To była jedna z najdziwniejszych pobudek w całym moim życiu. Czułam się zarazem bardzo, ale to bardzo zmęczona, jak i pełna energii.. nie wiem czy to normalne, ale zbytnio się tym nie przejmowałam.
<Wstałam trochę później niż wczoraj, ale to nic.> - pomyślałam.
Szybko po przypomnieniu sobie kim jestem, i co tu robię, wstałam na równe cztery nogi i pogalopowałam do łazienki.
Po 15 minutach porannej toalety wreszcie wyglądałam jak czło.. to znaczy kucyk.
<Eh.. czas zejść na śniadanie. >
***
Ciepłe promienie porannego słońca wypełniły całą kuchnię. Gdy tam weszłam po prostu zrobiło mi się duszno, więc automatycznie przeszłam do jadalni, gdzie czekała na mnie - tym razem całkowicie inaczej, lecz i tak pięknie pachnąca - herbata, ciepłe bułeczki, oraz po drugiej stronie stołu moja siostra.
- No nareszcie jesteś! Myślałam, że już dziś nie wstaniesz. - powiedziała ironicznie Natalia.
- Haha, zabawne...
Podeszłam do stołu i usiadłam na przeciwko siostry.
- Chcesz może bułkę, albo herbatę ? - spytała siostra.
- Eee.. pewnie.
Po chwili róg Ignis zaczął świecić jasnym, czerwonym światłem. Oczy rozszerzyły mi się ze zdumienia.
< T-to Nata umie już cz-czarować ?! - O.o >
- Jeszcze chwillleee.. - rzuciła.
I już, choć troć trochę to trwało na moim talerzu znalazła się cieplutka, słodka bułeczka.
- ... A-ale jak.. jak tyś .. CO?! - nie wiedziałam co powiedzieć.. serio.
- I co, aż tak zdziwiona? To tylko prosta lewitacja. W końcu i ty się tego nauczysz..
< "W końcu i ty się tego nauczysz" ?! Co ona sobie myśli!!! no cóż.. Challenge Accepted.. >
- Nie, nie jestem zdziwiona! Chodzi o to, że przecież Księżniczki zabroniły nam używać magii. Pamiętasz?
- To ty nic nie wiesz?! - odparła zirytowana Natalia. - Przecież ta "Fala" ustąpiła już wczoraj. I o niej też nic nie wiesz, co?
Pokiwałam głową na boki.
- Eh.. Jest to coś w rodzaju magicznej, niewidzialnej chmury. Powoduje bardzo nie przyjemne skutki, ale tylko wtedy gdy używana jest w pobliżu magia. Działa to na zasadzie - "Znajduję magię, pochłania magię". Jednorożce przez choćby wydobycie z siebie iskry, mogłyby już nigdy nie czarować. W najlepszym przypadku. Może się to skończyć również kalectwem, lub bardzo ciężką chorobą.
- Wow.. czyli z tą falą to faktycznie nie przelewki.. Ale grunt, że już odeszła. - wzięłam gryza mojej bułki. - Wiesz, mam pytanie..
- Tak?
- Skąd to wszystko wiesz?.. I do tego, jakim cudem ty czarujesz?! - spytała zniecierpliwiona.
- To wszystko zawdzięczam Shining Armorowi.. Jest taki miły i uprzejmy! - odparła rozmarzona Nata.
- I ma żonę.
- Myślisz, że ... serio?!
- Yeap.
- Heh.. t-to dobrze..
- A Dawid ? - jeśli jeszcze pamiętasz, twój chłopak.
- Hahaha..Śmieszna jesteś. Oczywiście, że pamiętam o Dawidzie! Tęsknie za nim...
Natalia dolewała sobie herbaty.
- Czy mi też nalejesz? Plooose.. - spytałam + słodka minka.
- Jasne.
***
Najedzona wędrowałam po zamku. Miałam wtedy nadzieję pozbyć się powoli tych kalorii z dzisiejszego śniadanie i postanowiłam zrobić sobie długi, przyjemny spacer. Zastanawiałam się także nad moją mocą.. W końcu jako prawie księżniczka powinnam była już czarować całkiem nieźle.. prawda? Postanowiłam zajrzeć do pewnego kucyka. Pokłusowałam do Sali Tronowej.
Po przejściu przez otwarte drzwi, spokojnie i powoli podeszłam do tronu na którym spoczywała Księżniczka Celestia. Na szczęście nie przyjmowała na razie żadnych audiencji, więc miałam okazję z nią porozmawiać. Tuż przed tronem uklękłam, spojrzałam na księżniczkę i uśmiechnęłam się.
- Witaj Aquo. Miło cię widzieć. Z czym do mnie przychodzisz? - spytała uśmiechnięta Celestia.
- Dowiedziałam się dzisiaj od mojej siostry, Ignis, że "Fala" już minęła. Co oznacza, że potencjalne zagrożenie minęło. Na całe szczęście.. lecz chodzi mi o coś trochę innego. Ignis dziś rano na śniadaniu zaprezentowała swoje umiejętności magiczne..lewitując. Powiedziała mi, że nauczył ją tego Shining Armor. I chciałam cię prosić o radę. Czy ze mną jest coś nie tak.. z moją wewnętrzną magią? Bo powinnam już umieć czarować, a o lataniu nie wspomnę..
Księżniczka patrzyła na mnie z troską i zrozumieniem.
- Moja droga, zapewniam cię, że wszytko jest z tobą w porządku! Rozumiem, że chciałabyś tak jak twoja siostra Ignis już czarować, ale tak od razu nic nie przychodzi... wspomniałaś, że Shining Armor ją tego nauczył, więc widzisz, że Ignis też nie od razu zaczęła czarować. Po prostu potrzebujesz kogoś kto pomoże ci i z magią, i lataniem. - odpowiedziała księżniczka Słońca. - I wiesz co? Znam dwie, naprawdę przyjazne klaczki, które z pewnością ci pomogą.
- Chyba domyślam się o kogo chodzi. - pokiwałam głową, po czym ukłoniłam się. - Cóż.. dziękuję Księżniczko Celestio za twój cenny czas.
- Ależ nie ma za co. - odparła Celestia. - I przy okazji, skoro już dzisiaj chcesz załatwić parę spraw to niespodzianka którą znajdziesz w pokoju chyba ci się przyda. - dodała z uśmiechem.
- Kolejny prezent? Heh.. to zaczyna się robić zawstydzające..
- To naprawdę drobiazg.
I właśnie w tym momencie do Sali Tronowej wparował jeden z gwardzistów. Ukłonił się.
- Księżniczko, czy możemy już ruszyć z audiencjami? - spytał.
- Ah. Tak, tak! Jestem gotowa. - odpowiedziała spokojnie, i zwróciła się do mnie. - Przepraszam, ale sama widzisz.. obowiązki wzywają.
- Oczywiście, rozumiem.. - skierowałam się do wyjścia. - I naprawdę dziękuję. Za wszystko!
Po chwili zniknęłam za zamykającymi się drzwiami.
***
Po tych ciągnących się minutach znalazłam na samym szczycie wieży. Przeszłam przez regały z książkami i weszłam do pokoju, w którym miał się znajdować mój.. kolejny prezent. Rozejrzałam się chwilę i zauważyłam spory pakunek na moim łóżku. Był koloru - oczywiście - niebieskiego. Podeszłam do niego i szybkim ruchem zrzuciłam go na ziemie, gdzie o wiele szybciej rozerwałam papier dekoracyjny. Odgarnęłam coś w rodzaju bibuły i znalazłam wreszcie swój prezent. Były to piękne, błękitne juki z zapinką w kształcie mojego znaczka. Według mnie miałam coś w rodzaju własnej marki ubrań.. i dziwnie się wtedy czułam, nie powiem. Pasowały na mnie idealnie.. i jak łatwo się je ubierało! Były bardzo wygodne. Były doskonałe!
Ale nie mogłam cały czas się tak nimi zachwycać. Miałam plany na dziś, i wielką nadzieję, że wypalą. Na całe szczęście kilka minut później pojawiła się jedna ze służek i pomogła mi przy napisaniu dwóch listów, do dwóch różnych adresatów.
- Bardzo ci dziękuję za pomoc. Nie umiem jeszcze za dobrze posługiwać się moimi kopytami.. - powiedziałam lekko zawstydzona.
- Ależ to żaden problem księżniczko.. Jestem tu by pomagać komu się da. - odparła z uśmiechem młoda jednorożka.
- Tylko teraz jak je wysłać? Muszą być dostarczone już teraz! Póki nie jest za późno...
- Spokojnie, wiem gdzie jest magiczna skrzynka na listy. Działa to na zasadzie magii księżniczek.. Wkłada się list do owej skrzynki, zielony ogień pochłania go i szybciutko wysyła do żądanej osoby. - wytłumaczyła.
- To świetnie! Pokażesz mi gdzie ona jest?
- O nie, nie.. Niech sobie księżniczka problemu nie robi. Ja je wyśle. Skrzynka jest niedaleko stąd. To naprawdę nie problem.
- Oh.. Dziękuję. To bardzo miło z twojej strony. - dodałam. - Ale mam jeszcze jedną prośbę, mam nadzieję, że to nie kłopot. Bardzo chcę mi się pić. Czy mogłabym dostać filiżankę herbaty?
- Oczywiście! Przyniosę ją od razu po wysłaniu listu.
Kiwnęłam głową. Podałam Corbeli - gdyż tak się nazywała służka - oba listy i widziałam jak wychodzi z pokoju. Runęłam na łóżko. Praktycznie nie spędzałam ani chwili w pokoju, przychodziłam tu tylko żeby pójść spać, a jest taki piękny. Tyle błękitu, tyle świeżości i lekkości panującej w całym pokoju. Szkoda, że dziś nie spędzę w nim zbyt dużo czasu. Rozmyślałam tak jeszcze chwilę, lecz w pokoju rozległo pukanie.
- Wejść proszę. - odpowiedziałam na pukanie.
To była Corbelia.
- Listy zostały wysłane. Aha, i przyniosłam herbatę.
- Bardzo ci dziękuję. Mmm.. pachnie pyszne.
- Malinowa.
- Ouu...moja ulubiona!
Służka położyła filiżankę na etażerce, koło łóżka.
- Malinowa.
- Ouu...moja ulubiona!
Służka położyła filiżankę na etażerce, koło łóżka.
- Czy mogę w czymś jeszcze pomóc? - spytała.
- Nie, nie.. Dam już sobie radę. - odparłam.
- W takim razie nie przeszkadzam. - dodała Corbelia po czym wyszła z pokoju.
Uśmiechnęłam się, a służka posłusznie wyszła. Widząc, że już jej nie ma w wieży, pogalopowałam do biblioteki. Stojąc przed tymi wielkimi regałami zaklinałam się w duchu, że nie umiem czarować. Postanowiłam znaleźć jakiś ciekawy tytuł tak na mojej wysokości. Trafiłam na D, i od razu zaczęłam szukać zbioru książek "Daring Do".
- No gdzie to jest? No gdzieee?! - mówiłam sama do siebie sfrustrowana. - Aha! Mam cię.
Przed moimi oczami widziałam wszystkie tomy z ulubionej serii Rainbow Dash. Szybko wyciągnęłam Tom II, ulokowałam się tapczanie i zaczęłam czytać.
- Nie, nie.. Dam już sobie radę. - odparłam.
- W takim razie nie przeszkadzam. - dodała Corbelia po czym wyszła z pokoju.
Uśmiechnęłam się, a służka posłusznie wyszła. Widząc, że już jej nie ma w wieży, pogalopowałam do biblioteki. Stojąc przed tymi wielkimi regałami zaklinałam się w duchu, że nie umiem czarować. Postanowiłam znaleźć jakiś ciekawy tytuł tak na mojej wysokości. Trafiłam na D, i od razu zaczęłam szukać zbioru książek "Daring Do".
- No gdzie to jest? No gdzieee?! - mówiłam sama do siebie sfrustrowana. - Aha! Mam cię.
Przed moimi oczami widziałam wszystkie tomy z ulubionej serii Rainbow Dash. Szybko wyciągnęłam Tom II, ulokowałam się tapczanie i zaczęłam czytać.
***
< "I wtedy Daring Do wskoczyła do ogromnej rzeki, uciekając głodnej bestii. Niestety nie zauważyła..." >
- Huh?
Czytanie przerwał mi mały wybuch zielonego ognia tuż obok mnie.
- Nareszcie! - wykrzyknęłam z zadowoleniem otwierając list.
"Droga Księżniczko Aquo. Czuję się zaszczycona faktem iż chcesz żebym to ja nauczyła cię podstaw magii. Rainbow Dash także przy mnie jest i oczywiście się zgadza. Na początku ustaliłyśmy, że podejdziesz do biblioteki gdzie będę czekać na ciebie ja. Potem w południe pałeczkę przejmie Dash. Będzie czekać na ciebie przy stawie, jest to blisko domu Fluttershy. Nie zdziwię się jeśli kilka kucyków będzie cię obserwować.. Nie mniej jednak, czekamy na ciebie w Ponyville. - Twilight Sparkle."
- Ah... Na szczęście się zgodziły. - dziękowałam bogu w duchu. - Czas więc ruszać! Lepiej wezmę książkę ze sobą. Będzie co robić w czasie podróży.. - spakowałam książkę do juk.
Tak więc zaciągnęłam mocniej juki i wybiegłam z pokoju. Pogalopowałam do kuchni.
Szłam przez oświetlone korytarze dość długo.. Bardzo łatwo się w nich pogubić. Ale w końcu dotarłam do celu. Kuchnia. Tutaj zawsze znajdzie się coś pysznego, a sam zapach jedzenia rozchodzi się do kilku najbliższych korytarzach. Podeszłam do drzwi, zapukałam po czym weszłam do pomieszczenia.
- Halo? Jest tutaj ktokolwiek?
Za progu wyszedł brązowy jednorożec o niebieskiej grzywie.
- Oh.. Witam księżniczko. W czymś mogę pomóc? Chce księżniczka coś zjeść? - spytał najprawdopodobniej kelner.
- Tak, chodzi mi o dwie małe kanapki, od razu zapakowane.
- Rozumiem.. z czym mają być?
- Może być sałata, rzodkiewka i trochę bratków.
- Oczywiście. Już robię.
- Bardzo dziękuje.
Poczekałam dosłownie minutkę, a już jednorożec przyniósł mi dwie ładnie zapakowane kanapki. Schowałam je do juk, podziękowałam jeszcze raz i wybiegłam z kuchni. Skierowałam się teraz w stronę placu przed zamkiem królewskim.
Po 10 minutach byłam na miejscu. Potrzebowałam rydwanu, i to w trybie natychmiastowym.. Bez zastanowienia złapałam środek transportu i ruszyłam do Ponyville.
Tak więc zaciągnęłam mocniej juki i wybiegłam z pokoju. Pogalopowałam do kuchni.
Szłam przez oświetlone korytarze dość długo.. Bardzo łatwo się w nich pogubić. Ale w końcu dotarłam do celu. Kuchnia. Tutaj zawsze znajdzie się coś pysznego, a sam zapach jedzenia rozchodzi się do kilku najbliższych korytarzach. Podeszłam do drzwi, zapukałam po czym weszłam do pomieszczenia.
- Halo? Jest tutaj ktokolwiek?
Za progu wyszedł brązowy jednorożec o niebieskiej grzywie.
- Oh.. Witam księżniczko. W czymś mogę pomóc? Chce księżniczka coś zjeść? - spytał najprawdopodobniej kelner.
- Tak, chodzi mi o dwie małe kanapki, od razu zapakowane.
- Rozumiem.. z czym mają być?
- Może być sałata, rzodkiewka i trochę bratków.
- Oczywiście. Już robię.
- Bardzo dziękuje.
Poczekałam dosłownie minutkę, a już jednorożec przyniósł mi dwie ładnie zapakowane kanapki. Schowałam je do juk, podziękowałam jeszcze raz i wybiegłam z kuchni. Skierowałam się teraz w stronę placu przed zamkiem królewskim.
Po 10 minutach byłam na miejscu. Potrzebowałam rydwanu, i to w trybie natychmiastowym.. Bez zastanowienia złapałam środek transportu i ruszyłam do Ponyville.
***
Wylądowaliśmy na jednej z uliczek. Było tam pełno kwiaciarni, sklepów i zwykłych domków mieszkalnych. Na szczęście szybko dotarłam na rynek, by w końcu znaleźć się pod drzwiami miejskiej biblioteki. Wzięłam głęboki oddech i zapukałam. PUK PUK.
- Spike, otwórz! Może to księżniczka! - odezwał się całkiem głośno pewien damski głos.
Chwilę później drzwi przede mną otwarły się na oścież. Ukazał mi się mały fioletowy smok.
- Witam Księżniczko Aquo. Twilight już czeka. - odparł Spike.
Skinęłam głową i weszłam do środka. Wszystko lśniło, jakby wysypano tonę brokatu na każdy, oddzielny mebel. Nie zdziwiło mnie to. Twilight siedziała na taborecie po środku pokoju. Na stole waliło się tysiąc książek. Tak jak sądziłam.. czekały na mnie.
- Witaj Twilight. - odezwałam się jako pierwsza.
Fioletowy jednorożec mający głowę w książce wreszcie odwrócił wzrok na mnie.
- Oh. Witaj księżniczko! Gotowa na naukę? - spytała.
- Oczywiście. - odpowiedziałam, zdejmując juki.
Z tego co pamiętam na początek opowiedziała mi całą teorię, dosłownie wszystko co o samej magii wiedziała. Następnie spróbowałyśmy lewitacji. Od strony książki po trzy zwoje Twilight - a patrząc jak długie listy na nich zapisuje były cholernie ciężkie. Następnie wytwarzanie "bezprzewodowej latarki". Zaklęcie to było znacznie prostsze. Nauczyłam się też wytwarzać pole ochronne!. Ykhym.. Dalej postanowiłyśmy spróbować cięższej lewitacji. Spike wtedy nadawał się doskonale - ;). Przez ten cały czas Twilight była naprawdę skupiona, jak rzadko. Nie chciałam jej zawieść. W końcu poświęcała mi swój wolny czas, nie chciałam żeby poszedł na marne. I najwyraźniej nie poszedł. Widziałam na jej twarzy uśmiech, pojawiał się gdy tylko zaklęcie wyszło, gdy tylko widziała, że daję z siebie wszystko. Nie mogłam być wtedy bardziej uradowana. Niestety robiło się już popołudnie, a ja miałam się jeszcze spotkać z Rainbow Dash. Pożegnałam więc Twilight, schowałam swoje rzeczy, nałożyłam juki i wyszłam z biblioteki.
Następnym przystankiem było jezioro koło domu Fluttershy. Dokładnie wiedziałam jak tam dojść.
***
Kłusowałam między budynkami ćwicząc zaklęcie lewitacji. Lewitowałam wszystko co było w moich jukach. Kanapki, list, i moją książkę. Podczas drogi zdążyłam przeczytać kilka stron - zdarzało mi się nawet wpadać na przypadkowe kucyki, nieumyślnie oczywiście. Ale w końcu dotarłam do wyznaczonego miejsca. Było naprawdę przepięknie.. Tyle kwiatów, tyle zapachów. Ah.. Prawdziwa wiosna. Przez chwilę się tak zachwycałam tą niesamowitą pogodą, lecz gdy spojrzałam w górę mój wzrok skierował się na niebieskiej pegazicy najwidoczniej drzemiącej pośród chmur.
- Rainbow Dash? To ty?! - spytałam pół krzykiem żeby jej zbyt gwałtownie nie obudzić.
- Ee..Yyy.. Co? - odparła śnięta klacz, spoglądając w dół. - Ouu.. Księżniczka Aqua!
Rainbow szybko zleciała z chmury, lądując idealnie na przeciwko mnie.
- Przepraszam, że cię obudziłam. Pewnie jesteś bardzo zmęczona..
- Ależ nic się nie stało, nie ma za co przepraszać. I nie jestem ani trochę zmęczona! Moje skrzydła czekają tylko na porządny lot! - powiedziała ukazując swe niebieskie skrzydła.
- W takim razie świetnie! - dodałam.
Zdjęłam swe juki cały czas używając magii, i podeszłam bliżej do mojej aktualnej trenerki.
- A więc. Nie będą to łatwe i przyjemne ćwiczonka. Przygotuj się na naprawdę duży wysiłek, i sporo prób. Nic nie udaję się od razu.. Nie mamy zbyt wiele czasu, więc zrobimy przyśpieszony trening. Gotowa, księżniczko? - spytała Rainbow.
- Jestem gotowa! - zasalutowałam.
Nie będę wam zdawać wszystkich relacji z treningu, zanudzilibyście się - serio.. Ale w skrócie można coś wam powiedzieć. Zaczęłyśmy od pół godzinnej rozgrzewki całego ciała, wszystko musiało być porządnie rozciągnięte. Następnie zaczęłam próbować "uwalniać" swe skrzydła.. jeszcze ich nie rozkładałam. Ale to poszło całkiem nieźle, był to tylko wstęp do czegoś większego.. lotu. Za nim całkowicie złapałam równowagę w powietrzu minęła ponad godzina. Wystarczyło pół godziny abym nabrała w tym wprawy.
Każda minuta w powietrzu była czymś niesamowitym. Ta prędkość, wiatr w grzywie... Coś niepowtarzalnego! I pomyśleć, że nigdy nie znalazłam się w powietrzu, nigdy nie latałam. To było już nieważne. Ważne było co się działo wtedy. Zrozumiałam Rainbow Dash, jak nigdy chyba. Jej miłość do latania, prędkości była prawdziwa.. najprawdziwsza. Byłam jej naprawdę wdzięczna za tę lekcje. Bardzo mi pomogła, a przy tym nieźle rozciągnęła sobie skrzydła. Ani razu jej nie dogoniłam, choć sama mówiła mi, że jak na pierwszy raz latam bardzo szybko. Uśmiechała się, uśmiechała się cały czas! Tak jak Twilight.. Dla takich małych, praktycznie nieważnych rzeczy chcę się żyć.
Czas mijał nie ubłagalnie. Robiło się coraz ciemniej, a ja musiałam już wracać. Podziękowałam więc Rainbow Dash i udałam się w kierunku rynku. W ostatniej chwli zauważyłam jeszcze Fluttershy przyglądającą się nam, pewnie już od dłuższego czasu. Postanowiłam z nią porozmawiać. Podleciałam bliżej niej.
Fluttershy odskoczyła trochę w tył kiedy do niej podleciałam, ale widać, że się nie bała.
- Rainbow Dash? To ty?! - spytałam pół krzykiem żeby jej zbyt gwałtownie nie obudzić.
- Ee..Yyy.. Co? - odparła śnięta klacz, spoglądając w dół. - Ouu.. Księżniczka Aqua!
Rainbow szybko zleciała z chmury, lądując idealnie na przeciwko mnie.
- Przepraszam, że cię obudziłam. Pewnie jesteś bardzo zmęczona..
- Ależ nic się nie stało, nie ma za co przepraszać. I nie jestem ani trochę zmęczona! Moje skrzydła czekają tylko na porządny lot! - powiedziała ukazując swe niebieskie skrzydła.
- W takim razie świetnie! - dodałam.
Zdjęłam swe juki cały czas używając magii, i podeszłam bliżej do mojej aktualnej trenerki.
- A więc. Nie będą to łatwe i przyjemne ćwiczonka. Przygotuj się na naprawdę duży wysiłek, i sporo prób. Nic nie udaję się od razu.. Nie mamy zbyt wiele czasu, więc zrobimy przyśpieszony trening. Gotowa, księżniczko? - spytała Rainbow.
- Jestem gotowa! - zasalutowałam.
Nie będę wam zdawać wszystkich relacji z treningu, zanudzilibyście się - serio.. Ale w skrócie można coś wam powiedzieć. Zaczęłyśmy od pół godzinnej rozgrzewki całego ciała, wszystko musiało być porządnie rozciągnięte. Następnie zaczęłam próbować "uwalniać" swe skrzydła.. jeszcze ich nie rozkładałam. Ale to poszło całkiem nieźle, był to tylko wstęp do czegoś większego.. lotu. Za nim całkowicie złapałam równowagę w powietrzu minęła ponad godzina. Wystarczyło pół godziny abym nabrała w tym wprawy.
Każda minuta w powietrzu była czymś niesamowitym. Ta prędkość, wiatr w grzywie... Coś niepowtarzalnego! I pomyśleć, że nigdy nie znalazłam się w powietrzu, nigdy nie latałam. To było już nieważne. Ważne było co się działo wtedy. Zrozumiałam Rainbow Dash, jak nigdy chyba. Jej miłość do latania, prędkości była prawdziwa.. najprawdziwsza. Byłam jej naprawdę wdzięczna za tę lekcje. Bardzo mi pomogła, a przy tym nieźle rozciągnęła sobie skrzydła. Ani razu jej nie dogoniłam, choć sama mówiła mi, że jak na pierwszy raz latam bardzo szybko. Uśmiechała się, uśmiechała się cały czas! Tak jak Twilight.. Dla takich małych, praktycznie nieważnych rzeczy chcę się żyć.
Czas mijał nie ubłagalnie. Robiło się coraz ciemniej, a ja musiałam już wracać. Podziękowałam więc Rainbow Dash i udałam się w kierunku rynku. W ostatniej chwli zauważyłam jeszcze Fluttershy przyglądającą się nam, pewnie już od dłuższego czasu. Postanowiłam z nią porozmawiać. Podleciałam bliżej niej.
Fluttershy odskoczyła trochę w tył kiedy do niej podleciałam, ale widać, że się nie bała.
- Witaj Fluttershy. - powiedziałam najspokojniejszym możliwym tonem.
- W-witaj księżniczko. - odparła swoim cichutkim głosikiem żółta klaczka.
- Nie przeszkadzam? - spytałam niepewnie.
- Ależ s-skąd...
Fluttershy usiadła na trawie, nie spuszczając wzroku z Rainbow Dash. Usiadłam obok niej. Przez kilka minut siedziałyśmy tak, w ciszy, ale postanowiłam ją przerwać.
- Świetnie lata, pozazdrościć.
- W-witaj księżniczko. - odparła swoim cichutkim głosikiem żółta klaczka.
- Nie przeszkadzam? - spytałam niepewnie.
- Ależ s-skąd...
Fluttershy usiadła na trawie, nie spuszczając wzroku z Rainbow Dash. Usiadłam obok niej. Przez kilka minut siedziałyśmy tak, w ciszy, ale postanowiłam ją przerwać.
- Świetnie lata, pozazdrościć.
- Yhym. - odparła z wzrokiem wlepionym w latającego, niebieskiego pegaza.
- I wiesz.. Tak sobie pomyślałam, że..
- Tak? O co chodzi księżniczko? - spytała z troską.
- Wiem jak bardzo kochasz zwierzęta, ja też! W moim świecie miałam psa - Mikiego. Był naprawdę słodki. Mam nadzieję, że już niedługo go zobaczę, ale nie w tym sęk. Mam do ciebie prośbę... Czy mogłabyś pokazać mi swoich małych towarzyszy? Chciałabym mieć zwierzątko i w tym świecie..
- N-naprawdę?! Oh, to cudownie! - odpowiedziała z ogromnym uśmiechem. - Już cię zaprowadzam do mojej chatki. Na pewno znajdziesz swojego wymarzonego towarzysza, zobaczysz!
- Cieszę się, że się zgodziłaś.
- A jak mogłabym nie? Chodź! - Fluttershy wstała z miejsca i pokłusowała do swojej chatki.
Bez zastanowienia wstałam i podążyłam za żółtym pegazem.
Zbliżyłam się do łóżka Naty i powoli rozchyliłam skrzydła. - Przed ofiarowaniem lisiczki Ignis postanowiłam ją "spakować" do specjalnego pudełka z otworami do oddychania. - Ujęłam w magię pudełko z dużą pomarańczową kokardą i podałam ją siostrze.
- Co tam jest?
- Zobaczysz...
Siostra podniosła pakunek, odwiązała wstążkę i uniosła wieko.
- Mój boże.. Asia!.. O-ona jest przecudna! Skąd ty ją..?
- Moja droga Fluttershy ofiarowała ci ją..
- To coś niesamowitego.. J-ja nie wiem co powiedzieć. - Natalia podniosła młodą lisiczkę w kopytka. - Jest, jest...
- Nic nie musisz mówić, ale zwykłe dziękuję mnie zadowoli.
- Dziękuję..
- I przy okazji masz tu ciastko. - wyjęłam z juk jedną mini szarlotkę i podałam ją siostrze.
- Heh, dzięki..
- Spoko. - dodałam z uśmiechem i wyszłam z pokoju.
Szłam trochę po korytarzach, dostarczyłam do kuchni dwie mini szarlotki zostawione specjalnie dla księżniczek i z tego co pamiętam udałam się do ogrodu za pałacem. Nocą był - i jest - naprawdę piękny.. Poruszałam się między odpoczywającymi już kwiatami i drzewami, śpiącymi zwierzątkami. Gdy weszłam głębiej bardzo szeleściłam pobliskimi roślinami, więc ochroniłam magiczną powłoką Fliera, rozpostarłam skrzydła i uniosłam się ponad korony drzew. W tak majestatyczną, gwieździstą noc lot był ten jak sen.. Aż żal było zejść na ziemie. Postanowiłam polecieć prosto na mój balkon i od razu położyć się spać.
W komnacie panował przyjemny półmrok. Fliera usadowiłam na "gnieździe" zrobionym z ręcznika znalezionego w łazience. Sama się też szybko wzięłam prysznic, rozczesałam włosy i przeczytawszy wcześniej kilka kartek książki położyłam się spać...
- I wiesz.. Tak sobie pomyślałam, że..
- Tak? O co chodzi księżniczko? - spytała z troską.
- Wiem jak bardzo kochasz zwierzęta, ja też! W moim świecie miałam psa - Mikiego. Był naprawdę słodki. Mam nadzieję, że już niedługo go zobaczę, ale nie w tym sęk. Mam do ciebie prośbę... Czy mogłabyś pokazać mi swoich małych towarzyszy? Chciałabym mieć zwierzątko i w tym świecie..
- N-naprawdę?! Oh, to cudownie! - odpowiedziała z ogromnym uśmiechem. - Już cię zaprowadzam do mojej chatki. Na pewno znajdziesz swojego wymarzonego towarzysza, zobaczysz!
- Cieszę się, że się zgodziłaś.
- A jak mogłabym nie? Chodź! - Fluttershy wstała z miejsca i pokłusowała do swojej chatki.
Bez zastanowienia wstałam i podążyłam za żółtym pegazem.
***
Jej chatka nie była daleko, po 3 minutach kłusu dotarłyśmy na miejsce, na to jakże niezwykłe miejsce. Tyle ptaków i zwierzaków.. a pośród nich mój przyszły towarzysz! SO AWESOME!
- A więc księżniczko, myślałaś już nad jakimś konkretny zwierzakiem? - spytała żółta klacz.
- Chyba tak.. Zawsze chciałam mieć pięknego i silnego ptaka..
- W takim razie zapraszam na górę.
Fluttershy powoli wzbiła się w powietrze, i podleciała na wysokość chmur. Nie chcąc by czekała poszłam w jej ślady. Gdy znalazłyśmy się na górze, odparła:
- Chcesz pięknego, silnego ptaka, co? Mam dla ciebie doskonały wybór - orzeł! Lojalny, szybki i mądry ptak, który dokładnie do ciebie pasuję.
- Dziękuję, ale chyba nie o orła mi chodziło. Może coś w sty..- przerwałam, gdyż usłyszałam jak coś spada z drzewa. - Co to?!
- Tak cię przepraszam księżniczko, to tylko młody jastrząb.. Nie do końca panuje jeszcze nad skrzydłami.
Fluttershy podfrunęła do drzewa, wyciągnęła uwięzionego w dziupli drzewa małego jastrząbka.
- O Celestio, ale on jest śliczny! - stwierdziłam patrząc na te jego wielkie, szare oczka.
- Prawda? Od razu się polubiliśmy..
- Jak się nazywa?
- Oh.. Jeszcze nie ma imienia. Dołączył do mnie zaledwie dwa dni temu. Nie miałam czasu..
- To może Flier?
- Ładnie.. i chyba całkiem mu pasuje.
- Czy mogę go na chwilę potrzymać?
- Oczywiście!
Fluttershy podała mi jastrząbka na mój grzbiet.
- Jest taki uroczy...
- I chyba cię lubi!
- Tak myślisz? - spytałam zauroczona.
- Yhym. Może to o takiego towarzysza ci chodziło?
- Najwidoczniej.. Czyli mogę go przygarnąć?
- Co za pytanie! Pewnie!
- Ouuu.. Tak ci dziękuję!
Przytuliłam Fluttershy najmocniej jak umiałam, lecz ostrożnie by nie zrzucić Fliera.
- Myślisz że mogłabym jeszcze znaleźć zwierzaka siostrze? Na pewno się ucieszy!
- Ależ oczywiście.
- Tutaj jestem chyba pewna co by się jej spodobało. Masz może lisy?
- Całą gromadkę! Chodź za mną.
Żółta klacz podążyła w stronę sporej norki po drugiej stronie drzewa.
- Mam małą rodzinkę.
- Myślałam o małym słodziaku.
- Jest jeden maluch, yyy.. tzn. maluszka.. Ma dwa tygodnie.
- Na pewno jest słodka, Ignis będzie zachwycona!.. Oh.. Nie wiem jak ci dziękować, tyle dziś dla mnie zrobiłaś..
- Przyjemność po mojej stronie księżniczko. Ah. No tak.. Już idę po małą.
Szłam sobie już z pełnymi jukami oraz dwoma nowymi przyjaciółmi na grzbiecie - co przyznam nie było dla nich zbyt bezpieczne, ale spokojnie, chroniłam je swoimi skrzydłami.. nic się im nie stało ;) - przez rynek. Postanowiłam sobie zrobić przerwę w Kąciku Kostki Cukru i kupić sobie jakieś dobre ciastko.. Pogalopowałam więc prosto do kawiarenki.
W środku znalazłam mnóstwo kucyków ale za ladą była tylko jedna różowa klacz.
- Spokojnie, spokojnie. Witam wszystkich na kolejnej degustacji! Dziś mamy świeżutkie i pachnące mini szarlotki, oczywiście z najlepszymi jabłkami z Arków Słodkich jabłek! Bardzo proszę ustawić się w kolejce i czekać na swoją kolej! - przemówiła Pinkie z mikrofonu. - Życzę smacznego!
Po chwili znalazłam się w kolejce. Wiele kucyków chciało ustąpić mi miejsca, lecz za każdym razem odmawiałam. Przynajmniej miałam czas żeby zgłodnieć, całkiem nie dawno przecież zjadłam kanapki..
W końcu przyszła kolej na mnie.
- Witaj księżniczko! Przyszłaś na degustacje?
- Oczywiście! Jak mogłabym przegapić taką okazję?
- W takim razie.. - Pinkie schyliła się i wyjęła drewnianą deskę z parującymi mini szarlotkami. - Proszę bardzo!
Magią przejęłam jedno z ciastek i wzięłam kawałek.
- Mmmm... To jest przepyszne! Czy mogę dokupić więcej? - spytałam zajadając się ciastkiem.
- Oczywiście! Ile dokładnie?
- Około sześciu.. Chcę by i księżniczki spróbowały.
- Ale razem z księżniczkami jest was cztery..
- No tak, ale zanim dotrę do Canterlotu będzie ich o wiele mniej. - odparłam cicho się śmiejąc.
- Rozumiem, rozumiem! Ciężko się im oprzeć..
- A więc ile płacę?
- Ależ to na koszt firmy księżniczko!
- Oh, Pinkie dziękuję, ale powinnam zapłacić.. choćby monetę!
- Ale nic się nie dzieje! Naprawdę nie musisz nic płacić.
- Eh.. W takim razie mam u ciebie dług. Kiedyś się odwdzięczę!
- Jak się nazywa?
- Oh.. Jeszcze nie ma imienia. Dołączył do mnie zaledwie dwa dni temu. Nie miałam czasu..
- To może Flier?
- Ładnie.. i chyba całkiem mu pasuje.
- Czy mogę go na chwilę potrzymać?
- Oczywiście!
Fluttershy podała mi jastrząbka na mój grzbiet.
- Jest taki uroczy...
- I chyba cię lubi!
- Tak myślisz? - spytałam zauroczona.
- Yhym. Może to o takiego towarzysza ci chodziło?
- Najwidoczniej.. Czyli mogę go przygarnąć?
- Co za pytanie! Pewnie!
- Ouuu.. Tak ci dziękuję!
Przytuliłam Fluttershy najmocniej jak umiałam, lecz ostrożnie by nie zrzucić Fliera.
- Myślisz że mogłabym jeszcze znaleźć zwierzaka siostrze? Na pewno się ucieszy!
- Ależ oczywiście.
- Tutaj jestem chyba pewna co by się jej spodobało. Masz może lisy?
- Całą gromadkę! Chodź za mną.
Żółta klacz podążyła w stronę sporej norki po drugiej stronie drzewa.
- Mam małą rodzinkę.
- Myślałam o małym słodziaku.
- Jest jeden maluch, yyy.. tzn. maluszka.. Ma dwa tygodnie.
- Na pewno jest słodka, Ignis będzie zachwycona!.. Oh.. Nie wiem jak ci dziękować, tyle dziś dla mnie zrobiłaś..
- Przyjemność po mojej stronie księżniczko. Ah. No tak.. Już idę po małą.
***
Szłam sobie już z pełnymi jukami oraz dwoma nowymi przyjaciółmi na grzbiecie - co przyznam nie było dla nich zbyt bezpieczne, ale spokojnie, chroniłam je swoimi skrzydłami.. nic się im nie stało ;) - przez rynek. Postanowiłam sobie zrobić przerwę w Kąciku Kostki Cukru i kupić sobie jakieś dobre ciastko.. Pogalopowałam więc prosto do kawiarenki.
W środku znalazłam mnóstwo kucyków ale za ladą była tylko jedna różowa klacz.
- Spokojnie, spokojnie. Witam wszystkich na kolejnej degustacji! Dziś mamy świeżutkie i pachnące mini szarlotki, oczywiście z najlepszymi jabłkami z Arków Słodkich jabłek! Bardzo proszę ustawić się w kolejce i czekać na swoją kolej! - przemówiła Pinkie z mikrofonu. - Życzę smacznego!
Po chwili znalazłam się w kolejce. Wiele kucyków chciało ustąpić mi miejsca, lecz za każdym razem odmawiałam. Przynajmniej miałam czas żeby zgłodnieć, całkiem nie dawno przecież zjadłam kanapki..
W końcu przyszła kolej na mnie.
- Witaj księżniczko! Przyszłaś na degustacje?
- Oczywiście! Jak mogłabym przegapić taką okazję?
- W takim razie.. - Pinkie schyliła się i wyjęła drewnianą deskę z parującymi mini szarlotkami. - Proszę bardzo!
Magią przejęłam jedno z ciastek i wzięłam kawałek.
- Mmmm... To jest przepyszne! Czy mogę dokupić więcej? - spytałam zajadając się ciastkiem.
- Oczywiście! Ile dokładnie?
- Około sześciu.. Chcę by i księżniczki spróbowały.
- Ale razem z księżniczkami jest was cztery..
- No tak, ale zanim dotrę do Canterlotu będzie ich o wiele mniej. - odparłam cicho się śmiejąc.
- Rozumiem, rozumiem! Ciężko się im oprzeć..
- A więc ile płacę?
- Ależ to na koszt firmy księżniczko!
- Oh, Pinkie dziękuję, ale powinnam zapłacić.. choćby monetę!
- Ale nic się nie dzieje! Naprawdę nie musisz nic płacić.
- Eh.. W takim razie mam u ciebie dług. Kiedyś się odwdzięczę!
Pinkie spakowała kilka mini szarlotek do papierowej torby i mi ją podała. Pochwyciłam ją i skierowałam się w kierunku wyjścia
- Oki-doki-loki! I życzę smacznego!
- Dziękuję! Powodzenia! - dodałam i wyszłam z Kącika Kostki Cukru.
PUK PUK.
- Proszę!
Siostra leżała na łóżku znudzona.
- Natalia? Cześć, mogę wejść?
- Pewnie. O co chodzi?
- Podczas pobytu w Ponyville otrzymałam coś co z pewnością ci się spodoba.
- Jeśli chcesz mnie dobijać kolejnym prezentem przeznaczonym dla CIEBIE, to daruj sobie..
- Ależ to dla prezent ciebie! Ale jeśli nie chcesz to mogę ją sobie wziąć..
- Ją? Pokaż!- Oki-doki-loki! I życzę smacznego!
- Dziękuję! Powodzenia! - dodałam i wyszłam z Kącika Kostki Cukru.
***
Do Canterlotu dotarłam idealnie na zachód Słońca. I kolejny dzień spędzony w pędzie. Podczas pobytu w Ponyville ani chwili nie miałam całkowicie dla siebie. Ale.. nie żałowałam!
"To tylko jeden dzień, będę miała mnóstwo czasu.."
W pierw postanowiłam udać się do siostry, pokazać jej małą lisiczkę. Ehh.. żałowałam, że nie wzięłam jej dla siebie. Ale nie byłam aż tak skąpa, i ofiarowałam ją Ignis.PUK PUK.
- Proszę!
Siostra leżała na łóżku znudzona.
- Natalia? Cześć, mogę wejść?
- Pewnie. O co chodzi?
- Podczas pobytu w Ponyville otrzymałam coś co z pewnością ci się spodoba.
- Jeśli chcesz mnie dobijać kolejnym prezentem przeznaczonym dla CIEBIE, to daruj sobie..
- Ależ to dla prezent ciebie! Ale jeśli nie chcesz to mogę ją sobie wziąć..
Zbliżyłam się do łóżka Naty i powoli rozchyliłam skrzydła. - Przed ofiarowaniem lisiczki Ignis postanowiłam ją "spakować" do specjalnego pudełka z otworami do oddychania. - Ujęłam w magię pudełko z dużą pomarańczową kokardą i podałam ją siostrze.
- Co tam jest?
- Zobaczysz...
Siostra podniosła pakunek, odwiązała wstążkę i uniosła wieko.
- Mój boże.. Asia!.. O-ona jest przecudna! Skąd ty ją..?
- Moja droga Fluttershy ofiarowała ci ją..
- To coś niesamowitego.. J-ja nie wiem co powiedzieć. - Natalia podniosła młodą lisiczkę w kopytka. - Jest, jest...
- Nic nie musisz mówić, ale zwykłe dziękuję mnie zadowoli.
- Dziękuję..
- I przy okazji masz tu ciastko. - wyjęłam z juk jedną mini szarlotkę i podałam ją siostrze.
- Heh, dzięki..
- Spoko. - dodałam z uśmiechem i wyszłam z pokoju.
Szłam trochę po korytarzach, dostarczyłam do kuchni dwie mini szarlotki zostawione specjalnie dla księżniczek i z tego co pamiętam udałam się do ogrodu za pałacem. Nocą był - i jest - naprawdę piękny.. Poruszałam się między odpoczywającymi już kwiatami i drzewami, śpiącymi zwierzątkami. Gdy weszłam głębiej bardzo szeleściłam pobliskimi roślinami, więc ochroniłam magiczną powłoką Fliera, rozpostarłam skrzydła i uniosłam się ponad korony drzew. W tak majestatyczną, gwieździstą noc lot był ten jak sen.. Aż żal było zejść na ziemie. Postanowiłam polecieć prosto na mój balkon i od razu położyć się spać.
W komnacie panował przyjemny półmrok. Fliera usadowiłam na "gnieździe" zrobionym z ręcznika znalezionego w łazience. Sama się też szybko wzięłam prysznic, rozczesałam włosy i przeczytawszy wcześniej kilka kartek książki położyłam się spać...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz