Opowieści z Equestrii - Dzień 7, czyli czas połączenia światów.

(Wow.. W Equestrii byłam już cały tydzień. Niesamowite, prawda?)
.. Chcę was powiadomić, iż w najbliższych dniach posty nie będą się pojawiać. Mój laptop odmówił mi posłuszeństwa i musiałam skończyć dzień dzisiejszy na telefonie : nigdy więcej! -.- Tak czy siak nie wiem ile zajmie naprawa dysku.. ale wiem, że trochę to potrwa.. Proszę o wyrozumiałość.


Opowieści z Equestrii - Dzień 7

Dość spore turbulencje podczas jazdy pociągiem spowodowały iż obudziłam się naprawdę bardzo wcześnie. Była cicho, środek nocy. Luna skuliła się w kłębek na swoim siedzeniu. Nie spała, cały czas obserwowała nocne niebo. Chyba nawet nie zauważyła, że już nie śpię. Postanowiłam pomyśleć przez ten czas nad.. sobą. Czy przystało księżniczce by czuła się nieswojo gdy ktoś przed nią klęka, gdy nazywa ją księżniczką? Czy to normalne, że nie czułam się ...królewsko? Nie chciałam królewskich obowiązków. Nie czułam zdolna do tej roli. Wmawiałam sobie, że muszę być Księżniczką Żywiołów, że nie zawiodę.. Ale czy wtedy miało by to sens jeśli tego nie chcę? 
<Może księżniczki się pomyliły? Może zaciągnęły tu złą Aquę?>
Z drugiej strony istniało ryzyko odesłania mnie na ziemię.. Bezpowrotnie. Tego bym chyba nie przeżyła.. 
   Rozmyślałam nad tym całą noc. Miałam wtedy nadzieję, że nie na marne. Wymyśliłam coś co pomogło by udowodnić wszystkim, że nie jestem tą która nadaje się na Panią Wody. Z rozmyślań ocknął mnie dopiero majestatyczny wschód Słońca. Lekko podniosłam pyszczek i zaczerpnęłam świeżego, porannego powietrza. Księżniczka Luna zauważywszy to podniosła się na równe kopytka.
- Dzień dobry Aquo.
Obdarowałam Lunę szerokim uśmiechem.
- Dobrze się spało?
- Yyy.. Tak, całkiem przyjemnie.
- To dobrze. Do Canterlotu zostało może.. pół godziny?
- Świetnie, mam sporo do załatwienia.
Księżniczka Nocy usiadła w wygodnej pozycji na swoim siedzeniu.
- Luno, czy mogę o coś zapytać?
- Ależ oczywiście.
- Czy to na pewno ja powinna być koronowana?
Luna wzdrygnęła się.
- Przepraszam, ale w jakim sensie?
- Czy to ja na pewno powinnam być Aquą? Czy to mnie pisane jest być Panią Wody?
- No wiesz.. Pierwszy raz przywołałyśmy człowieka do Equestrii. Można by powiedzieć, że wstęgi magii ciebie wybrały. My tylko zaakceptowałyśmy ten wybór.
- Ehh.. Ale nawet wstęgi magii mogą się mylić..
- Aquo.. Do czego ty zmierzasz? - zapytała podejrzliwie Luna.
- Myślę, że to nie ja powinnam być Aquą, że nie mnie jest to pisane..
- Ale czemu tak uważasz?
- Spójrz na mój znaczek.. Nie czuję, że to właśnie to powinien przedstawiać.
- Myślisz, że to nie jest twoim przeznaczeniem?
Kiwnęłam twierdząco głową.
- Przez całe swoje życie spotkałam tylko jednego kucyka który przez całe swoje życie żył.. niewłaściwym przeznaczeniem. Musiało minąć kilkanaście lat, żeby odkrył to w czym naprawdę jest dobry. Można powiedzieć, że większość jego życia było kłamstwem. Nigdy nie było mu łatwo, zawsze miał pod górkę, a brak bliskich mu niczego nie ułatwiał. Nie chcę żebyś przeżywała coś podobnego, oczywiście gdyby twoje obawy były prawdziwe.
Westchnęłam ciężko.
- Czy jest szansa bym dowiedziała się jakie jest moje prawdziwe przeznaczenie?
- Potrzebna jest do tego ogromna moc.. Nie wiem czy dałabyś sobie radę. Ale spokojnie, wraz z Tią coś wymyślimy, na pewno..
   Po pięciu minutach pociąg momentalnie zwolnił by po chwili całkiem zatrzymać się na peronie w Canterlocie. Wraz z Luną zabrałam wszystkie swoje rzeczy i spokojnie wyszłam z pociągu. Moim oczom znów pojawił się przepiękny widok Pałacu Królewskich Sióstr. Szybko podążyłam w znanym mi kierunku.

***

Pogalopowałam pod tron na którym dumnie spoczywała księżniczka Celestia. Uklękłam przed nim i ulokowałam się po jego prawej stronie. Wkrótce do Sali Tronowej wkroczyła księżniczka Luna i dumnie spoczęła obok swej starszej siostry. To ona pierwsza zabrała głos.
- Aqua potrzebuje naszej pomocy.
- Tak? Mów proszę, jak możemy ci pomóc?
Wstałam szybko.
- Aqua ma przypuszczenia iż.. jej przeznaczenie "uległo" zmianie. 
- Tak Celestio, nie czuję, że pisane jest mi być Panią Wody.
- To dość poważne przypuszczenia.. Jak dotąd wstęgi się nie myliły.
- Tio, a co jeśli jej obawy są prawdziwe? Wiesz, że zawsze zostaje nam opcja..
- Wiem Luno, wiem.. Niestety to poważne zaklęcie, i nie wiem czy Aqua jest gotowa..
Patrzyłam pytającym wzrokiem na Lunę.
- Aquo, chodzi o to, że.. oddałabyś swą moc twej siostrze.
Na te słowa wzdrygnęłam się.
- Ale tak po prostu.. oddać? Stracić swe moce?
- Widzisz, to dość poważny rytuał. Ja i Tia swoją mocą wspomagałybyśmy twoją. Ty w tym czasie wyczarujesz coś w postaci wstęgi między tobą a Ignis. Przez nią przepłynęła być twa moc i zostałaby przeniesiona do Ignis. Po całej tej "transakcji" pałeczkę przejmujemy ja, Tia i Ignis. Zaklęciem przemieniamy cię w klacz. Twoje przeznaczenie uległo by wtedy zmianie i.. Dalej już rozumiesz.
Przez cały ten czas stałam osłupiała. 
<Czy to właśnie o to mi chodziło?>
- Zrozum, że nie wiemy co się stanie jeśli twoim przeznaczeniem faktycznie jest bycie Aquą.. Boję się, że..
- Luno, spokojnie. - Celestia wstała, objęła swoją siostrę skrzydłem i zwróciła się do mnie. - Zapewniam, że nic ci nie będzie.
Na znak zrozumienia kiwnęłam głową. Luna spojrzała na mnie swoimi pięknymi, świecącymi oczami i teleportowała się w pobliże drzwi.
- Ja już pójdę do swojej komnaty. Muszę się zdrzemnąć.
- Dobrze, rozumiem. Dobranoc siostrzyczko.
- Dobranoc Luno!
Księżniczka uśmiechnęła się lekko, po czym wyszła przez otwarte drzwi. Celestia spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- Czy jesteś pewna, że wiesz co chcesz zrobić?
- Tak. Jestem pewna.
- Ufam tobie i twoim decyzją. Wiedz, że odwrotu nie będzie.
- Całkowicie to rozumiem. Ale czy może odbyć się to jutro?
Celestia kiwnęła głową.
- To dobrze.
- I wiesz co? Chyba już nadszedł czas by sprowadzić do Equestrii dwa nowe kucyki..

 ***

Po opuszczeniu Sali Tronowej popędziłam prosto do mojej komnaty. Strasznie stęskniłam się za Flierem. Gdy przeszłam przez próg pokoju w moją stronę podfrunął niepewnie mały jastrząbek. 
- Flier!
Rozwinęłam jedno skrzydło i dałam swojemu pupilowi na nim zasiąść. Poczochrałam go delikatnie po główce, co chyba przypadło mu go gustu. Widać było, że bardzo się ucieszył z mego powrotu. 
- Brawo maluchu, już umiesz latać!
Flier zrobił minę - (^v^). Widząc ją zaśmiałam się lekko. Często przelatywał nade mną, gdy rozwinęłam drugie skrzydło zaczął zasiadać to na te, to na drugie. Na chwilkę zasiadł mi nawet na pyszczku, a jego małe piórka delikatnie gilgotały mnie w nos. Niestety śpieszyło mi się i musiałam przerwać zabawę z Flierkiem. Potrzebowałam księgi ze specjalistycznymi zaklęciami - pod koniec spotkania w Sali Tronowej Celestia podpowiedziała mi gdzie mam szukać zaklęcia do wytworzenia portalu między światami. Było ono tylko w jeden, praktycznie bezwartościowej księdze. Szybko podała mi nazwę i nazwę zaklęcia. - i na szczęście długo jej nie musiałam szukać. Okazało się, że jest w moim pokoju na regale z książkami. Szybko otwarłam na odpowiedniej stronie. Zaklęcie okazało się na rzut oka trudniejsze niż początkowo myślałam. Nie zwlekając teleportowałam się przed drzwi komnaty Natalii. Zapukałam a gdy usłyszałam zgodę na wejście otworzyłam drzwi na oścież i przeszłam przez próg pomieszczenia. 
- Cześć Asia! Jak minęła podróż?
- Cześć. Całkiem przyjemnie..
- Cieszę się. Z czym do mnie przychodzisz?
- Nie mam prezentu, przepraszam. Ale za to informację która cię powinna zainteresować.
- Hę?
Magią przylewitowałam przed jej oczyma otwartą księgę. Otworzona była na zaklęciu do wytworzenia portalu.
- Czyli to już dzisiaj?
- Tak..
Natalia przechwyciła książkę i zaczęła studiować zaklęcie. Miała bardzo poważny wyraz twarzy, widać było, że jest naprawdę skupiona.
   Krążyła tak z księgą przed oczami jeszcze kilka dobrych minut, lecz w pewnym momencie zatrzymała się, książkę odłożyła na komodę i stanęła naprzeciw mnie.
- Jestem gotowa, a ty?
Skinęłam głową.
- Dobra, to zaczynamy..
W tym samym momencie nasze rogi powiły się to niebieską, to czerwoną posoką. Na początku myślałam, że nie dam rady, zaklęcie było naprawdę trudne. Ale później gdy zebrałam się w sobie i skupiłam się mocniej poczułam lekki powiew wiatru. Otworzyłam oczy. Po mojej prawej stronie znajdował się sporych rozmiarów portal o kolorze zielonym. Dochodził z niego cichy szmer. Nagle do komnaty wparowały księżniczki, Luna i Celestia. Obie wyglądały na zszokowane ale zadowolone.
- A nie mówiłam, że uda im się za pierwszym razem! - odparła szczęśliwa Luna.
- Miałaś racje, zwracam honor..
Nie chcąc tracić czasu pomachałam księżniczką kopytkiem na pożegnanie i wraz z Natalią przeszłam przez portal.

***

Tunel czasoprzestrzenny był łudząco podobny do tego, którym podróżowałam za pierwszym razem. Tym razem złapałam równowagę wcześniej i nie miotało mną podczas podróży. Przyznam, że nie wiedziałam co mam robić, przecież portal mógł nas przenieść w dowolne miejsce na ziemi.. Pomyślałam o moim domu, o rodzicach, moim psie, przyjaciółce. Momentalnie na lewo ode mnie pojawił się osobny korytarz. Przypuściłam iż zaprowadzi mnie w pożądane miejsce.
- Siostra! Pomyśl o miejscu w które chcesz się udać i wskocz do pojawiającego się korytarza! - krzyknęłam .Natalia kiwnęła głową na znak zrozumienia i zamknęła oczy. Ja w tym czasie popędziłam w kierunku pomniejszego korytarza.
   Wylądowałam dokładnie na swoim łóżku. Gdy poczułam jego miękką, lekko podniszczoną pościel od razu się uśmiechnęłam. Wróciłam do domu... Przejrzałam się w lustrze. Cały czas miałam na sobie pidżamę z tamtej nocy. Szybko więc ubrałam się w coś lekkiego i ruszyłam do salonu.
- Nie będę się tu rozpisywać gdyż to już zajęło by mi cały boży dzień, a ja naprawdę nie mam czasu na takie pierdoły. Po prostu weszłam do salonu w którym siedzieli moi rodzice. Reakcja była bardzo przewidywalna. Płacz, uściski, całusy, chwilowe utraty tlenu.. Ale wszystko to było warte by znów zobaczyć rodziców. Spędziłam tam kilka dni, opowiedziałam im o wszystkim co mi się przydarzyło. Oczywiście nie uwierzyli mi, bali się czy nie mam jakiś zaburzeń, lub urazów wewnętrznych. Ustaliłam więc wersję, że uciekłam z domu. Byli na mnie bardzo źli, ale cieszyli się, że wróciłam. 
   Kilka dni później do domu wróciła Natalia. Była dość zaniepokojona. Gdy dostała chwilę spokoju postanowiłam z nią porozmawiać.
- Myślisz, że zabranie Dawida do Equestrii będzie dobrym pomysłem?
- Będziesz żyć dość długo.. Myślę, że lepiej go wziąć ze sobą, dla twojego dobra. Ale pamiętaj, on musi pójść z własnej woli.. 
- Aha, okay.. A wymyśliłaś dla mnie tą rzecz?
- Myślałam o rzeczy od Dawida.. Jakaś bransoletka, wisiorek, zapinka.. Coś nie dużego. Byle byś od razu tego nie zgubiła..
- Coś od Dawida, coś od Daw.. Już mam! - dodała szybko i równie szybko pobiegła do naszego pokoju. 
Zatrzymała się przed szafą na ubrania i innej jej dziwne pamiątki. Wyciągnęła z małego pudełeczka srebrny, długi naszyjnik z kryształowym sercem. 
<Nie wiedziałam, że dostałaś od niego coś takiego..>
Ja podeszłam do mojego biurka. Dość trudno używało mi się znów rąk, teraz to brak kopyt był dziwnym uczuciem. Znalazłam w nim mały krzyżyk wykonany z sześciu identycznych kryształów w kolorze ciemno-różowym. Od razu przypomniałam sobie o Klejnotach Harmonii. 
<Ehh..Gdyby tylko kolory mi się zgadzały!>
Jako iż nie znalazłam do krzyżyka pasującego wisiorka zawiesiłam go na pustym breloczku. Nie wyglądało to tak źle..
- Asia, myślisz, że możemy coś wziąć stąd do Equestrii? - spytała nagle Natalia.
- Nie wiem.. Ale lepiej nic nie brać. Nie wiemy jak te dwa światy zareagują..
- Aha.. No trudno. Kiedy wracamy?
- No cóż.. Ja muszę załatwić kilka spraw..
- Jeszcze jedno pytanie. Jak mamy wrócić?
- Spokojnie, i na ziemi możemy wytworzyć portal, więc spoko.
Natalia już nic nie odpowiedziała, tylko usiadła na łóżku i patrzyła się na kryształowy wisior. Siedziała tak chwilę, a następnie wzięła komórkę i zadzwoniła do swojego chłopaka. Nie chcąc jej przeszkadzać, wyszłam z pokoju, zjadłam coś, pogadałam na fejsie z koleżanką. Nagle przypomniałam sobie o Natalii, mojej przyjaciółce którą chce zabrać do Equestrii. Musiało minąć kilka dni zanim rodzice puścili mnie z powrotem do szkoły. Tam oczywiście znalazłam swój "cel". I tu także było mnóstwo uścisków, łez, no ale bez przesady. Miałam sporo do opowiadania. Po szkole zaciągnęłam Natalie do mojego domu, i tam wszystko się zmieniło..
   Gdy wróciłam w moim pokoju czekała już siostra ze swoim chłopakiem.
- Czy wszystko gotowe? - spytałam.
Siostra kiwnęła lekko głową. Zwróciłam się do mojej przyjaciółki.
- Słuchaj, jeśli myślisz, że Equestria nie istnieje to jesteś w błędzie. Nie wiem czy chcesz ją zobaczyć, nie wiem czy chciałabyś zostać kucykiem, ale wiem jedno. Jeśli teraz nie zgodzisz się ze mną wyruszyć przepadnie ci okazja która zdarza się raz na milion.
- Asia, o czym ty znowu mówisz?!
- Chcę byś wyruszyła ze mną, z moją siostrą i jej chłopakiem do magicznej krainy, gdzie mieszkają pastelowe, słodkie kucyki. Zgoda?
- Nie wiem o czym mówisz, ale zgoda.
- No to możemy zaczynać.
Siostra wstała a obok niej znalazł się Dawid. Chwyciłam rękę siostry, siostra rękę Dawida, a ja rękę Natalii. Zamknęłam oczy. Już po chwili poczułam lekki wiatr. Portal właśnie się otwierał. Miny Natalii i Dawida były nie do opisania, po prostu ubaw po pachy! Zabrałam z biurka brelok z krzyżykiem, siostra zawiesiła sobie swój naszyjnik i wszyscy razem przeszliśmy przez portal.

***

Już po dwóch minutach cała nasza czwórka znalazła się w samym środku komnaty mojej siostry. W drzwiach cały czas stały księżniczki Luna i Celestia. Ze zdumieniem patrzyły na nasz powrót. Natalia i Dawid, nie przyzwyczajeni do takich podróży mieli dość bolesną wysiadkę. Ja i siostra opadłyśmy lekko na łóżko. Gdy tylko się otrząsnęłam podążyłam w kierunku księżniczek.
- Witaj Aquo. Widzę, że wszystko się udało. - odparła Celestia.
- Tak, wszystko poszło po mojej myśli. - odwróciłam się w kierunku mojej przyjaciółki. - Pragnę wam przedstawić.. moją przyjaciółkę Laurel Wreath. A to jest.. Na razie po prostu Dawid.
Luna uśmiechnęła się. 
- Miło mi was poznać. 

Spojrzałam na nowych przybyszów. Natalia była żółtym jednorożcem z brązową grzywą, zaś Dawid został jasnozielonym - bardzo wysokim.. naprawdę bardzo wysokim -  pegazem o czarnej grzywie.
- AŚKA! Czy ja jestem kucykiem?!
Głos dochodził zza mnie.Odwróciłam się więc i zobaczyłam nieźle wkurzoną przyjaciółkę jako kucyka. Uśmiechnęłam się dziwnie..
- Można powiedzieć, że tak.
- Myślałam, że żartujesz! Gdybym wiedziała to nigdy nie pozwoliłabym się tutaj zaciągnąć...
- Czyli serio mi nie uwierzyłaś.. - dodałam ze smutkiem.
Natalia na moje słowa opuściła lekko głowę. O dziwo bardzo szybko nauczyła się stać, chodzić, siedzieć.. Zajęło jej to może 30 minut. Gdy już zaczęła galopować podbiegła do lustra chcąc zobaczyć jak wygląda jej ponifikacja.
- Wiesz co? - zwróciła się w moją stronę. - Wyglądam jak ten kucyk którego mi kiedyś narysowałaś.. Dziwne, nie?
- Może troszkę..
Odwróciłam się do siostry. Pomagała Dawidowi złapać równowagę przy chodzeniu. Wyglądała na bardzo szczęśliwą, w końcu długo go nie widziała. Gdy zauważyła, że spoglądam w jej stronę uśmiechnęła się do mnie. Poczułam wtedy wewnętrzny spokój. 
   Przez następne 2 godziny oprowadziłam Natalię po zamku, przedstawiłam ją księżniczką od bardziej osobistej strony. Pokazałam jej również swoją komnatę. Gdy tylko tam z nią weszłam Flier zaczął dość głośno hałasować, więc żeby chociaż ucichł musiałyśmy opuścić pokój.
- Przepraszam, że tam, u twojej siostry zaczęłam się na ciebie drzeć.. No ale zrozum, to jest coś tak niewiarygodnego.. Nie wiedziałam jak zareagować.
- Spokojnie, nic się nie stało.. Nowa sytuacja, rozumiem.
- Nie jesteś zła?
- Pewnie, że nie. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Natalia również się uśmiechnęła.
<Mam nadzieję, że ta zmiana jej pomoże.. Tak jak mnie pomogła..>
- Jesteś głodna?
- Trochę. W szkole nic nie jadłam, więc nie pogardzę jedzeniem.
- To chodź do jadalni, tam zawsze jest coś na stole co można zjeść.
- No dobraa.. Ale, chwila.. Co można zjeść? W jakim sensie?
- Zobaczysz.
   Natalia nie zbyt entuzjastycznie przyjęła fakt, że je się tu rośliny i siano. Oczywiście wiedziała co jedzą kuce, lecz tu było ciut inaczej. Teraz to ona była kucykiem, i to ona miała zjeść kanapkę z fiołkami. Na szczęście przemogła się, więc było okay. Nawet jej zasmakowało i poprosiła o dokładkę! Ja w tym czasie zajadałam się pysznie przyrządzoną szarlotką. Była nieziemska..
- I Laurel, jak tam pierwsze chwile? Podoba ci się tu?
- Całkiem nieźle, ale cały czas czuję się zagubiona..
- Spokojnie, to minie.. Jak tylko nauczysz się czarować, będziesz zaczynała wytwarzać portale i dostaniesz się do gwardii to nie minie chwila a się tu zadomowisz.
- Chwila... Co?!
- Nic, nic..
- Ehh.. Jakieś jeszcze plany na dziś?
- Oh mam.. Ale spokojnie, to nie zajmie mi dużo czasu.
- No dobra. To gdzie mogę poczekać?
- Proszę..Podejdź bliżej..
Natalia wysłuchała prośby i zbliżyła się. Mój róg zabłysł niebieską poświatą. Nagle obraz bardzo szybko się zmienił. Nagle stałyśmy w samym środku biblioteki. Laurel nie wiedziała co się właśnie stało.
- Czy.. Czy my się właśnie teleportowałyśmy?!
- Yyy.. Yeap.
- Ale ekstra!
- No dobra, spokój. Usiądź sobie na tapczanie, wybierz jakąś książkę, rób co chcesz.. Ja, muszę iść. Zobaczymy się niedługo.
- Dobra. Pa!..
- Pa!
Wybiegłam szybko z biblioteki i rozwinęłam skrzydła do lotu.

 ***

Szybowałam między chmurami ku pewnemu miasteczku. Musiałam załatwić naprawdę wiele rzeczy.. Wylądowałam przed dobrze znanym mi budynkiem, miejską biblioteką.
PUK PUK.
Drzwi otworzyła mi Twilight Sparkle. Ukłoniła się i zaprosiła mnie do środka.
- W czym mogę pomóc księżniczko?
- Nie wiem czy wiesz, ale za niedługo ma się odbyć koronacja mojej siostry, Ignis. Potrzebuję twojej pomocy w przygotowaniach.
- Myślałam, że ty też będziesz koronowana.. Czy coś się dzieje?
- Nie, nie.. Wszystko dobrze, to tylko mała zmiana planów..
- No cóż.. Nie mam teraz żadnych planów. Z chęcią pomogę w przygotowaniach. 
- Naprawdę? Oh, tak ci dziękuję! Nawet nie wiesz jak mi pomożesz..
- To drobiazg, naprawdę.
- Hmm.. Chyba nie będę ci już przeszkadzać. Byłabym wdzięczna gdybyś przyjechała do Canterlotu na kilka godzin przed koronacją.. Jeśli możesz oczywiście.
- To nie problem.
- Zatem mam u ciebie dług wdzięczności..
- Oh.. Nie napijesz się czegoś, może..
- Nie, naprawdę. Nie trzeba. I tak się śpieszę więc..
- Dobrze, nie będę cię zatrzymywać.
- Do widzenia Twilight. I dziękuję!
- Do widzenia! I nie ma za co!
Pomachałam jeszcze kopytkiem na pożegnanie i szybko wyfrunęłam z biblioteki. Kierowałam się tym razem do Butiku "Karuzela"..
   Wnętrze butiku wypełniały setki ubrań i dodatków. Było naprawdę jasno, chyba każdy możliwy promień słońca wpadał do tego pomieszczenia. Nagle zza rogu wyłoniła się właścicielka, panna Rarity.
- Witam w butiku Karuzela. W czym mogę służyć? - odparła i ukłoniła się lekko.
- Witaj Rarity. Potrzebuję twojej pomocy. 
- No tak, dobrze. W czym konkretnie?
- Chcę byś uszyła dla mojej siostry suknię na koronacje.
Biała klacz zdębiała, lecz szybko wróciła na ziemie.
- O-Oczywiście, zrobię co się da.
- Nie mam wielkich wymagań, ale wiem, że ty poradzisz sobie najlepiej. - dodałam i puściłam klaczy dyskretne oczko. - Mam też zamówienie na dwie suknie, na zwykłego wzrostu dwie klacze.
Rarity chwyciła swój notatnik.
- Jedna powinna pasować do każdego umaszczenia. Dodatki związane z muzyką będą mile widziane. Druga zaś będzie dla klaczy o żółtym umaszczeniu i brązowej grzywie. Coś w stylu wojskowym. Mam nadzieję, że nie będzie dużo błyskotek, tiulu i tego typu rzeczy. Bardzo mi na tym zależy. Oczywiście opłata jest ustalana przez ciebie.
Rarity kiwnęła głową.
- Wszystko będzie gotowe na koronacje. Tylko proszę przyjść za dwa dni na przymiarkę..
- Na pewno będziemy.
- Chciałabym coś zaproponować do picia czy jedzenia, ale proszę wybaczyć.. Mam taką masę zamówień.
- Nic nie szkodzi, już ci nie przeszkadzam. Do widzenia, Rarity.
Skierowałam się w stronę wyjścia.
- Do widzenia Aquo.

I tak jak Twilight szybko zniknęłam z oczu Rarity.
   Wędrowałam między uliczkami Ponyville.
<Czyli mam już załatwioną pomoc u Twilight, suknie u Rarity. Okay..>
Przechodziłam właśnie obok Kącika Kostki Cukru.
<Może by załatwić sobie i Natalii jakąś babeczkę? Czemu nie.>
Weszłam więc szybko do dobrze znanej mi cukierni.
- Dzień dobry Pinkie.
Różowa klaczka ukłoniła się.
- Dzień dobry księżniczko! W czym mogę pomóc?
Spojrzałam w dół, na całą blachę parujących babeczek.
- Po proszę te dwie przepyszne babeczki.
- Z jakim lukrem?
- A który jest najlepszy?
- Do babeczek waniliowych polecam zielony lukier.. Nie! Niebieski! Choć różowy też jest mniaaaam! Żółty lukier? Nie, to zbyt nudna kombinacja.. A może tak..?
- Pinkie, spokojnie. Jaki ty lukier wybierasz?
- No przecież, że różowy! Różowy pasuje tu do absolutnie wszystkiego!
- No to niech będzie różowy.
Pinkie zasalutowała.
- Tak jest!
Różowa klaczka skocznym krokiem poszła do kuchni po różowy lukier i zwinnym ruchem udekorowała nim obie babeczki. Następnie zapakowała je do małego, papierowego pudełeczka i owinęła wstążeczką.
- Proszę bardzo, babeczki gotowe! - odparła z największym, możliwym uśmiechem.
Lekko uniosłam paczkę i ułożyłam ją na swoim grzbiecie. Pinkie podałam 5 złotych monet.
- 5? Przecież..
- Nie pamiętasz? Byłam ci dłużna za te ciasteczka na degustacji.
- Aaa! No tak, dziękuję.
Kiwnęłam lekko pyszczkiem i obdarowałam Pinkie ciepłym uśmiechem.
- Księżniczko! Zapraszam za dwa dni na przyjęcie z okazji urodzin Rarity! Będzie nam miło jeśli wpadniesz.
- Postaram się przybyć.
- To super! Muszę zamówić więcej serpentyn..
- Dobrze Pinkie, ja już muszę zmykać. Czekają na mnie w Canterlocie.
- Dobrze Aquo, rozumiem.
Pożegnałam się tak jak z poprzednimi dwoma klaczami i postanowiłam wrócić już do Natalii.

***

- Natsu, wróciłam! Mam dla ciebie babeczkę! - powiedziałam szybko wbiegając do komnaty.
- Yay! - odpowiedziała Natalia, robiąc minę = *.*
Delikatnie rozwinęłam różową wstążeczkę i otworzyłam wieczko. W środku znajdowały się dwie, nienaruszone babeczki. Niemal w tej samej chwili ja i Natsu rzuciłyśmy się na nasz "deser". I nie powiem - różowy lukier był naprawdę dobrym pomysłem! 
- Skąd ty takie pyszności bierzesz?!
- Z miasteczka, 15 minut od Canterlotu. Cukiernia nazywa się "Kącik Kostki Cukru".
-.. Aha.
- Nie masz pojęcia o czym mówię, co nie?
- Nom.
- Może jak poczytasz o historii Equestrii to coś ci zacznie świtać.
Podeszłam do regału z książkami i wyjęłam kilka ksiąg historycznych. Podałam je Natalii.
- Trzymaj, na pewno ci pomogą.
- Ale.. Ty tak serio? Że mam j tak po prostu teraz zacząć czytać?!
- Yyyy.. Tak.
- Ale.. Ale?!
- Nie ma ale, tylko do roboty. Przecież to po części twój nowy dom..
- Hola, hola.. Nowy dom? A co z Ziemią?! Już nigdy tam nie wrócę?!
- Jak pragniesz zauważyć ja ściągnęłam cię tu przy pomocy portalu, więc spokojnie. Będziesz mogła samodzielnie wrócić na Ziemie.
- Hiuu.. Weźże mnie tak nie stresuj.
- Heh.. Przepraszam.. Może znajdziemy ci jakąś tymczasową komnatę?
- No cóż.. dobra.
- Poczekaj, ja się rozejrzę i wrócę po ciebie.
- Spoko.
Rozwinęłam skrzydła i poszybowałam z balkonu w stronę części "mieszkalnej".
   Sporo komnat stało pustych, ale były dość.. surowe.
<Potrzebuję czegoś.. O, to jest niezłe!>
Pokój był kwadratowy, 15x15. Ściany jasnozielone, podłoga drewniana z dużym, szarym dywanie na środku. Łóżko spore, jednoosobowe.
<Not Bad..>
Obok mnie przechodziła pokojówka.
- Przepraszam, ale czy w tym pokoju ktoś już mieszka?
- Nie, nie. Jest póki co pusty.
- To cóż.. Moja przyjaciółka chciałaby się tu zatrzymać na pewien czas..
- W porządku, już przygotuję pokój na jej przybycie.
- Bardzo dziękuję.
Teleportowałam się do mojej komnaty. Natalia niestety nie przywykła jeszcze do teleportacji. Poszłyśmy schodami, przeszłyśmy przez korytarze i dotarłyśmy do komnaty Natalii. Pokojówki w środku nie było więc już chyba zdążyła załatwić to co chciała. Laurel pokój się bardzo spodobał. Miała tam regał z książkami więc od razu dołożyła tam tych kilka ksiąg historycznych. Otworzyłam okno i spojrzałam na widoki. Choć była już noc można było dostrzec nawet dom Strifa..
<Muszę go wkrótce odwiedzić..>
Natalia podeszła do mnie i objęła mnie kopytkiem.. Chyba tego najbardziej potrzebowałam. Czemu? Hug jest dobry.. always!
- Pewnie jesteś zmęczona.. Nie przeszkadzam ci więc, idź spać. - odparłam do przyjaciółki.
- Faktycznie, jestem senna.. Cóż, to do jutra.
- Do jutra. - dodałam i szybko wyleciałam z pokoju Laurel. Skierowałam się do mojej komnaty.

***

Ległam automatycznie na łóżko. Przypomniałam sobie o moim krzyżyku. Uniosłam go magią i - jakimś cudem - zmieniłam go naszyjnik. Pasował.. no nie zbyt, był ciut za mały. Ale za to po przemianie powinien pasować jak ulał. Flier już spał więc by nie hałasować poszłam od razu spać.




~ nareszcie! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz