Opowieści z Equestrii - Dzień 5, czyli ja i kryształki.

Kolejny dzień! Miłego czytania ;)


Opowieści z Equestrii - Dzień 5

Tego dnia wstałam bardzo wcześnie, była może piąta.. Ale i tak się wyspałam, o dziwo. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, a może bardziej zrozumiałam, że ktoś mnie obudził. Przy oknie stała księżniczka Luna, wpatrywała się w już powoli zanikający księżyc. Powoli podniosłam się z łóżka i cichutko z niego wyszłam.
- Witaj Aquo. - odparła księżniczka z lekkim uśmiechem na twarzy.
<Fuck..>
- Witaj księżniczko Luno..
- Wybacz jeśli cię obudziłam. Przyszłam tutaj by poczekać aż się obudzisz.. Myślałam, że dłużej to potrwa.
- No tak.. Ale, w jakiej sprawie przychodzisz? - spytałam i podleciałam trochę bliżej Luny.
- Dziś, za godzinę mam pociąg do Kryształowego Imperium. Pomyślałam, że chciałabyś ze mną pojechać.
- Kryształowe Imperium? Chyba w jednej książce coś o tym pisali.. Ale przecież one zniknęło..
- Ale na szczęście już powróciło. I muszę tam dzisiaj być.. To co, przyłączysz się do mnie?
<Chwila.. A Strife?>
- Ch-chętnie księżniczko, ale..
- Tak?
- Jestem dzisiaj umówiona, na popołudnie. Hmm.. A myślisz, że mogłabym zabrać ze sobą mojego przyjaciela?
- Oczywiście.
- To dobrze. Potrzebuję tylko teraz napisać pewien list..
- Chętnie ci pomogę.  - Luna uśmiechnęła się szeroko i chwyciła papier, atrament i pióro. - Jestem gotowa.
Odwzajemniłam uśmiech. Mówiłam powoli i wyraźnie..
- Drogi Strifie. Wybacz mi proszę, ale nasz dzisiejszy lot niestety musimy przełożyć. Zostałam zaproszona do Kryształowego Imperium, i jestem zobowiązana pojechać. Mam nadzieję, że zrozumiesz.. Ale mam pewien pomysł, lub raczej.. prośbę. Chciałabym żebyś pojechał tam ze mną. Od razu mówię, że pociąg mamy za godzinę.. Nie wiem czy będziesz chciał pojechać, gdyż podróż nie jest krótka, a ja pewnie zostanę tam przez dłuższy czas.. Szybko, więc nasze spotkanie się nie odbędzie. Czekam na ciebie lub twoją odpowiedź.
Podpis, Aqua.
- Aquua. Już. Wysłałabym ale nie znam dokładnego adresu..
- Spokojnie, ja go wyślę.. Przecież nie siedzę nad nauką zaklęć bez powodu. - dodałam, puszczając oko.
Mój róg zabłysł jasno niebieskim światłem, a list otoczyła podobnego koloru aura. W jednej chwili list "spłonął" z niebieskim ogniu, a z tego "chmura" wyleciała przez balkon. 
- Brawo. Widzę, że szybko się uczysz.
- Tylko teraz jeszcze muszę dopisać pisanie do mojej listy.
Luna zaśmiała się lekko. Uśmiechnęłam się widząc księżniczkę Lunę rozbawioną, wyglądało to naprawdę.. cudownie..
- No to, ja już idę.. Trzeba się przygotować, prawda?
Przytaknęłam głową. Księżniczka odwróciła się i wyszła, przy okazji odsłaniając zasłony i otworzyła okno na oścież. Gdy wiatr zawiał poczułam lekki dreszcz, ale to było naprawdę odświeżające. Szybko pogalopowałam do łazienki, a gdy już wyszłam postanowiłam iść znaleźć coś Flierowi do jedzenia i zjeść coś lekkiego przed podróżą.

***

Szybkie zejście schodami z mojej wieży zastąpiło mi poranną rozgrzewkę, więc mogłam spokojnie zająć się pałaszowaniem dwóch sporych kanapek z marchewką i ziarnami słonecznika. 
<Jedzenie dla Fliera mam załatwione, śniadanie już prawie zrobione, a do odjazdu pociągu zostało 45 minut.. Może zdążę wstąpić do sklepu i kupić sobie coś ładnego..> - pomyślałam.
Dokończyłam więc jedzenie śniadania, wróciłam do pokoju po juki i szybko wzbiłam się w powietrze kierując się do "Moda nie dla modnisiów".
  Zatrzymałam się przed drzwiami butiku. Od razu zauważyłam, że butik jest całkowicie pusty. Myślałam, że zamknięte ale jak przekręciłam klamkę drzwi otworzyły się na oścież. Powoli weszłam do środka.
- Halo?
Usłyszałam stukanie kopyt za drzwiami do pomieszczenia tylko dla personelu. Po chwili moim oczom ukazała się ta sama klacz, co wczorajszego dnia. Była jednak bardzo smutna. Podeszła do lady i podniosła pyszczek.
- Oh to ty księżniczko.. Do tego nowego butiku - wskazała kopytkiem w prawo - to w tą stronę.
- Ale o czym ty mówisz? Ja przyszłam tylko i wyłącznie do tego butiku. 
- Naprawdę?!
- Oczywiście.. Ale czemu tu same pustki? Czyżby nowa kolekcja się nie przyjęła?
- Przyjęła i to jak! Ale.. nie tutaj.
- Jak to?
- Okradli! Okradli nas.. przejęli nasz pomysł i pierwsi pokazali go w swoim sklepie. U nich same tłumy..
- A jak się on nazywa?
- "Sztuka dla mody" - odpowiedziała i znów zawiesiła pyszczek.
- Będę musiała z nimi porozmawiać..
- To nic nie da.. Jeden z krawców w tym butiku jest jednym z nadwornych krawców. Nic mu zrobić nie możemy, więc sklepowi też nie.
- Jak ja takich rzeczy nie znoszę. 
- Chyba czas zamknąć interes..
- Nawet tak nie myśl! Pomogę wam, zobaczysz. Niestety na razie jestem niedostępna... Wyjeżdżam i nie wiem na jak długo.. Ale jak wrócę zrobię co mogę by wasz sklep już nigdy nie świecił pustkami.
- Dziękuję. - klacz ukłoniła się. - Ale księżniczka pewnie nie w tej sprawie..
- Tak. Chodzi o strój właśnie na tej wyjazd.
- A jeśli można wiedzieć, to gdzie księżniczka wyjeżdża?
- Do Kryształowego Imperium. 
- Uuu.. Więc ten strój to nie może być byle co. Proszę za mną, na zaplecze.
Zgodnie z prośbą ruszyłam za klaczą do pokoju z którego przyszła.
  W całym pomieszczeniu było całe mnóstwo ubrań dla niskich, wysokich, dla pegazów i jednorożców, dla klaczy i ogierów... Ten widok zapierał dech w piersi..
- Więc.. Aquo. Na pewno jest tu coś specjalnie na tę podróż. Ja się rozejrzę za czym, hmm.. - niebiesko grzywa klacz przypatrzyła się mi. - Dla wysokich pegazów.. I może za jakimś nakryciem głowy dla jednorożców.
- Bardzo dziękuję...
- Ale nie ma za co, naprawdę! Ty możesz porozglądać się za czym tylko chcesz. 
- Dobrze. 
Ruszyłam w prawą stronę, gdyż zaważyłam tam dział dla klacz. Było tam mnóstwo sukien, kostiumów.. Zbyt dużo, jak dla mnie. 
  Chodziłam tak jeszcze pięć minut.
<Jeszcze 25 minut, spoko.>
Nagle w całym pomieszczeniu rozległo się głośne wołanie.
- Aquo!
Pogalopowałam w stronę źródła dźwięku. Gdy dotarłam na miejsce zauważyłam znajomą klacz, która za pomocą swojej magii przetrzymywała dwa przedmioty. Pierwszym okazała się być fioletowa, błyszcząca satynowa suknia ze srebrnym kołnierzem i fioletowymi, krótkimi rękawami. Brzegi sukni zdobiły małe kryształy. Drugą rzeczą zaś były srebrne pantofelki z fioletowymi kryształami i diadem również srebrny z takimi samymi kryształami. Całość wyglądała niesamowicie!
- Podoba ci się?
- Czy mi się podoba? Jest olśniewająca!
- Bardzo się cieszę. - klacz uśmiechnęła się.
- Już ją kupuję. Ile płacę? Tylko bez żartów proszę..
- Może.. dwadzieścia monet?
- Już.. Proszę! - podałam jej równe 20 monet w sakiewce. -  I proszę nie pakować. Ubieram ją już teraz. Niech zobaczą skąd mam tę suknie!
- Naprawdę? Zrobiła by to księżniczka dla mnie?!
- Pewnie. Powiedziałam, że pomogę, a zawsze trzeba od czegoś zacząć.
Pokłusowałam do pomieszczenia głównego butiku i weszłam do przymierzalni. Suknia pasowała na mnie idealnie, tak samo jak diadem i pantofle. Gdy wyszłam poczułam się tak pięknie, jak rzadko.. Podziękowałam klaczy i spokojnie opuściłam butik.
  Nie powiem.. Przyciągałam wzrok przechodzących kucyków. Sporo klaczy brało swoich mężów za kopyto i na siłę pchało w innym kierunku. To było.. dziwne. Nie lubiłam takich akcji, ale robiłam to dla tej młodej klaczy prowadzącej butik. Naprawdę chciałam jej pomóc. 
<15 minut.. Zdążę.>
Na szczęście suknia była przystosowana dla pegaza, więc postanowiłam się trochę przelecieć, uważając na suknie oczywiście. Lecąc tak ze dwie minuty w oddali zauważyłam znajomą postać.
<Strife?>
Naprawdę chciałam go dogonić ale.. suknia. Zrezygnowana leciałam wolno w stronę zamku.

***

Wylądowałam idealnie na swoim balkonie. Szybko zdjęłam suknie, pantofle i diadem, a założyłam swoją tymczasową królewską biżuterię. Ubrania powiesiłam na wieszaku w włożyłam do szafy. 
<A może lepiej zabrać je ze sobą, na np. jakąś elegancką kolację.. A niech to!>
Wyjęłam dzisiaj kupione ubrania z szafy i włożyłam je do dużego pokrowca, a pokrowiec do torby.
Zacisnęłam mocniej juki, włożyłam do nich książkę o przygodach Daring Doo oraz książkę do nauki zaklęć, wzięłam kilka monet więcej, i dodatkowe dwa zwoje z kałamarzem i piórem. Telekinezą wzięłam torbę, pogłaskałam Fliera i wyleciałam z pokoju.
   Gdy już znalazłam się na peronie księżniczka Luna stała spokojnie, najwidoczniej czekała na mnie. Podeszłam więc do niej.
- Witaj Luno, przepraszam jeśli czekałaś długo.
- Oh, witaj Aquo. Naprawdę nic się nie stało. Przybyłam tu kilka minut temu, więc nie czekałam zbyt długo.
- To dobrze.. 
- Wzięłaś wszystko?
Kiwnęłam głową.
- Dobrze więc. Zostaje nam tylko czekać..
Rozglądnęłam się. Szukałam Strifa gdzieś pośród tłumu, lub w powietrzu.. Niestety go nie znalazłam.
<Myślałam, że przyjdziesz..>
   Po kilku minutach pociąg wreszcie przyjechał. Zarezerwowano mnie i Lunie osobny wagon, więc miejsca było mnóstwo. Weszłam do pociągu i ulokowałam się na fotelu naprzeciwko księżniczki Luny.
Pociąg ruszył. Trochę wstrząsnęło wagonami z początku, ale później się uspokoiło. 
- Ahh.. Lubię takie podróże, są bardzo przyjemne.. - dodałam uśmiechając się do księżniczki.
- Ja również. To czasem o niebo lepsze niż siedzenie w zamku. 
Obie zaśmiałyśmy się, lecz Luna szybko spoważniała. Obróciła się w stronę okna, a ja wyciągnęłam z juk książkę, by choć trochę przyspieszyć czas. Nagle usłyszałam głośne wołanie dobiegające spoza pociągu.
Również odwróciłam się do okna. To co zobaczyłam było niewiarygodne.
- To nie może być on!
Na równi z pociągiem leciał wysoki szary pegaz. Zauważywszy mnie lekko się uśmiechnął i pomachał mi kopytkiem. Otworzyłam okno. 
- Strife! Co ty tu robisz?!
- Cześć! Przepraszam za spóźnienie! Mogę wejść?!
<Na Celestie, co on wyprawia?!>
Zwróciłam się do zdezorientowanej Luny.
- Księżniczko, możemy trochę zwolnić? 
- Oczywiście, już idę do maszynisty..
- Dziękuję. 
Znowu odwróciłam się do otwartego okna.
- Wytrzymaj jeszcze chwilę!
- Dobrze, dam radę!
Po chwili poczułam jak pociąg znacznie zwalnia. Pogalopowałam do drzwi i od razu je otworzyłam.
- Strife! Wskakuj!
Pegaz przyspieszył i jednym szybkim ruchem wślizgnął się do wagonu. Luna wyjrzała za drzwi i kiwnęła głową. Pociąg znów przyspieszył. Patrzyłam na zdyszanego szarego pegaza, szybko podałam mu wodę.
- Co cię napadło?! Chcesz się zabić?
- No.. co.. ty.. Nigdy..
Podałam mu kopyto i zaprowadziłam ma sofę. Luna także zasiadła na swoim miejscu.
- Księżniczko Luno, to jest Strife Blow. To właśnie z nim miałam się dzisiaj spotkać. 
- Miło mi. - odparła księżniczka.
- O.. mój.. Księżniczka... Luna! - powiedział ledwo oddychający pegaz i o własnych siłach ukłonił się.
Księżniczka zaśmiała się.
- Wstań proszę. Jesteś dzisiaj moim gościem jak i Aqua, więc zachowuj się.. naturalnie, proszę.
- D-dobrze..
- Czemu nie zjawiłeś się wcześniej? Widziałam cię gdy leciałam do zamku, też leciałeś w tamtą stronę.
- Musiałem jeszcze gdzieś wstąpić, przepraszam..
- Nic się nie stało, przecież .. prawie zdążyłeś! - dodałam i cicho się zaśmiałam.
- Ouu.. Zapomniałbym. To dla ciebie.. - odparł wpinając mi w grzywę piękną, niebieską różę.
- Łał.. Dziękuję... - uśmiechnęłam się do niego szeroko. - Odpocznij teraz, sporo się nalatałeś.
Nie musiałam czekać długo na zaśnięcie Strife. I przyznam, że jak spał wyglądał naprawdę słodko.
- Przyjaciel? - spytała Luna.
- Na razie kolega.. Poznałam go dopiero wczoraj.
- Rozumiem.. 
Spojrzałam na śpiącego Strifa.
- Wiesz, podróż jest dość długa, powinnaś się czymś zająć. - odparła Luna.
- No tak, na szczęście mam coś do poczytania..
Uniosłam książkę na wysokość głowy i zanurzyłam się w lekturze..

***

Podróż trwała kilka dobrych godzin. Często rozmawiałam z księżniczką Luną, opowiadałam jej o Ziemi, o mojej kulturze. Chyba ją to interesowało.. Strife nie spał długo więc z nim także mogłam porozmawiać. 
   Pociąg nareszcie stanął na oczekiwanej stacji. Wzięłam wszystkie swoje rzeczy i wraz z Luną i Strifem wysiadłam z wagonu. Widok który zobaczyłam gdy wyszłam był niemożliwie piękny. Cały krajobraz zapierał dech w piersi. Te kryształy, i ... Kryształy! Tyle mieniących się kolorów. Coś niesamowitego. Strife wyglądał na równie oszołomionego.
- Wow..
Tylko księżniczka została opanowana, i spokojnie podążyła w stronę pałacu. Dopiero wtedy się otrząsnęłam i zdołałam ją dogonić.
- Ehh.. Księżniczko Luno, a kiedy dokładnie Kryształowe Imperium powróciło?
- Chyba to było dwa tygodnie temu..
- Przyznam, że umieją się szybko organizować.
- Yhym..Za niedługo mają odbyć się Equestriańskie Zawody. Wszystko jest przygotowywane już teraz. Ale.. opowiem ci o nich później.
Kiwnęłam głową. To były ostatnie słowa wypowiedziane przez Lunę aż do dotarcia do pałacu.
   Pałac był również cały z kryształów. "Pod nim" było Kryształowe Serce, dokładnie takie jak w księdze. Szybko weszliśmy do środka i żeby nie było wnętrze również było kryształowe.
<Rarity musiała być wniebowzięta..>
- Luna?! - usłyszałam głos dochodzący z innej komnaty. Już po kilku sekundach pokazała się nam księżniczka Cadence. - Luna.. Jak miło cię widzieć!
- Witaj. - księżniczka Nocy podeszła bliżej Cadence i uściskała ją. - Ciebie również.
- Widzę, że wzięłaś ze sobą przyjaciół. - księżniczka Miłości od razu przyszła się przywitać. Wpierw podeszła do mnie. - A więc to jest zapewne księżniczka Aqua? Sporo o tobie.. czytałam. Shining Armor przekazał mi twoje pozdrowienia, bardzo ci za nie dziękuję.
Uklękłam przed Cadence.
- Witaj księżniczko.
- Oh, proszę.. Mów mi po imieniu.
- Dobrze.. Cadence.
Księżniczka uśmiechnęła się.
- Ale tego ogiera nie znam..
- Ah, no tak. To Strife, mój kolega.
- Miło mi cię poznać.
Strife również ukłonił się nisko.
- Wasza wysokość.. - wstał. - Nazywam się Strife Blow i czuję się zaszczycony przebywając w samym pałacu u boku aż - rozglądnął się - ...trzech księżniczek.
Wszystkie zaśmiałyśmy się głośno. Strife wyglądał na zbitego z tropu.
- Nie gadaj już tyle. - dodała Cadence cały czas śmiejąc się. - Co powiecie na przechadzkę po pałacu?
- Chętnie. Dawno tu nie byłam.. - odparła Luna.
Kiwnęłam głową.
- Z chęcią. - odpowiedział.
- No to chodźcie..
Księżniczka Cadence oprowadziła nas po każdym zakątku pałacu który znała, a sporo tego było. Ale nie nudziłam się wcale! Dowiedziałam się znacznie więcej niż z ksiąg. A nic tam nie było! Nazwa "Kryształowe Imperium" pojawiła się raz i to wszystko. Strasznie mnie to zaciekawiło, ale po tym obejrzeniu calusieńkiego pałacu moja wiedza o tym miejscu była wystarczająca.. Później zwiedziliśmy większość Imperium, i przyznam, że się zmęczyłam tym chodzeniem. Ale nie trwało to wszystko długo. Na koniec Cadence pokazała nam pokoje w których mogliśmy odpocząć. Moja komnata była mniejsza od tej w Canterlocie ale jaka błyszcząca! Czułam się w niej bardzo komfortowo. Rozpakowałam się i ległam na łoże. Było nieziemskie, bardzo miękkie. Myślałam o drzemce ale powstrzymałam się. Zaczęłam uczyć się nowych zaklęć ...
   Siedząc tak na łożu usłyszałam pukanie.
- Proszę! - odparłam szybko.
Zza drzwi wyłonił się Strife.
- Cześć, nie przeszkadzam?
- No co ty, pewnie że nie!
- Bo wiesz, pomyślałem, że skoro nie udało mi się polatać z tobą w Canterlocie to może t...
- Chętnie.
- Serio?
- Yhym. - podfrunęłam bliżej niego. - Tylko nie każ mi długo na ciebie czekać!
Powiedziałam i szybko wzbiłam się w powietrze. Strife zrobił dokładnie to samo.
- Kto pierwszy nad stacją kolejową?
- Pewnie. - odpowiedziałam i już pędziłam przed siebie kierując się na stacje.
- Hej?! - Strife ocknął się i szybował tuż za mną.
Lecieliśmy łeb w łeb, czasem to ja byłam na prowadzeniu a czasem on. Dawaliśmy z siebie wszystko, dosłownie wszystko. Już po chwili lotu poczułam pot pod grzywą. Choć czułam wielkie zmęczenie doleciałam do stacji pierwsza.
- Wygrałam!
- Heh, brawo.
- Oh, nie przejmuj się.. Kiedyś ci się uda mnie dorównać! - dodałam sarkastycznie.
- Haha.. Zabawne..
- No wiem.
Rozejrzałam się po stacji.
- Patrz, śnieżne kule! - powiedziałam i podfrunęłam pod okno sklepiku na peronie.
- Nie zauważyłem ich wcześniej.. - podleciał koło mnie.
- Śliczne..
- Całkiem.
- Jak opuścimy pałac i będziemy wracać do Canterlotu kupię sobie jedną.
- Jak chcesz.. I wiesz co? Teraz to ja wygram!- Strife uniósł się wysoko ponad stację i poszybował w stronę pałacu.
- Co za menda.. - rozwinęłam skrzydła i poleciałam idealnie za Strifem.
   Niestety, tym razem przegrałam, ale o włos! To wszystko przez te opóźnienie na początku.. A z resztą. Nieważne. Wróciłam do swojego pokoju. Usiadłam wygodnie na tapczanie i wznowiłam naukę.
PUK PUK.
<Kto tym razem?>
- Proszę!
Przez drzwi przeszła księżniczka Cadence.
- Witaj Aquo, jestem tu tylko by zaprosić cię na uroczystą kolację. Odbędzie się ona o dwudziestej pierwszej, w jadalni. Mam nadzieję, że przyjdziesz..
<Ehh.. Extra!>
- Ależ oczywiście. Zjawię się na czas.
- Dobrze więc, już nie przeszkadzam..
- Dziękuję. - odparłam  księżniczka Cadence znikła za drzwiami.
< Nareszcie trochę odpoczynku..>
PUK PUK.
< Nosz jasna cholera!..>
- Proszę..
Tym razem w odwiedziny przyszła księżniczka Luna.
- Cześć Aquo. Mogę wejść?
- Pewnie.
Luna zbliżyła się do mnie.
- Co czytasz?
- Nic specjalnego, zwykła księga z zaklęciami..
- Wiesz, kiedy byłam małą klaczką czytałam dokładnie taką samą książkę.
- Naprawdę?!
- Yhym.
- Niezwykłe.. Ty kiedy uczyłaś się tych zaklęć byłaś mała, ale ja? Zaczynam od podstaw, choć za niedługo mam być koronowana..
- Wiesz, przyszłam właśnie w tej sprawie.
Księżniczka wyglądała na zaniepokojoną.
- Czy coś nie tak?
- Nie, wszystko w porządku. Po prostu.. Zrozum. Wiem ile masz tak naprawdę lat, i boję się, że taka odpowiedzialność będzie zbyt wielkim brzemieniem.. Nie chcę by cię to przerosło.
- Dziękuję, że się o mnie martwisz, i wiem.. Wiem że nie jestem faktycznie dojrzała. Ale można mi ufać, chcę udowodnić, że umiem być odpowiedzialna. Rozumiem, że kontrola tak potężnego żywiołu jak woda nie jest łatwe, ale uwierz. Dam sobie radę.. Zrobię to dla moich rodziców, dla was i dla całej Equestrii!
Luna uśmiechnęła się.
- Wiem, że dasz radę. - położyła kopytko na moim barku. - Wierzę w ciebie.
Także się uśmiechnęłam, patrzyłam w jej piękne, duże oczy. Nagle księżniczka uściskała mnie. Od razu odwzajemniłam uścisk. To było niesamowite uczucie. Przyznam, że siostra nigdy dotąd mnie tak nie przytuliła.. Wtulone tak w siebie siedziałyśmy tak w bezruchu jeszcze kilka minut. Pierwsza ocknęła się Luna.
- Ehh.. Przepraszam, nie powinnam...
- W porządku, nic się nie stało!
- Zapomniałabym.. Czy Cadence uprzedziła cię o kolacji?
- Tak, tak..
- Nie chcę być wścibska, czy coś, ale.. Masz coś eleganckiego?
Magią przylewitowałam swój pokrowiec na ubranie i wyjęłam z niego suknię. Z innej torby wzięłam diadem i pantofle.
- Czyli jesteś przygotowana, jak widzę..
Kiwnęłam głową.
- A która godzina?
Spojrzałam na zegar.
- W pół do osiemnastej.
- Mamy sporo czasu.. Miałabyś ochotę poduczyć się naszego pisma? Wiem, że z czytaniem nie masz problemów, ale pisanie idzie ci już gorzej..
- Bardzo chętnie.
Wzięłam swoje juki i wyjęłam z nich kilka pergaminów, pióro i kałamarz.
- Gotowa?

***

Popołudnie spędziłam na... nauce. Dziwne to wiem, ale coś za coś. Ćwiczyłam pisanie - nie okazało się ono trudne, bardzo szybko je pojęłam -, udoskonaliłam kilka zaklęć, nauczyłam się kilku nowych.. Ale musiałam odbyć trening, przynajmniej półgodzinny.. Pompki na skrzydłach, ćwiczenia na zwinność, kilka szybkich lotów, porządne ćwiczenia wytrzymałościowe, biegi..
Po wysiłku zrobiłam sobie szybki prysznic. Była już za piętnaście dziewiąta wieczór. Ubrałam suknie, pantofle, nałożyłam diadem.. Byłam zadowolona z efektu.
<Ciekawe co robi siostra. Przez chwilę myślałam, że jedzie z nami..>
Nagle w pokoju rozległo się pukanie.
- Proszę.
Do pokoju wszedł Strife w eleganckim garniturze i starannie uczesanej grzywie.
<Wow!>
- O Celestio wyglądasz prześlicznie! Eee.. To znaczy..Cześć, gotowa na kolację?
Zaśmiałam się głośno.
- Tak, gotowa. Widzę, że ty też!
- Księżniczka Cadence mi pomogła.
- Wyglądasz doskonale. - podeszłam do niego. - Idziemy?
- Idziemy.
  Jadalnia była chyba najpiękniejszym pomieszczeniem w całym zamku.. Sama lepiej bym tego nie urządziła.
- Księżniczko Aquo, panie Strife Blow. Witamy! - odparł kelner.
Księżniczka Luna i Cadence siedziały już przy stole. My usiedliśmy naprzeciwko nich.
- Ślicznie wyglądasz Aquo. - odparła księżniczka Cadence.
Zarumieniłam się.
- Heh.. Dziękuję..
- Wiem, że jesteście głodni, więc.. Zapraszam do jedzenia. - dodała Luna.
Faktycznie w brzuchu burczało mi od godziny, lecz nie przejmowałam się tym zbytnio. Na stole były m.in. różnego rodzaju sałatki, ciasta, napoje, poncz, warzywne zapiekanki i inne smakołyki. Na swój talerz wzięłam kawałek zapiekanki i sałatkę, a do szklanki sok pomarańczowy. Wszystko było pyszne! Co kilka minut coś pojawiało się na talerzu, a po dwóch minutach znikało.. - no co? Głodna byłam.
- Dziękuję, było przepyszne - powiedziałam, gdy już pojadłam.
- Cieszę się. - odparła Cadence.
Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na Strifa. Siedział cicho i zajadał się sałatkami.
- Strife, wszystko w porządku?
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Pewnie, wszystko jest okay.
- Heh.. To dobrze.
Dopiłam końcówkę soku pomarańczowego i podeszłam do okna. Usiadłam przed nim i zaczęłam patrzeć na Księżyc i gwiazdy. Nocne niebo wyglądało wtedy przepięknie..
<Luna się dziś postarała..>
Księżniczka Cadence zaniepokoiła się i podeszła do mnie.
- Aquo, wszystko dobrze?
Odwróciłam się do niej, miała taki opiekuńczy wyraz twarzy..
- Tak księżniczko, naprawdę nic mi nie jest. Po prostu jestem trochę zmęczona.. A widok tak pięknego księżyca jest bardzo kojący..
Cadence usiadła obok mnie.
- Kochasz noc, co?
Kiwnęłam głową.
- Bardzo..Jest tak piękna, tak tajemnicza. Tak łatwo się w niej zatracić..
- Nie dziwię się czemu tak dogadujesz się z Luną.. Musi cię naprawdę lubić, i ja wiem czemu.
- Wiesz?
- Yhym.. Rozumiesz ją, to co jest jej najbliższe jest i bliskie tobie. I nie robisz tego umyślnie, taka po prostu jesteś.
- Czy to dobrze?
Księżniczka uśmiechnęła się szeroko i objęła mnie swym skrzydłem.
- Czasami nie ma nic lepszego niż bycie sobą..
  Siedziałyśmy tak w milczeniu dłuższą chwilę.
- Przepraszam księżniczko, ale już pójdę spać.. Jestem wyjątkowo zmęczona.
- Nie masz za co przepraszać, wszystko rozumiem.
Wstałam i udałam się do wyjścia.
- Dobranoc księżniczko, do zobaczenia Luno.
- Dobranoc Aquo. - odparły jednym głosem księżniczki.
- Cześć Strife!
- Dobranoc..
***

Od razu pogalopowałam do swojej tymczasowej komnaty, wyciągnęłam książkę o przygodach Daring Doo. Wreszcie mogłam ją skończyć. Gdy już doczytałam ostatnie kartki podeszłam do okna i rozmyślałam o słowach Cadence.. Tak rzadko je słyszałam. I choć chciałam posiedzieć tam dłużej, moje ciało domagało się snu.. A co ja mogę z tym zrobić? Szybko wskoczyłam do łóżka i zasnęłam równie szybko...










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz