Opowieści z Equestrii - Dzień 4
Pobudka tego dnia należała chyba do najprzyjemniejszych w moim życiu. Wyspana, pełna energii - to było coś bardzo rzadkiego, więc napawałam się tym porankiem jak mogłam. Słońce świeciło strasznie mocno, wszystkiego jego promienie wpadały do komnaty..
< Znowu odsunięte zasłony?.. Ciekawe kto to? > - pomyślałam z wielkim uśmiechem.Wyszłam więc z łóżka, umyłam się, włosy związałam w kucyk i czym prędzej wybiegłam na balkon, chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza. Było cudowne! Musiałam sobie zrobić porządną rozgrzewkę, i bez zastanowienia skoczyłam z balkonu prostując skrzydła. Po chwili już leciałam prosto nad ogrodem.
< Chyba będę tak tędy latać codziennie! >
Nagle poczułam że bardzo burczy mi w brzuchu, i niestety musiałam zmienić trasę i skręcić do jadalni.
***
< Ale muszę jeszcze zajrzeć do kuchni i wykombinować coś do jedzenia dla Fliera..> - pomyślałam i udałam się do kuchni.
- Halo? Potrzebuję pomocy.- odparłam do ... nikogo, ale zaraz zjawił się ten sam kucyk co wczoraj.
- Tak?.. Oh to znowu ty księżniczko! Czego tym razem potrzeba?
- "Posiadam" pewnego towarzysza.. To sokół, i potrzebuję dla niego jedzenia.
- O-oczywiście.. Już czegoś szukam.
- Świetnie. Ale czy byłbyś tak uprzejmy i dostarczył to jedzenie od razu do mojej komnaty? Jestem naprawdę głodna..
- To nie problem.
- A wiesz gdzie się mieści?
- Ależ oczywiście.
- W takim razie dziękuję za pomoc. - dodałam i wybiegłam z kuchni.
Pogalopowałam - wreszcie.. - do jadalni.
Otwarłam wielkie drzwi i zauważyłam przy stole księżniczkę Celestię i Natalię.
- Witaj Aquo. - powiedziała Celestia w uśmiechem na twarzy.
- Witaj księżniczko. Cześć siostra. - odparłam.
- Usiądź proszę. Mamy dziś naprawdę duże śniadanie!
- Heh.. Dziękuję
.Szybko usiadłam na pierwszym krześle z brzegu. Na stole leżała cała masa kanapek, sałatek i ciasteczek różnego rodzaju. I oczywiście dwa pełne dzbany herbaty. ~ <3
< Żyć nie umierać! >
Pochwyciłam dwie kanapki, sporą garść sałatki i jakieś ciasteczko oraz nalałam sobie cały kubek herbaty.
- Takie śniadania to ja lubię. - dodała siostra z pełnymi ustami sałaty.
- Tutaj to schudniesz w mig! Tylko warzywa i owoce, sport i mnóstwo ruchu na co dzień , i już masz figurę modelki!- odparłam.
- Haha.. a ciastka, na przykład.. - pochwyciła ciastko - ta szarlotka. To też owoc? Hę?
- Jak nie będziesz się nimi obżerać to nic ci nie będzie.. A co wczoraj robiłaś?
- Eee.. tak sobie tu siedziałam.. O! I pomagałam księżniczce Celestii z formalnościami. - powiedziała latając wzrokiem po całej jadalni.
- Dooobra.. A tobie księżniczko - odwróciłam się do Celestii - jak minął dzień?
- Raczej spokonie, nic nowego. Ale dzięki Ignis szybciej uwinęłam się z audiencjami i papierkową robotą, więc miałam więcej czasu dla siebie. - księżniczka zbliżyła się do mnie - Powinnaś mi ją częściej pożyczać. - dodała z lekkim chichotem.
- Hah..O to się nie martw. Zawsze chętnie ci pomoże.
Postanowiłam wybrać ten moment na spałaszowanie czegoś. Napiłam się herbaty - cytrynowa! - i za jednym zamachem zjadłam te małe dwie kanapeczki. Były przepyszne! Następnie zjadłam trochę sałatki, a raczej całą sałatkę, i spałaszowałam ciasteczko - taaak.. mini ciasto marchewkowe. Mniam :3. Heh.. żebyście widzieli twarz Celestii, nie do opisania! To jakby połączyć Me gusta, Lol i Fuck Yeah.. Ehh.. Ale nie to tym teraz! Na czym to ja.. Ouu..Tak więc zjadłam ciasteczko, dopiłam herbatę.
- Okay. Dzięki, było pyszne. Ale już wracam do siebie. Mam.. rzeczy do załatwienia. - odparła siostra znowu błądząc wzrokiem po jadalni.
- Cieszę się, że ci smakowało Ignis. - dodała Celestia. - Wiesz Aquo ja chyba też muszę już iść. Niestety.. sprawy królewskie.
- Dobrze. Rozumiem.. - odparłam.
- Ale obiecuję, że jeszcze do ciebie dziś zajrzę. Będę popołudniu na Sali Tronowej i proszę cię byś przyszła.
Odpowiedziałam skinięciem głowy i patrzyłam jak siostra i Celestia znikają za drzwiami.
- No cóż, przynajmniej więcej dla mnie. - powiedziałam sama do siebie i pochwyciłam kolejne ciasteczko.
***
Po zakończonym śniadaniu postanowiłam pospacerować po Canterlocie. Przecież nie miałam ani chwili by coś zwiedzić, kupić lub chociaż się rozglądnąć.
< Ciekawe czy jakiś kucyk mnie rozpozna...>
Tego dnia nie miałam swej biżuterii, tylko włosy miałam związane a na grzbiecie juki z książką, jabłkiem i pieniędzmi - nie wyglądałam ani trochę.. królewsko? Chciałam rozejrzeć się po sklepach, zobaczyć śmietankę towarzyską na ulicach tego wspaniałego miejsca.. Tyle jest do oglądania, ale tak mało czasu.. Aż się zdziwiłam, że mam czas wolny. Ale się nad tym nie zastanawiałam, chciałam tylko zwiedzać.
Szłam w stronę pewnego butiku o nazwie "Moda nie dla modnisiów"
< Nie może być zły. >
Weszłam do środka. Cało pomieszczenie było bardzo jasne, biło bielą aż tak, że trochę bolały oczy ale po chwili się przyzwyczaiłam. Dopiero wtedy mogłam sprawdzić asortyment. Był o tam pełno sukni, kostiumów, kamizelek, derek i mnóstwo innych strojów. Za kasą dostrzegłam młodą klacz jednorożca o jasno różowej sierści i błękitnej grzywie. Obsługiwała klientów, więc od razu zabrałam się do oglądania ciuchów. Były bardzo ładne, proste, ale przyciągające wzrok. Postanowiłam coś przymierzyć.. Spodobała mi się złota, lecz matowa kamizelka i srebrna opaska do włosów z motywem słońca. - Przyznam nie mój styl ale w tym świecie to co innego. Weszłam do przymierzalni i po chwili byłam w pełni wystrojona. Wyglądałam jakbym wracała ze szkoły księżniczki Celestii - serio - ale pasowało na mnie jak ulał. Kupiłam ten zestaw bez zastanowienia. Podeszłam do kasy.
- Witam. - powiedziała sprzedawczyni monotonnym głosem zapatrzona w kasę.
- Dzień dobry, chcę kupić ten zestaw.
- Ju.. O Celestio, to księżniczka Aqua! Witamy.. - odparła oszołomiona w ukłonie.
- Oh proszę wstań.. Czuję się trochę nie zręcznie..
Kasjerka wstała.
- No tak, przepraszam. Już kasuję. - chwyciła ubrania i wstukała coś do kasy.
- Razem 10 monet.
Z juk wyciągnęłam woreczek z pieniędzmi i usadowiłam go na blacie. Różowa klacz sprawdziła czy wszystko się zgadza i zapakowała ubrania do papierowej, niebieskiej torby z emblematem charakterystycznym dla sklepu - dwoma skrzyżowanymi igłami.
- Dziękuję za zakup i zapraszam ponownie.
- Ja też dziękuję. - odwróciłam się w stronę wyjścia. - I na pewno jeszcze tu zajrz..
SRU! ( nie mam pojęcia jak to inaczej zapisać!) Upadłam na ziemie upuszczając swoją torbę. Po chwili zauważyłam przed sobą wysokiego szarego ogiera z granatowa grzywa będącego również na ziemi.
< O Jezu! Ale ze mnie niezdara!> - pomyślałam, dzięki skrzydłom złapałam równowagę i wstałam pośpiesznie. To samo zrobił ogier - tak, z tego można wywnioskować że jest pegazem.
- Tak mi przykro, niezdara ze mnie.. - odparłam szybko.
- Ałł.. Moja głowa... - dodał ogier z zamkniętymi oczami, lecz po chwili jego wzrok wylądował na mnie. - O nie! Tak księżniczkę p-przepraszam! To wszystko moja wina! - powiedział z przerażeniem i pokerface'm.
- To nic.. naprawdę. - odparłam.
- No nareszcie! Strife, jak dobrze cię widzieć! Przyszedłeś po odbiór? - usłyszałam za sobą wołanie.
- Witaj Cloudy! Tak, siostra bardzo się niecierpliwiła.. - odpowiedział i zabrał z blatu zwykłą, papierowa torbę.
- A co tam w ogóle u ciebie?
Dalej już nie usłyszałam o czym rozmawiają, gdyż postanowiłam opuścić butik.
- Niech księżniczka poczeka! Proszę jeszcze nie iść!
Odwróciłam się i zauważyłam kłosującego w moja stronę ogiera. Niósł ze sobą dwie papierowe torby. Jedna była koloru niebieskiego.
- To chyba należy do ciebie..
- No tak.. - odparłam i przechwyciłam swoja torbę. - Dziękuję.
- I jeszcze raz bardzo przepraszam za tą wpadkę, bylem trochę rozkojarzony..
Zaśmiałam się cicho.
- To był tylko wypadek. Nic się nie stało..
- No cóż.. może się przedstawię. Nazywam się Strife Blow, dla przyjaciół po prostu Strife.
- Milo mi, Strife. Ja jestem Aqua, po prostu Aqua. - odparłam lekko chichocząc.
Ogier również się zaśmiał.
- Mi też bardzo milo... Księżniczko, jeśli mogę spytać, to co robisz tutaj, w tym prostym butiku? Czyżby nadworne krawcowe zachorowały?
- Oh, nie nie. Z nimi wszystko w porządku. Heh.. lubię czasem wyjść na miasto, pochodzić po sklepach. Nawet teraz kiedy jestem księżniczką mam prosty styl i lubię naturalny wygląd, tak na co dzień. Stroje się tylko odświętnie..
- No tak, już rozumiem..
Nastała chwila ciszy, staliśmy tak patrząc na siebie z minute. Z faktu ze zrobiło się dość niezręcznie postanowiłam ja przerwać.
- Cóóż.. Niestety muszę już iść, mam sporo do załatwienia na dziś.
- Rozumiem, w takim razie nie przeszkadzam.
Chyba się zarumieniłam ...
- Dziękuję. - odwróciłam się i wyszłam z butiku.
W moich myślach gościł dziś tylko ten wysoki pegaz z tymi wielkimi, niebieskimi oczami.. Oj, rozmarzyłam się! Ale tylko na chwilkę, nie chciałam ponownie zostać poturbowana.. Wędrując między uliczkami mój wzrok przykuła mała, prosta kawiarenka na rogu. Pogalopowałam do niej..
Drzwi kawiarni o nazwie "Chwila Przyjemności", co prawda brakowało kilku literek ale wywnioskowałam że chodzi o taką nazwę.. Weszłam do środka. Pomieszczenie było małe, utrzymane w odcieniach brązu. Panował tu spokój, i pewna melancholia.. Podeszłam do kasy i zadzwoniłam dzwonkiem.
- Już idę, już idę.. - usłyszałam cichy głos dochodzący zza drzwi przy kasie. Wyłoniła się z nich dorosła klacz z lekko siwą grzywą, o zielonym umaszczeniu. Gdy mnie zobaczyła wyglądała tak jakby serce jej stanęło. Przestraszyłam się, i to jak!
- Proszę pani? Wszystko w porządku?!
- Yyy.. Al cooo.. Ksii..
- Słucham? Może przynieść wody, lub..
- Księżniczka! Oh, tak się cieszę, że księżniczka Aqua odwiedziła mnie w tej starej kawiarence!
- Ależ to..
- Proszę.. - klacz podała mi menu. - Proszę złożyć zamówienie a ja tutaj ciut posprzątam.
- Dobrze.. - zaglądnęłam do cieniutkiej książeczki.
- CELLA! CHODŹ NA DÓŁ! MAMY KLIENTA! - krzyknęła sprzedawczyni dokładnie obok mnie.. musiałam zakryć uszy kopytami!
- Klient? Schodzę!
W drzwiach pojawiła się kolejna klacz, ale o wiele młodsza. Miała blond grzywę i bladoróżowe umaszczenie. Najwyraźniej córka właścicielki, były bardzo podobne.. no na przykład w tym, że kiedy mnie zobaczyła zrobiła to samo co matka. Ale szybciej się potrafiła wysłowić.
- Na Celestie, STRIFE! MAM NIESPODZIANKĘ! - krzyknęła w stronę schodów i odwróciła się do mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. - Hehe.. Księżniczko..Co podać?
- Hmm.. Poproszę gorącą czekoladę z piankami.
- Już się robi! BRAT, SZYBCIEJ!
- No czego chcesz?!
Po chwili w drzwiach pojawiła się kolejna postać, wysoki pegaz.
< No pięknie.. Czemu on?! Chyba już na zawsze zapamiętam tę buźkę..>
- Co to zaa niiieee.....
- Dzień dobry Strife.
- Księżniczka Aqua.. He, hehe.. Co za spotkanie.. Skąd wiedziałaś gdzie mieszkam?
- Nie miałam pojęcia. Przyszłam tu tylko na gorącą czekoladę.
- Ouu.. No tak.. - pegaz błądził wzrokiem po całym pokoju, stał jakby zawału dostał. - A wię..
- Czekolada już gotowa! - niejaka Cella wyszła z drugich drzwi, najwyraźniej z kuchni z białym, ozdobnym kubkiem. W środku parowała gorąca czekolada a na niej leżało kilka śnieżnobiałych pianek. - Proszę.
Chwyciłam telekinezą kubek.
- Bardzo dziękuję.
- Księżniczko! Proszę tutaj usiąść! - zawołała mnie właścicielka.
Odwróciłam się i zobaczyłam uprzątnięty, drewniany stoliczek z trzema krzesłami, pokryty białym obrusem.
Skierowałam się ku niemu.
- Naprawdę bardzo dziękuję.. - odsunęłam krzesło i usiadłam.
Kubek położyłam na stoliku, z juk wyciągnęłam książkę z przygodami Daring Do, i zaczęłam czytać.
Minęło kilka minut. Wypiłam już całą czekoladę, przeczytałam z dwadzieścia stron tomu, ale cały czas wpatrywałam się okno. Ta kawiarnia była jedną z nielicznych która ma widok na tereny poza Canterlotem, a szkoda. Był to widok nieziemski, tak piękny, że aż nieprawdziwy... Myślałam o powrocie do domu, o wiedzeniu znowu normalnego życia. Przecież zawsze mogę tu wrócić, tutaj to kilka minut, ale za ziemi to całe życie! Martwiłam się też o rodziców, pewnie nie wiedzieli gdzie jestem.. Pewnie odchodzą od zmysłów! Chciało mi się płakać.. Chyba nawet uroniłam kilka łez.
Z zamyślenia obudził mnie dopiero głos Strifa.. Podszedł do mnie, usiadł obok mnie.
- Księżniczko, czy wszystko w porządku? Nie za dobrze wyglądasz.. - spytał niepewnie.
Odwróciłam się do niego, był taki radosny, cały czas się do mnie uśmiechał. Próbowałam to odwzajemnić.
- T-tak.. To nic, naprawdę..
Wtedy jego twarz spoważniała, wydawał się być zły.
- Ale ja wiem, że to nie jest nic. I proszę nie zaprzeczać, przecież widzę, że coś jest na rzeczy!
Pomyślałam, że mogłabym rzucić się mu na ramiona i szlochać bez sensu, ale tak chyba nie wypadało.
- Po prostu nie jestem stąd, tęsknie za najbliższymi..
- Ouu.. Rozumiem. Ciężko jest żyć z dala od domu.
- Ale przynajmniej mam siostrę. Może jest pyskata, szorstka, irytująca, szybko ulega stereotypom, i na pewno nie jest najlepszą siostrą na świecie, to lepsze to niż nic..
- Doskonale cię rozumiem. Moja siostra jest rozwydrzona, źle wychowana, chciwa, i z nikim się nie dzieli! Ale żyć bez niej ciężko.
- Heh.. Czyli faktycznie rozumiesz..
- Nie okłamał bym księżniczki.
- Proszę, nie jestem jeszcze w pełni księżniczką. Może mów po prostu Aqua.
- Oczywiście.. Aquo.
Zaśmiałam się lekko. Z tego co pamiętam spojrzałam w dół, i dopiero wtedy zauważyłam jego znaczek!
Przedstawiał srebrną podkowę na czarnej gwieździe w tle.
- Przepraszam, że tak nachalnie ale, co oznacza twój znaczek?
- Ehh... od dziecka należałem do bardzo ściśle strzeżonej grupy zwiadowczej, ojciec był jej przywódcą. On sam mnie szkolił, i byłem naprawdę dobry! Wiele się tam nauczyłem. Pewnej nocy tata zniknął. Szybko wyruszyłem z kumplem na misję ratunkową. Gdy go znaleźliśmy był na skraju wyczerpania, leżał na polanie i wołał byśmy uciekali.. Nie posłuchałem.. Porywaczami była grupa zamaskowanych kuców, mieli noże i sztylety. Przestraszyłem się, i to jak! Walka była zacięta, ja i Shadow kontra sześcioosobowa banda.
Musiałem bronić ojca, musiał żyć.. - jego głos się załamał. - Zwyciężyliśmy.. Shadow niestety poległ, jeden z bandytów był jednorożcem, świetnie posługiwał się magią bitewną, nie miał szans. Na szczęście ojciec przeżył. Cały czas mi dziękował, mówił, że uratowałem mu życie. Ale było coś nie tak, tata zachowywał się coraz agresywniej, wykryto u niego pewien wirus. Z każdym dniem było gorzej, z każdym dniem dziwnie znikali zwiadowcy. Wiedziałem, że to mój ojciec, wiedziałem, że ich wszystkich pozabijał. Nie miałem wyboru, musiałem coś zrobić. Musiałem! Szukałem lekarstwa w dzień i w nocy, nie jadłem, nie spałem.. Musiałem znaleźć lekarstwo. Pewnej nocy udało mi się, zmobilizowałem całą ekipę by pomogli mi uratować naszego przywódcę. Robiłem co mogłem by pomóc ojcu. Długo to trwało ale udało się! Antidotum było gotowe. Co miesiącu ojciec całkowicie wyzdrowiał, ofiarował mi medal za uratowanie go ponownie. To właśnie wtedy znaczek się pojawił.. Dodam tylko, że miałem 7 lat.
Nie wiedziałam co powiedzieć, on tak wiele przeszedł..
- Teraz to ja jestem przywódcą, szkole młodych rekrutów, i jestem z tego dumny.
- To niesamowite..
Ogier uśmiechnął się.
- Mało osób o tym wie..
- Ode mnie się nikt nie dowie, i dziękuję..
- Za co? - spytał zdziwiony.
- Za to, że się przede mną otworzyłeś. Mało osób tak robi, a wiem że taka szczera rozmowa bardzo pomaga..
- O łał.. Cóż, ja też dziękuję.
- Ale ty naprawdę nie masz za co..
- Jest za co. Wysłuchałaś mnie, zrozumiałaś.
- To nic takiego.
- A ty?
- Ja, co?
- A twoja historia?
- Nie ma o czym mówić. Przed przybyciem tutaj prowadziłam monotonne życie.. Szkoła, nauka, odpoczynek i muzyka.. Nawet zbytnio się z nikim nie przyjaźniłam.. Miałam jedną, może dwie przyjaciółki. Żadnych przygód, niebezpieczeństw.. Nauka i muzyka to była moja rutyna.. Nic po za tym.
- Więc cieszysz się z takiego obrotu spraw?
- No pewnie! Wreszcie mogę żyć pełnią życia! Zero presji, zero nacisku ze strony otoczenia.. Tylko wolność. Oczywiście na tyle ile wolna może być księżniczka.. - odparłam z uśmiechem.
- Wiesz, przez chwilę zapomniałem, że jesteś księżniczką. A jak tak na ciebie patrzę to już całkiem mi na księżniczkę nie wyglądasz.
- Nie wiem czy to obraza czy komplement więc nie skomentuję. - odparłam celowo ciut sarkastycznie.
- Nie, nie! Nie chciałem księżniczki obrazić!
- Weź się tak nie stresuj! Żartuję przecież..
- Haha.. ja tu zawału dostaję, że cię obraziłem a ty .. Hahaha!
Obydwoje zaśmialiśmy się głośno. Chyba pierwszy raz zaśmiałam się tak głośno, tutaj, w Equestrii.. Dziwne uczucie. Nagle sobie o czymś przypomniałam..
- Przepraszam, która godzina?
- W pół do piętnastej. Jesteś zajęta?
- Tak, i to bardzo.. Wybacz ale muszę iść..
- Nie no, rozumiem. Jesteś zajęta i tyle.
- Naprawdę chciałabym zostać.. Ale spotkamy się jeszcze?
- Pewnie!
- Może mały lot nad Canterlotem jutro, w południe.
- Będę tu czekał.
Spakowałam książkę, zostawiłam monetę, kubek oddałam i udałam się w stronę wyjścia.
- No to do zobaczenia! - dodałam i wybiegłam przez drzwi. Rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się w powietrze.
- Do wiedzenia Aquo..
***
Wylądowałam na schodach do mojej komnaty. Szybko się po nich wdreptałam i wbiegłam do mojego pokoju. Coś się w nim zmieniło.. W pobliżu mojego łóżka zauważyłam nieduże drzewko z dziuplą i sporym gniazdem. Pośrodku małych, splecionych gałęzi kimał sobie mały jastrząbek..
< Jak słodko.. Ale od kogo to? >
Na balkonie także było drzewo, ciut większe od tego w sypialni.
< Na Lunę, skąd to się.. >
PUK PUK.
Odwróciłam się w stronę drzwi.
- Proszę.
Drzwi uchyliły się a zza nich wyszła księżniczka Luna.
- Nie przeszkadzam?
- Ależ skądże znowu! Proszę, wejdź.
Luna zbliżyła się do mnie, stanęła u mego boku.
- Podoba ci się?
- To ty to urządziłaś?
- Tak.. Pomysł był twojej siostry, ja tylko zapewniłam.. asortyment..
- Jestem ci bardzo wdzięczna. Flier nie mógł chyba dostać lepszego prezentu!
- Cieszę się, że ci się podoba. A jak ci minął czas dzisiaj?
- Dziś było cudownie! Tyle czasu dla siebie, tyle możliwości.. Spotkałam nawet bardzo przyjaznego ogiera.
- Więc czas nie był zmarnowany..
- Ani trochę! Wiem, że takich dni nie będzie wiele.. Chciałam spędzić go jak najlepiej.. Ale bez przesady.
Księżniczka zaśmiała się cicho.
- Szybko się uczysz.. I przy okazji Celestia mówiła coś o spotkaniu w Sali Tronowej.. Czy chodzi o ciebie?
- Tak, tak.. Miałam być tam popołudniu. Lepiej już zacznę się zbierać..
- Rozumiem.. Nie przeszkadzam więc. Miłej końcówki dnia!
- Dziękuję.
Luna znikła z moich oczu, a ja wypakowałam ubrania z torby i szybko nałożyłam na siebie i kamizelkę i uroczą opaskę. Wyglądałam prze słodko, i jeszcze ten kucyk.. D'AWWWWW.
Gdy się przeglądnęłam w lustrze, poprawiłam co nieco i wyleciałam z pokoju. Kierowałam się do Sali Tronowej.
Szybko zjawiłam się przed tronem na którym spoczywała dumnie księżniczka Celestia.
- Witaj Aquo, miałam nadzieję, że się zjawisz..
- Księżniczko Celestio. - ukłoniłam się. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam..
- Ależ skąd! Proszę, podejdź.
Zgodnie z prośbą podeszłam pod tron i usiadłam obok, po prawej jego stronie.
- Czy jest pewna sprawa dla której chciałaś się ze mną spotkać?
- To nic ważnego, chcę tylko byś mi opowiedziała o dzisiejszym dniu.. Jeśli chcesz oczywiście.
- Jasne, czemu nie. Najpierw chodziłam po uliczkach, później wstąpiłam do takiego jednego butiku, stamtąd mam tą kamizelkę i opaskę, a na koniec weszłam do małej kawiarenki na rogu i wypiłam przepyszną, gorącą czekoladę.. Dzień więc miałam udany.
- Cieszę się.
- Tak się zastanawiam.. Wszyscy się mnie dziś pytają jak spędziłam czas..
- Jest to pierwszy dzień kiedy mogłaś po prostu żyć ja kucyk, i miałam nadzieję że powiesz mi coś o nim..
- Dobrze, rozumiem księżniczko...
Zawiesiłam głowę.
- Czy wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona Celestia.
- Tak, w najlepszym. Po prostu tęsknię za rodzicami.. Pewnie się bardzo o mnie i o siostrę martwią.
- Pewnie tak.. Ale jeszcze chwila a będziecie w stanie stworzyć portal na ziemię, zobaczysz.
- Mam pytanie.. Wspominałaś coś o przedmiocie który będzie takim.. pomocnikiem przy wytworzeniu portalu.
- Tak, za pierwszym razem nie będzie ci potrzebny, ale jeśli będziesz podróżowała częściej musisz go mieć przy sobie, nie może ci zginąć.. A masz już jakąś rzecz na myśli?
- U siebie w domu mam wisiorek z krzyżykiem. Krzyż tworzą sześć małe, ciemnoróżowe kryształki.. Cały czas jak na niego patrzę widzę Klejnoty Harmonii. Jakby te sześć kryształów było ze sobą ściśle związane z pomocą magii.. Myślę, że będzie on idealnym wyborem.
- Ja też tak myślę..
- Heh.. a ja kiedyś uważałam go za zwykły, metalowy krzyżyk.
Nagle zapanowała długa, lecz ani trochę niezręczna cisza.. Księżniczka Celestia obserwowała zachód słońca, tak bliski jej sercu. Ja również go obserwowałam ale ukradkiem patrzyłam na Celestie. Wyglądała jakby myślała nad czymś niezwykle ważnym, co dało jej wyrazowi twarzy dość ciekawy efekt. Po chwili westchnęła i przerwała ciszę.
- Myślę, że za niedługo powinna odbyć się koronacja.
- Moja i siostry?
- Tak.
- Na księżniczki Żywiołów?
- Yhym.
- Trochę się zaczynam stresować..
- Naprawdę nie ma czym! To sama przyjemność.
Celestia uśmiechnęła się szeroko. Nagle wstała z tronu.
- Chodź za mną, pokaże ci coś.
Księżniczka udała się do wyjścia. Od razu podążyłam za nią.
- Mało osób widziało to pomieszczenie. Trzymamy tu coś bardzo cennego, pokazujemy to tylko na specjalne okazje, na przykład koronacje.
Nie wiedziałam wtedy o czym mówi, ale było to coś niezwykle ważnego..
Szłyśmy tak jeszcze kilka minut w całkowitej ciszy, czasem tylko przechodzący gwardzista przywitał się i odmeldował. W końcu Celestia zatrzymała się przed dużymi, stalowymi drzwiami.. Wyglądały jak jeden, wielki sejf. Podeszła bliżej, rzuciła na nie dość niezwykle wyglądające zaklęcie, odsunęła się a po chwili wrota otworzyły się na oścież.
- Proszę, wejdź.
Weszłam więc przez próg pomieszczenia. Na chwilę promienie słoneczne bijące z tysiąca okien oślepiły mnie, ale z czasem przyzwyczaiłam się do nich. Powoli rozglądnęłam się po wnętrzu. W końcu mój wzrok spoczął na sześciu szklanych gablotach, w tym trzy były zasłonięte kolorowymi płachtami. Jedna była niebieska, druga czerwona a ostatnia fioletowa.
- Co jest w tych gablotach?
- Podejdź bliżej a zobaczysz..
Wolno podeszłam do trzech odsłoniętych gablot. Każda z nich miała miała różnokolorowe wykończenia.. To różowe, to złote, to granatowe. Podejrzewałam do czego to prowadzi..
- Są.. są przepiękne.
W gablotach znajdowały się korony każdej z księżniczek. To właśnie w nich były koronowane.
- Tak, są piękne.. i bardzo cenne. Dla tego są tak strzeżone.
Odwróciłam się w kierunku stalowych drzwi.
- Właśnie widzę.
Księżniczka Słońca przeniosła wzrok na zakryte płachtami gabloty.
- W tych zakrytych gablotach spoczywają jeszcze trzy inne korony. Jedna z nich już za niedługo będzie twoja.
- Ale jednej rzeczy nie rozumiem.. Jedna jest dla mnie, druga dla Ignis, a trzecia?
- Myślę, że się domyślasz. I nie mylisz się.. Za niedługo będzie nas już szóstka..
< Jak słodko.. Ale od kogo to? >
Na balkonie także było drzewo, ciut większe od tego w sypialni.
< Na Lunę, skąd to się.. >
PUK PUK.
Odwróciłam się w stronę drzwi.
- Proszę.
Drzwi uchyliły się a zza nich wyszła księżniczka Luna.
- Nie przeszkadzam?
- Ależ skądże znowu! Proszę, wejdź.
Luna zbliżyła się do mnie, stanęła u mego boku.
- Podoba ci się?
- To ty to urządziłaś?
- Tak.. Pomysł był twojej siostry, ja tylko zapewniłam.. asortyment..
- Jestem ci bardzo wdzięczna. Flier nie mógł chyba dostać lepszego prezentu!
- Cieszę się, że ci się podoba. A jak ci minął czas dzisiaj?
- Dziś było cudownie! Tyle czasu dla siebie, tyle możliwości.. Spotkałam nawet bardzo przyjaznego ogiera.
- Więc czas nie był zmarnowany..
- Ani trochę! Wiem, że takich dni nie będzie wiele.. Chciałam spędzić go jak najlepiej.. Ale bez przesady.
Księżniczka zaśmiała się cicho.
- Szybko się uczysz.. I przy okazji Celestia mówiła coś o spotkaniu w Sali Tronowej.. Czy chodzi o ciebie?
- Tak, tak.. Miałam być tam popołudniu. Lepiej już zacznę się zbierać..
- Rozumiem.. Nie przeszkadzam więc. Miłej końcówki dnia!
- Dziękuję.
Luna znikła z moich oczu, a ja wypakowałam ubrania z torby i szybko nałożyłam na siebie i kamizelkę i uroczą opaskę. Wyglądałam prze słodko, i jeszcze ten kucyk.. D'AWWWWW.
Gdy się przeglądnęłam w lustrze, poprawiłam co nieco i wyleciałam z pokoju. Kierowałam się do Sali Tronowej.
Szybko zjawiłam się przed tronem na którym spoczywała dumnie księżniczka Celestia.
- Witaj Aquo, miałam nadzieję, że się zjawisz..
- Księżniczko Celestio. - ukłoniłam się. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam..
- Ależ skąd! Proszę, podejdź.
Zgodnie z prośbą podeszłam pod tron i usiadłam obok, po prawej jego stronie.
- Czy jest pewna sprawa dla której chciałaś się ze mną spotkać?
- To nic ważnego, chcę tylko byś mi opowiedziała o dzisiejszym dniu.. Jeśli chcesz oczywiście.
- Jasne, czemu nie. Najpierw chodziłam po uliczkach, później wstąpiłam do takiego jednego butiku, stamtąd mam tą kamizelkę i opaskę, a na koniec weszłam do małej kawiarenki na rogu i wypiłam przepyszną, gorącą czekoladę.. Dzień więc miałam udany.
- Cieszę się.
- Tak się zastanawiam.. Wszyscy się mnie dziś pytają jak spędziłam czas..
- Jest to pierwszy dzień kiedy mogłaś po prostu żyć ja kucyk, i miałam nadzieję że powiesz mi coś o nim..
- Dobrze, rozumiem księżniczko...
Zawiesiłam głowę.
- Czy wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona Celestia.
- Tak, w najlepszym. Po prostu tęsknię za rodzicami.. Pewnie się bardzo o mnie i o siostrę martwią.
- Pewnie tak.. Ale jeszcze chwila a będziecie w stanie stworzyć portal na ziemię, zobaczysz.
- Mam pytanie.. Wspominałaś coś o przedmiocie który będzie takim.. pomocnikiem przy wytworzeniu portalu.
- Tak, za pierwszym razem nie będzie ci potrzebny, ale jeśli będziesz podróżowała częściej musisz go mieć przy sobie, nie może ci zginąć.. A masz już jakąś rzecz na myśli?
- U siebie w domu mam wisiorek z krzyżykiem. Krzyż tworzą sześć małe, ciemnoróżowe kryształki.. Cały czas jak na niego patrzę widzę Klejnoty Harmonii. Jakby te sześć kryształów było ze sobą ściśle związane z pomocą magii.. Myślę, że będzie on idealnym wyborem.
- Ja też tak myślę..
- Heh.. a ja kiedyś uważałam go za zwykły, metalowy krzyżyk.
Nagle zapanowała długa, lecz ani trochę niezręczna cisza.. Księżniczka Celestia obserwowała zachód słońca, tak bliski jej sercu. Ja również go obserwowałam ale ukradkiem patrzyłam na Celestie. Wyglądała jakby myślała nad czymś niezwykle ważnym, co dało jej wyrazowi twarzy dość ciekawy efekt. Po chwili westchnęła i przerwała ciszę.
- Myślę, że za niedługo powinna odbyć się koronacja.
- Moja i siostry?
- Tak.
- Na księżniczki Żywiołów?
- Yhym.
- Trochę się zaczynam stresować..
- Naprawdę nie ma czym! To sama przyjemność.
Celestia uśmiechnęła się szeroko. Nagle wstała z tronu.
- Chodź za mną, pokaże ci coś.
Księżniczka udała się do wyjścia. Od razu podążyłam za nią.
- Mało osób widziało to pomieszczenie. Trzymamy tu coś bardzo cennego, pokazujemy to tylko na specjalne okazje, na przykład koronacje.
Nie wiedziałam wtedy o czym mówi, ale było to coś niezwykle ważnego..
Szłyśmy tak jeszcze kilka minut w całkowitej ciszy, czasem tylko przechodzący gwardzista przywitał się i odmeldował. W końcu Celestia zatrzymała się przed dużymi, stalowymi drzwiami.. Wyglądały jak jeden, wielki sejf. Podeszła bliżej, rzuciła na nie dość niezwykle wyglądające zaklęcie, odsunęła się a po chwili wrota otworzyły się na oścież.
- Proszę, wejdź.
Weszłam więc przez próg pomieszczenia. Na chwilę promienie słoneczne bijące z tysiąca okien oślepiły mnie, ale z czasem przyzwyczaiłam się do nich. Powoli rozglądnęłam się po wnętrzu. W końcu mój wzrok spoczął na sześciu szklanych gablotach, w tym trzy były zasłonięte kolorowymi płachtami. Jedna była niebieska, druga czerwona a ostatnia fioletowa.
- Co jest w tych gablotach?
- Podejdź bliżej a zobaczysz..
Wolno podeszłam do trzech odsłoniętych gablot. Każda z nich miała miała różnokolorowe wykończenia.. To różowe, to złote, to granatowe. Podejrzewałam do czego to prowadzi..
- Są.. są przepiękne.
W gablotach znajdowały się korony każdej z księżniczek. To właśnie w nich były koronowane.
- Tak, są piękne.. i bardzo cenne. Dla tego są tak strzeżone.
Odwróciłam się w kierunku stalowych drzwi.
- Właśnie widzę.
Księżniczka Słońca przeniosła wzrok na zakryte płachtami gabloty.
- W tych zakrytych gablotach spoczywają jeszcze trzy inne korony. Jedna z nich już za niedługo będzie twoja.
- Ale jednej rzeczy nie rozumiem.. Jedna jest dla mnie, druga dla Ignis, a trzecia?
- Myślę, że się domyślasz. I nie mylisz się.. Za niedługo będzie nas już szóstka..
***
Po zakończeniu spotkania z księżniczką Celestią postanowiłam udać się do siostry.
PUK PUK.
- Proszę! - usłyszałam za drzwiami.
Delikatnie pchnęłam drzwi do komnaty Ignis, przeszłam przez próg.
- Mogę wejść?
- Ymm.. Pewnie..
Natalia szybko schowała coś do swojej komody. Wyglądało to jakby chciała coś przede mną ukryć..
- Wszystko w porządku?
- W najlepszym! Ehh.. - powiedziała tak szybko że ledwo coś zrozumiałam.
Nata zwiesiła pyszczek.
- Przecież widzę, że coś jest nie tak!
Podeszłam do niej, usiadłam obok na łóżku i objęłam.
- Ja już chcę wrócić! Na.. na ziemie! Tak t-tęsknię za Dawidem.. Ja, ja..! - odparła ze łzami w oczach.
- Rozumiem, rozumiem.. Też za wszystkimi tęsknię. Ale to tylko kwestia czasu kiedy to będziemy mogły wracać na ziemię kiedy nam się tylko chcę.. Proszę, wytrzymaj jeszcze..
- Spróbuję..
Puściłam ją, i odwróciłam wzrok na jej "urodzinową" świecę na komodzie. O dziwo nie była zapalona..
- Siostra, czemu nie zapaliłaś świecy?
Nata również spojrzała na świeczkę.
- Sama nie wiem, nie nauczyłam się jeszcze rozpalać ognia.
- A masz tu jakąś książkę z zaklęciami?
- Może się coś znajdzie..
Wstałam i podeszłam do regału. Przejrzałam nazwy tomów. Mój wzrok spoczął na tytule " Łatwe zaklęcia - stopień podstawowy". Chwyciłam ją moją telekinezą i podeszłam do siostry.
- Masz i szukaj.
- Ale teraz? Tak po prostu?
- Yhym.. Od tego się zaczyna.
Podałam Natalii książkę, i wraz z nią stanęłam przy komodzie. Siostra przekartkowała cały tom, aż w końcu znalazła potrzebne zaklęcie. Chwilę później wyglądało na to, że pojęła o co w nim chodzi..
- Spróbuję..
Puściłam ją, i odwróciłam wzrok na jej "urodzinową" świecę na komodzie. O dziwo nie była zapalona..
- Siostra, czemu nie zapaliłaś świecy?
Nata również spojrzała na świeczkę.
- Sama nie wiem, nie nauczyłam się jeszcze rozpalać ognia.
- A masz tu jakąś książkę z zaklęciami?
- Może się coś znajdzie..
Wstałam i podeszłam do regału. Przejrzałam nazwy tomów. Mój wzrok spoczął na tytule " Łatwe zaklęcia - stopień podstawowy". Chwyciłam ją moją telekinezą i podeszłam do siostry.
- Masz i szukaj.
- Ale teraz? Tak po prostu?
- Yhym.. Od tego się zaczyna.
Podałam Natalii książkę, i wraz z nią stanęłam przy komodzie. Siostra przekartkowała cały tom, aż w końcu znalazła potrzebne zaklęcie. Chwilę później wyglądało na to, że pojęła o co w nim chodzi..
- Czekaj! Znajdź jeszcze zaklęcie dla mnie. Żebym mogła ugasić pożar jakby co..
- A sama se szukaj!
- Ehh... Daj mi to.
Przeszukałam dział związany z zaklęciami wodnymi, szybko przestudiowałam potrzebne mi zaklęcie i oddałam książkę siostrze.
- Gotowa?
- Gotowa.
Róg Natalii zabłysł czerwoną poświatą. W środku świeczki pojawiły się drobne iskierki.
- Dobrze, dasz radę..
I w ciągu sekundy świeca zapaliła się mocnym, pomarańczowym światłem, a jej róg powrócił do stanu początkowego. Natalia, która miała cały czas zamknięte oczy w końcu je otworzyła.
- Udało się? Udało się! I to bez pożaru! - cieszyła się podskakując jak piłka.
- Mówiłam, że dasz radę? - odparłam i uśmiechnęłam się szeroko.
W końcu siostra zatrzymała się, podbiegła do mnie i dała mi dużego, ciepłego hug'a.
- A to niby za co? - spytałam zdziwiona.
- Za.. pomoc. Bardzo mnie tutaj wspierasz. Nie dałabym sobie rady bez ciebie..
- Oh proszę.. Nie słodź już..
- No tak, jeszcze ci nie przeszło.. - dodała z chichotem.
- Nie skomentuję tego, dobrze?
- Jak tam chcesz.
Uwolniłam się z uścisku.
- Mam ci coś ważnego do powiedzenia..
- Fakt, że za niedługo będzie nasza koronacja i mamy się przygotować?
- Tak! Ale skąd ty to.. Ehh.. No tak, Celestia.
- Myślisz, że tobie powiedziała by pierwszej?
- Nie zastanawiałam się nad tym.. A pokazywała ci coś?
- Nic, a tobie?
- Ymmm... też nic, tak się pytam. I wybacz ale muszę już iść, wciąż mam książkę do przeczytania..
- Dobrze, leć już.
- Do zobaczenia na kolacji.
- Pa!
Ale zanim wyszłam zauważyłam pień drzewa z dużą, idealnie wyrzeźbioną norą. Pomyślałam o lisku Natalii.
- Ale zanim wyjdę, co tam u twojego liska?
- Wszystko u niego dobrze, śpi sobie w norce. I już go nazwałam, Shadow.
- Cień? Ładnie.
- Prawda? Jest taki malutki, i taki szybki jak cień normalnie.. A ty? Jakie imię dałaś swojemu pupilowi?
- Jastrząbkowi? Flier.
- Do ptaka to faktycznie pasuję..
- No tak, to ja już lecę..
- No to pa.
Pomachałam jej kopytkiem na pożegnanie i wyszłam z komnaty Ignis.
- A sama se szukaj!
- Ehh... Daj mi to.
Przeszukałam dział związany z zaklęciami wodnymi, szybko przestudiowałam potrzebne mi zaklęcie i oddałam książkę siostrze.
- Gotowa?
- Gotowa.
Róg Natalii zabłysł czerwoną poświatą. W środku świeczki pojawiły się drobne iskierki.
- Dobrze, dasz radę..
I w ciągu sekundy świeca zapaliła się mocnym, pomarańczowym światłem, a jej róg powrócił do stanu początkowego. Natalia, która miała cały czas zamknięte oczy w końcu je otworzyła.
- Udało się? Udało się! I to bez pożaru! - cieszyła się podskakując jak piłka.
- Mówiłam, że dasz radę? - odparłam i uśmiechnęłam się szeroko.
W końcu siostra zatrzymała się, podbiegła do mnie i dała mi dużego, ciepłego hug'a.
- A to niby za co? - spytałam zdziwiona.
- Za.. pomoc. Bardzo mnie tutaj wspierasz. Nie dałabym sobie rady bez ciebie..
- Oh proszę.. Nie słodź już..
- No tak, jeszcze ci nie przeszło.. - dodała z chichotem.
- Nie skomentuję tego, dobrze?
- Jak tam chcesz.
Uwolniłam się z uścisku.
- Mam ci coś ważnego do powiedzenia..
- Fakt, że za niedługo będzie nasza koronacja i mamy się przygotować?
- Tak! Ale skąd ty to.. Ehh.. No tak, Celestia.
- Myślisz, że tobie powiedziała by pierwszej?
- Nie zastanawiałam się nad tym.. A pokazywała ci coś?
- Nic, a tobie?
- Ymmm... też nic, tak się pytam. I wybacz ale muszę już iść, wciąż mam książkę do przeczytania..
- Dobrze, leć już.
- Do zobaczenia na kolacji.
- Pa!
Ale zanim wyszłam zauważyłam pień drzewa z dużą, idealnie wyrzeźbioną norą. Pomyślałam o lisku Natalii.
- Ale zanim wyjdę, co tam u twojego liska?
- Wszystko u niego dobrze, śpi sobie w norce. I już go nazwałam, Shadow.
- Cień? Ładnie.
- Prawda? Jest taki malutki, i taki szybki jak cień normalnie.. A ty? Jakie imię dałaś swojemu pupilowi?
- Jastrząbkowi? Flier.
- Do ptaka to faktycznie pasuję..
- No tak, to ja już lecę..
- No to pa.
Pomachałam jej kopytkiem na pożegnanie i wyszłam z komnaty Ignis.
***
Nie wiem czy jest sens mówić wam co się wydarzyło później.. Przeczytałam wreszcie ten drugi tom z serii Daring Doo, caaały.. Później pobawiłam się z Flierem, dałam mu jeść. Czyli sama przyjemność i czas tylko dla siebie.. Ale też nie obijałam się. Zrobiłam sobie porządny trening i długi lot nad ogrodem i kilkoma dzielnicami Canterlotu oraz po powrocie od razu zabrałam się do studiowania magii.. Dzięki takim ćwiczeniom latam coraz szybciej i cały czas uczę się nowych zaklęć z różnych dziedzin! Często się "nagradzałam" gdy coś mi się udało, np. chodziłam na lody czy na zakupy.. Zawsze to coś miłego w każdym razie.. Poszukałam też przed samym spaniem czegoś do przeczytania na jutro.. Wybrałam "Dzieje Equestrii" bo najnormalniej w świecie chciałam wiedzieć coś więcej o historii tej krainy niż to co jest w serialu.. Później wzięłam szybki prysznic i migiem udałam się do łóżka by już po minucie zasnąć jak małe źrebię..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz