Czas najwyższy by coś dodać, czyż nie? ;) Bardzo się spóźniałam, wybaczcie, ale coraz to trudniejsze wymyślam te dnie xD
Opowieści z Equestrii - Dzień 10
Piękny poranek zaczął się wyjątkowo wcześnie. Ptaki zaczęły ćwierkać, kwiaty wstawać, to i ja wybudziłam się i wstałam na równe nogi już o brzasku. Pierwsze promyki Słońca po kolei gościły na mojej twarzy. Czułam się pełna sił, pełna energii. Rozejrzałam się po pokoju. W pobliżu drzwi balkonowych zauważyłam niewielki bukiet. Pokłusowałam w jego stronę. Podniosłam kwiaty.
<Herbaciane róże.. Skąd ktoś wiedział, że to moje ulubione? Ciekawe..>
Pośród łodyg znalazłam karteczkę. Uniosłam ją i odczytałam napis.
- Czyżbyś już o mnie zapomniała? Nie jesteś już księżniczką, więc brak czasu już ci chyba przeszkadzał nie będzie.
Na końcu narysowane było małe serduszko.
<Jeśli to Strife to się uduszę!>
Róże szybko wstawiłam do wazonu pełnego wody. Pachniały pięknie i równie pięknie wyglądały. Rozbudzony już Flier musiał doznać rozczarowania, gdyż oznajmiłam mu, że te kwiaty są nietykalne. Po tych słowach zwiesił dziobek i usadowił się pomiędzy moimi skrzydłami. Jego malutkie szpony na całe szczęście nie wbijały się w mój grzbiet. Lekko przeczesałam włosy i wyszłam z moim pupilem na dwór, by zrobić sobie krótką rozgrzewkę.
Flier latał lepiej z dnia na dzień. Powoli dorównywał mi podczas galopu. Dałam mu oczywiście kilka razy wygrać, ale tylko by uwierzył w siebie. Biegając tak nie zauważyłam nawet jak zza zamku podchodzi do mnie księżniczka Celestia. Na jej widok prawie bym runęła na pyszczek. Zwolniłam nieco i zatrzymałam się obok Celestii. Ukłoniłam się i stanęłam u jej boku.
- Widzę , że nie próżnujesz. - powiedziała rozpromieniona.
- No tak, nie chcę tracić formy..
- Ale może pójdziesz na śniadanie? Nie warto się przemęczać na pusty żołądek, czyż nie?
- Tak, racja. - odpowiedziałam lekko zawstydzona.
Flier usiadł na moim grzbiecie i razem z księżniczką poszliśmy w stronę jadalni.
***
Usadowiłam się na krześle tuż obok Luny.
<Wreszcie mogę z nią porozmawiać, brakowało mi jej obecności..>
Nagle przed moim pyszczkiem znalazł się talerz z kanapkami. Kilka z nich opadło na mój talerz. Spojrzałam zdziwiona na Lunę. Ona tylko uśmiechnęła się do mnie czule. Odwzajemniłam uśmiech i zaczęłam pałaszować kanapki.
- Powiedz mi Dazzling Rhythm, jak się miewasz po koronacji? - spytała nagle Celestia.
- Proszę cię księżniczko, mów mi Dazz.
Księżniczka zachichotała cicho.
- Dobrze, więc Dazz, jak się miewasz?
- Naprawdę dobrze, wspaniale spędziłam wczoraj czas.
- Bardzo się cieszę, że wszystko poszło po twojej myśli.
- A tobie księżniczko jak minął dzień?
- Miałam mnóstwo roboty, ale na całe szczęście zdążyłam..
- Heh.. To dobrze.
Księżniczka Luna nagle opuściła pyszczek, Celestia zaś wzięła głęboki oddech i spiorunowała mnie wzrokiem. Lekko zaniepokojona spojrzałam na Lunę. Ona tylko zrobiła to samo co jej starsza siostra. Przestraszyłam się.
- Dazz, musimy porozmawiać... - odparła.
Niewiarygodne napięcie zapanowało w całej jadalni. Czułam jak pot spływa mi po czole. Nie wiedziałam co zrobiłam, co powiedziałam, ale skoro księżniczki tak spoważniały to musiało być to coś poważnego. Podczas tej chwili ciszy do pokoju weszła Natsu, Dawid i siostra. Wszyscy na mój widok zesmutniali.
<Na Lunę, co tu się wyrabia?!>
Przełknęłam głośno ślinę i wzięłam głęboki oddech. Księżniczka Luna kontynuowała.
- Pałac Królewski jest miejscem spokojnym, dystyngowanym i oczywiście otwartym dla każdego kucyka. Każdy znajdzie tutaj miejsce. Sęk w tym, że wszyscy uważamy, że.. powinnaś się wyprowadzić.
Zamurowało mnie gdy usłyszałam ostatnie trzy wyrazy, nie wiedziałam co powiedzieć. Oczy mi się powiększyły, wyraz twarzy był przezabawny. Zajął mi chwilę powrót do "normalnego" stanu. Wtedy odezwała się moja siostra.
- To nie oto chodzi byś się stąd wyniosła, że cię nie chcemy. Chcemy tylko byś może, no wiesz.. bardziej się usamodzielniła? Większość kucyków w twoim wieku już mieszka w swoich własnych domach, czy mieszkaniach i pomyśleliśmy, że to będzie dla ciebie dobry start w przyszłość.
- Ja osobiście chciałabym, żebyś została.. - kontynuowała Nastu. - Ale wiem jakie to dla ciebie ważne, zwykłe życie. Myślę, że taki krok będzie tym właściwym.
Spojrzałam na Celestię i Lunę. Obie rozchmurzyły się, uśmiechnęły. Poczułam jak wielki głaz spadł mi z serca, bałam się, że już mnie nie chcą.. Poczułam skrzydło swej siostry na swym grzbiecie, to w pełni mnie uspokoiło.
- Tak, to chyba dobry pomysł. - odparłam po chwili zastanowienia.
Cała piątka odetchnęła z ulgą, nawet David. Tak, pomyślałam, że zwykle David będzie okej. Nie miałam weny przy jego imieniu. Jego znaczkiem była myszka z kablem kończącym się w układające się serce. Za nic nie wiedziałam jak go nazwać przy takim CM. Tak więc zostańmy przy Davidzie, zgoda? Dobrze. Z moich rozmyśleń szybko wybudził mnie głos Luny.
- Ale czy na pewno dasz sobie radę? Wiem, że jak na twój wiek utrzymanie domu i całkowite zadbanie o siebie wydaję się być niesamowitym wyzwaniem.. Nie chciałabym byś sobie z tym nie poradziła. Musisz mnie zapewnić, że sobie poradzisz. Po prostu musisz.
- Księżniczko Luno, jak Księżyc mi świadkiem obiecuję ci, że cię nie zawiodę, dam sobie radę.
Księżniczka westchnęła głośno.
- W takim razie pozwól, że pomogę ci się przygotować do, no wiesz.. przeprowadzki.
***
Cały mój - jeszcze wtedy mój - pokój był w stanie surowym. Ściany, jak i podłogi zostały całkowicie zmienione. Zapewniono mnie, że jeszcze tego dnia będę mogła tu zostać. To mi wystarczyło. Pokój zmienił się w większej mierze. Ściany zostały pomalowane na fioletowo, dodano złote elementy, podłogi wyłożono piękną, złotą wykładziną ; łóżko zaś zmieniono na dużą, kilku kucykową sofę. Całość wyglądała bardziej na salon niż na sypialnię. Rozglądając się po praktycznie nowym pomieszczeniu usiadłam na swoim ulubionym miejscu, tapczanie z masą poduszek.
<Wygląda na to, że dziś śpię na kanapie.>
Po tych słowach poczułam lekki ból w skrzydle. Okazało się, że Flier mnie dziabnął. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Zaraz po tym pociągnął mnie za grzywę i zaprowadził pod swoje gniazdo. Latał wokół niego przez chwilę nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Oh, Flierku. Przecież wiesz, że się tam nie zmieszczę. - odparłam roześmiana.
Pupil opuścił tylko dziobek i znów ulokował się na moim grzbiecie. Westchnęłam tylko i wzbiłam się w powietrze.
<Skoro chcą bym się wyprowadziła to wypada znaleźć pracę..>
Wylądowałam gładko przed ratuszem, jak kiedyś. Wiele kucyków zaczęło śledzić mnie wzrokiem, jak kiedyś. Ja tylko wzięłam głęboki oddech i poszłam szukać pracy.
Błądziłam wciąż między uliczkami, wciąż bezrobotna. Szukałam w kwiaciarniach, restauracjach, kawiarniach, wszystkich możliwych sklepach.. Wszędzie wszyscy mi wmawiali, że nie ma wolnych etatów, że muszą oszczędzać. A ja musiałam zarabiać!
<Z tego co pamiętam w jukach zostało mi jeszcze 13 monet.. To niezbyt pocieszające.>
Postanowiłam odpocząć. Tego dnia Słońce paliło niemiłosiernie, byłam cała zlana potem. Usiadłam na ławce. Gdzieś, obok mnie znalazłam gumkę do włosów, więc bez namysłu związałam swoją grzywę w prostego kucyka. Rozsiadłam się wygodnie i zamknęłam oczy. Nagle poczułam jak zimny wiatr przemyka mi koło uszu. Otworzyłam szybko oczy i rozejrzałam się. Nikogo nie było. Chwilę potem poczułam ten sam zimny wiatr na prawym boku. Odwróciłam się. Za mną stała Lighting Bolt.
- Hej Lighting Bolt, co tam? - spytałam po prostu automatycznie.
- Heh, chyba cię nie przestraszyłam?
- Ależ skąd.
- To dobrze. Widzę, że już mnie znasz. No cóż, wiem, że szukasz pracy.
- Taaak, wciąż szukam.
- Proponuję ci pracę jako kelnerka w takim jednym clubie w Cloudsdale. Co ty na to?
- Pytanie! Kiedy mam zacząć?
Lighting zaśmiała się.
- Zamiast tak tu ci wszystko opowiadać może ci pokażę?
- Spoko. - odpowiedziałam szybko.
- Więc chodź! - odparła szybko wzbijając się w powietrze.
Nie musiała długo na mnie czekać. Razem poleciałyśmy w stronę wyczekiwanego clubu.
Club nazywał się "Pod skrzydłem i cydrem". Od razu wiedziałam jakiego typu będzie ten club. Ale na szczęście cały lokal okazał się być miłą niespodzianką. Gdy weszłyśmy do środka wszędzie była niesamowita atmosfera. Tańce, muzyka, a każdy kucyk uśmiechał się od ucha do ucha. Może nie był to club bez alkoholu, ale na pewno nikt tu nie przychodził tylko by się nachlać. Po przechadzałam się tak po całym lokalu jeszcze chwile i wróciłam do Lighting Bolt.
- Nie no, club jest naprawdę fajny. - zagadałam.
- Heh, wiem, wiem.. A więc tak, chcesz tą robotę?
- Pewnie.
- Będziesz zarabiać na razie 5 monet za godzinę. Wiem, że to mało ale jak na taką fuchę, to nie jest źle.
- 5 monet? .. No dobra, od czegoś trzeba zacząć.
- No i to rozumiem. Ja pracuję tutaj tylko dorywczo, więc nie będzie mnie tu codziennie, ale jak czegoś będziesz potrzebowała to jestem w pobliżu. Ouu.. Zaczynasz od jutra, o 6 otwieramy, więc przyjdź koło 6, czy 7, zgoda?
- Nie no, na pewno się zjawię.
- Świetnie, no to do jutra. Muszę lecieć do innej pracy.
- Rozumiem. Leć już.
- No to pa. - odparła, pomachała mi kopytkiem i wyleciała przez otwarte drzwi.
Po chwili i ja opuściłam lokal.
Cloudsdale. Miasto w chmurach. Zawsze chciałam tam mieszkać. Fascynowała mnie historia tego miasta, te jego niezliczone tajemnice. I mimo iż byłam po przeczytaniu Rainbow Factory to spacerowanie blisko fabryki nie wzbudziło we mnie lęku.
<Przecież to tylko zwykła Fabryka Pogody, nic więcej..> - mówiłam sobie w duchu.
Wiele kucyków patrzyło się na mnie podczas spaceru. To było tak wnerwiające, że podeszłabym do każdego gapiącego się na mnie kucyka i dałabym mu plaszczaka. Na szczęście cały czas się powstrzymywałam. Szłam dalej jak gdyby nigdy nic.
Spojrzałam na zegar. Wskazywał godzinę trzynastą.
<Hmm.. Przydało by się wrócić do zamku. Hehe, chciałabym już zobaczyć miny wszystkich gdy dowiedzą się, że dostałam pracę!>
Tak więc poprawiłam sobie fryzurę i udałam się w drogę powrotną do Canterlotu.
***
Wylądowałam gładko przed drzwiami do komnaty Steamly. Miałam nadzieję, że tam ją znajdę. Zapukałam kilka razy. Prawie automatycznie drzwi otworzyły się. Gdy weszłam do środka zauważyłam jak siostra i Celestia bawią się z tą małą, słodką lisiczką Naty. Ten widok wywołał u mnie zdumienie. Księżniczka Celestia, władczyni Equestrii bawi się w najlepsze ze zwierzątkiem siostry? Tarza się po podłodze, skacze po łóżku jak małe źrebię.. Śmiech przywołał się sam, nie mogłam go zatrzymać. Po prostu poleciałam do tyłu na grzbiet i śmiałam się w najlepsze. Potrzebowałam dłuuuugiej chwili by ochłonąć. Opanowana już weszłam do komnaty.
- Steamly, księżniczko Celestio.. - odparłam i ukłoniłam się nisko.
Księżniczka zauważywszy mnie szybko doprowadziła się do porządku i przemówiła:
- Bardzo cię Dazz przepraszam za tą zaistniałą sytuację. O co chodzi?
- Właśnie wracam z Cloudsdale i przynoszę dobrą nowinę. Znalazłam pracę! - wykrzyczałam entuzjastycznie.
- Wow, naprawdę? To świetnie!- powiedziała siostra tuląc mnie.
- Ja też się ogromnie cieszę. - dodała Celestia.
Po chwili do pokoju wparowała Natsu i Luna.
- Czy wszystko w porządku? Słyszałyśmy jakieś krzyki. - odparła Laurel.
- Ależ skąd, wszystko w porządku. Cieszymy się po prostu bo moja siostrzyczka znalazła pracę!
Obie klacze wytrzeszczyły oczy na te słowa. W jednej chwili znalazły się obok mnie i "rzuciły" się na mnie by dać mi porządnego hug'a. Cały pokój wypełnił się śmiechem i radością. Czułam się naprawdę doceniona. Coś wspaniałego. Jednak nie chciałam się tym chwalić każdemu kucykowi, przecież nie wygrałam miliona monet, prawda?
Postanowiłam przejść się tym razem po Canterlocie, a przy okazji miałam wielką ochotę na zimnego, czekoladowego shake'a. Słońce niestety wciąż doskwierało.. Zaczęłam więc swoją wędrówkę. Najpierw weszłam do kawiarni po swój upragniony deser, później spacerowałam między kwiaciarniami i sklepami z odzieżą. Prz okazji natrafiłam się na dobrze znany mi butik. Weszłam do środka. Cały sklep był pełen kucyków. Bardzo ucieszył mnie ten widok. Zdziwiłam się jak najwyraźniej i mój widok ucieszył wszystkich w butiku. Wszyscy zaczęli podchodzić do mnie, zagadywać podczas gdy ja nieugięcie szłam w stronę kasy. Za ladą stała Cloud Brush. Promieniała radością.
- Cześć Cloud. - zagadałam.
- Ymmm.. Znamy się? - spytała niepewnie.
<No tak! Już jam nie księżniczka..>
- To ja, Aqua, tylko trochę inna.
- Czyli to prawda...
- Jaka prawda?
- Mówią o tobie w radiu. Opisują twój wygląd, zachowanie.. Powinnam była cię rozpoznać!
- Czy mogę posłuchać?
- O-oczywiście.
Cloud podała mi radio i lekko je pogłośniła. Nastawiłam uszy na każde słowo.
- Witam, witam! Tutaj wasz uwielbiany Radio Tune! Wracamy do dzisiejszej audycji, "Zmiana księżniczki". P.s. Nie uwierzycie kogo tutaj mam! Udało mi się ściągnąć do studia drogą przyjaciółkę naszej bezimiennej. Opowiesz nam coś o niej, Laurel?
I właśnie w tym momencie zamarłam. Natsu znalazła się w RADIU? Nie żeby coś, ale została tam zaciągnięta z mojego powodu. To nie fair.
- Cóż Tune, teraz nazywa się Dazzling Rhythm, ale woli po prostu nazywać się Dazz.
- Dazz? Ciekawe imię. Na razie wiemy - z relacji naszych słuchaczy -, że ma brązową sierść i białą grzywę. ogon. Czy masz coś jeszcze?
- Czarne oczy i brak znaczka.
- Blank Flank? A to ci historia. Dalej, proszę. Charakter, większa zmiana?
- Wiesz.. Nie byłam tutaj cały czas, nie wiem jak zachowywała się wcześniej. Ale wiem, że na co dzień miłą, spokojną klaczą kochającą muzykę i samotność. Tak, jest typem samotnika, więc rozumiem zmianę w normalnego kucyka. To logiczne.
- Fascynujące. I na koniec, jak myślisz.. Będzie zła, że tu jesteś?
- Oby nie, nie lubię jak się złości. Wtedy do dopiero jest zamknięta w sobie.
- Haha, zatem życzę powodzenia Laurel. Drodzy słuchacze, dostaliśmy dzisiaj kupę informacji o Dazz, więc nie powinna was zaskoczyć. A ja mówię do usłyszenia, cześć.
Całość wydawała mi się.. dziwna. Nie rozumiałam sensu tej audycji.
- Tia.. Ciekawe. - odparłam i wyłączyłam radio.
- Teraz to już każdy cię pozna.. Ale ty chyba nie w tej sprawie, co?
- No tak, przecież. Prawdę mówiąc tak tylko wpadłam sprawdzić jak sobie butik radzi..
- Miło z twojej strony.
- Wiesz, to ja już zmykam, nie chcę ci przeszkadzać.
- Skoro tak, to.. Heh, wpadaj kiedy chcesz.
- Postaram się. - rzuciłam na pożegnanie.
Kontynuowałam przechadzkę po ulicach Canterlotu. Po chwili jednak przed moim pyszczkiem pojawił się list. Upadł na ziemię, tuż przed moimi kopytkami. Przerwałam pieczęć i zaczęłam czytać zawartość.
"Dazz, może chciałabyś się ze mną przespacerować po Ponyville? Wiesz.. Nigdy tam nie byłam, wypadało by poznać okolicę. Podpis: Siostra"
- Hmm.. Czemu nie?
Po otrzymaniu listu szybko pogalopowałam w stronę zamku. Tuż przed jego bramą stała Steamly. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się lekko.
- Heeeej, jak tam? - spytałam.
- Wszystko dobrze. Możemy już iść?
- Pewnie. A lecimy razem, czy ty rydwan, ja skrzydła?
- Chętnie wybrałabym drugi sposób.
Zaśmiałam się.
- No dobra, to łap taryfę i lecimy.
Dotarłyśmy na miejsce.
***
Całe miasteczko tętniło życiem, nawet bardziej niż zazwyczaj. Wszędzie ktoś się śpieszył, o kogoś się potykał. Zastanawiało mnie czemu się tak zachowują. Podeszłam do pewnej małej klaczki, zapytałam ją co się dzieje. Ona odpowiedziała mi tylko : Przecież księżniczka Steamly przyjeżdża! Zrobiłam podwójnego facehoof'a, lecz szybko zaczęłam się głośno śmiać. Fakt iż siostra wylądowała na uboczu i wciąż siedzi w rydwanie dał mi nieco do myślenia. Podleciałam do niej.
- Siostra! Mieszkańcy wiedzą, że odwiedzisz dziś Ponyville..
- Eh.. Ktoś musiał się wygadać. Może lepiej się już pokazać?
- Przecież mówię : Nie wiedzą, że już tu jesteś. Ja bym to wykorzystała.
- Hmm.. Racja. To co robimy?
- Chodź za mną.
- Aśka, co ty znowu kombinujesz?
- Nic, serio nic. Po prostu chodź za mną.
Natalia wyskoczyła z rydwanu i razem ze mną podążyła w stronę Miejskiej Biblioteki.
Zapukałam do drzwi. Za nimi rozległ się hałas łamanych talerzy i spadających na ziemię książek. Odsunęłam się ciut z obawy na zderzenie się z czymś wypadającym przez drzwi bądź okno. Nagle drzwi lekko się otworzyły. Stała w nich niebieska klacz pegaza z tęczową grzywą. Gdy nas zobaczyła automatycznie zatrzasnęła drzwi. Można było usłyszeć za drzwiami słowa typu : Już przybyły! Szybko! itp.
- Chodź Nata, spadamy! Do góry!
- Co?!
- No ruszaj dupę, leć do góry! Szybko!
- Eh..
Pociągnęłam siostrę za kopyto i poleciałyśmy w stronę Akrów Słodkich Jabłek. Myślałam, że wszystko pójdzie dobrze, ale myliłam się. Rainbow Dash zaczęła nas ścigać.
<Mogłam się tego spodziewać..>
- Nata, musisz lecieć w stronę tej stodoły - wskazałam na stodołę rodziny Apple. - Już!
- Aśka, masz mi to wszystko wytłumaczyć!
Obejrzałam się za siebie. RD szybko nas doganiała.
- Na razie nie ma czasu. Haha, leć już bo nas złapie!
Siostra też się odwróciła. Gdy zauważyła w jakiej sytuacji się znajdujemy uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Ale masz wrócić po mnie!
- Spoko! No leć!
Steamly obniżyła swój lot i najszybciej jak mogła poleciała w stronę Akrów. Ja wzięłam na siebie pościg.
RD była naprawdę blisko mnie. Przecież to był jej teren, trudno było by z nią wygrać.. No ale właśnie oto chodziło! Zgarnąć wszystkie przedstawicielki Elementów Harmonii i bawić się z każdą po kolei.
<Ciekawe co AJ dostanie od Naty.. Ha, to będzie mocne!>
Zaczęłam pikować w dół, leciałam między drzewami, przeleciałam nad częścią Lasu Everfree, a Dash wciąż mnie ścigała.
- Uparta jesteś, wiesz?! - krzyknęłam na całe gardło.
- O co wam chodzi?!
- O zabawę!
Rozwinęłam naprawdę wielką prędkość. Momentalnie usłyszałam.. muzykę. Spowolniłam lot. Rainbow Dash szybko mnie dogoniła. Wtedy dźwięk znikł. Znów zwiększyłam prędkość. Muzyka znowu się pojawiła. Był to dubstep, naprawdę fajny kawałek. Zdziwienie zawiało nie tylko u mnie, również u RD. Spojrzała na mnie a po chwili na mój "tył". Już miałam coś powiedzieć ale i ja spojrzałam za siebie. Oczy powiększyły się mi ogromnie. Z mich nóg leciała muzyka?! No bo wiecie.. Jak Rainbow rozwinie dużą prędkość to zostawia za sobą tęcze, Lighting Dust zostawia za sobą błyskawicę na niebieskim tle, a ja coś w stylu brązowego pasma z nutami. I właśnie z takiego pasma leci muzyka.. WUT?! O mało co nie straciłam równowagi i nie spadłam. Szybko jednak podleciałam w górę i zniknęłam Rainbow Dash z oczu. Leciałam do siostry.
Na Akrach Słodkich Jabłek już z promienia jednego kilometra dało się słyszeć okrzyki radości, śmiechy. Cała się uradowałam, podleciałam bliżej. To co zobaczyłam naprawdę mnie zdumiało. Duża, żółta chmura unosiła się metr nad ziemią. Na niej bawili się Big Mac, Applejack i Apple Bloom. Przetarłam oczy.
<Nie no.. I nikt mnie nie zaprosił?!>
Szybowałam najszybciej jak umiałam. Zobaczyłam siostrę skaczącą na tej chmurce jak na trampolinie. Świetnie się bawiła. Nie chciałam przerywać jej zabawy ale miałyśmy jeszcze Rarity, Twilight, Fluttershy i Pinkie Pie do zabawy. A czas leciał. Usadowiłam się na chmurce tuż obok siostry. Uśmiechnęłam się szeroko. Nata również się uśmiechnęła. Potem tylko objęła mnie skrzydłem i rzuciła zaklęcie teleportacji.
Znalazłyśmy się przed Butikiem Karuzela.
- Skąd wiedziałaś gdzie chciałam się teraz udać? - spytałam zakłopotana.
- Zwykły przypadek. Co dla niej wymyśliłaś?
- Jeszcze nic.. Myślałam, że ty masz jakiś pomysł.. Improwizacja?
- Czemu nie.
- Chwila.. Umiesz zmieniać postać?
- Wczoraj o czymś takim czytałam. Raczej tak, bo co?
- Zmień nas obydwie w Rarity.
- WUT?!
- Oj weź, będzie fajnie!
- Nooo dobra..
Steamly zamknęła oczy, skupiła się. Jej róg zacząć świecić a my dwie unosić się. To trwało ledwie sekundę. Opadłyśmy z impetem na ziemie. Obie wyglądałyśmy świetnie, Rarity jest naprawdę śliczna. Sprawdziłam czy wszystko jest w porządku. Było ok, wyglądałyśmy dokładnie jak ona, więc zadzwoniłam.
- Poczekaj. Schowaj się gdzieś i za ok. pięć minut zadzwoń do drzwi.
Nata kiwnęła głową. Pobiegła w stronę drzew i zniknęła mi z oczu. Usłyszałam po chwili stukot kopyt dochodzących zza drzwi. Usiadłam przed nimi i czekałam aż Rarity je otworzy. Zdziwił mnie fakt, że gdy wreszcie się otworzyły to stała tam malutka Sweetie Belle. Była niesamowicie zdziwiona. Odwróciła się ode mnie.
- Rarity.. Rarity! - krzyknęła.
- Co się stało Sweetie? - spytałam.
- Na Celestie! Rarity!! - krzyknęła jeszcze głośniej.
Zza rogu wyszła ubrana w szlafrok właścicielka butiku. Włosy miała zawinięte w ręcznik.
- Kochanie, czy to tak ważne, że nie mogłaś poczekać aż się umyję? - spytała lekko zdenerwowana.
- S-spójrz! - mała klaczka wskazała kopytkiem na mnie.
Rarity spojrzawszy na mnie podbiegła do siostrzyczki i zasłoniła je tarczą ochronną.
- Podmieniec! Czego tu szukasz?! - krzyknęła.
- Co? Hahha.. Nie jestem żadnym podmieńcem!
- Bo jeszcze uwierzę! Gotuj się na lanie!
- Rarity. Spójrz na sytuacje racjonalnie. Podmieńce nie potrafią mówić.
- Faktycznie.. To czym ty niby jesteś?
- Rarity z przeszłości.
- Chyba z przyszłości..
- Nie, właśnie nie. Z przeszłości. Zawitała do mnie Rarity z przyszłości i zabrała mnie tu. Ciekawe gdzie jest teraz..
- Hę?
- Też tego nie rozumiem.
DING DONG.
Odwróciłam się. Za mną stała kolejna Rarity. Ta prawdziwa gdy ją zobaczyła wytrzeszczyła oczy jeszcze bardziej.
- T-to ona jest ta z przyszłości?
Kiwnęłam pyszczkiem.
Nata spojrzała na mnie dziwnie. Ja tylko uśmiechnęłam się lekko.
- Sweetie, pójdź po szklankę wody dla siostry, coś nie za dobrze się czuję. - powiedziałam.
- Dobrze, już niosę!
Klaczka pobiegła do kuchni, i po chwili wróciła z szklanką za grzbiecie. W ząbkach niosła opakowanie aspiryny.
- Tlo jej zwsz pomfaha.- odparła.
Rarity błyskawicznie przejęła szklankę z wodą i jedną tabletkę aspiryny. Połknęła ją i opadła na tapczan.
- Przesadziłam? - spytałam dyskretnie Naty.
- Lekko..
- Piórwa.
- Ale na szczęście coś wymyśliłam. Gdy byłam w tych krzakach przemieniłam się na chwilę z powrotem w siebie i wyczarowałam coś co jej się na pewno spodoba. Kosztowało mnie to sporo energii magicznej więc nie dam rady tego tutaj wnieść, jest za ciężkie.
- Spoko, ja to wniosę.
- Leży przed butikiem.
Szybko wyślizgnęłam się z pomieszczenia i wyszłam na dwór. Gdy zobaczyłam co to za prezent pomyślałam, że sama taki chce. Objęłam je magią i wniosłam do środka. Rarity już lekko otrzeźwiała, więc siostra mogła już usunąć czar. Sweetie objęła siostrę i przyprowadziła bliżej nas, bliżej prezentu. Niestety nie zobaczyłyśmy jej zachwytu gdyż wyleciałyśmy szybko z butiku, zanim by nas zobaczyła.
- To teraz? - spytała Nata.
- Pinkie Pie. Cel to Cukrowy Kącik.
- To się zabawimy!
- No a jak!
Zapikowałyśmy w dół, lądując kilka centymetrów nad ziemią.
- Ej siostra, a tak w ogóle. To co robi to drzewko? - spytałam.
- Wiesz, Rarity uwielbia klejnoty. Postanowiłam zrobić taki trick, żeby na drzewie zamiast np. jabłek rosły najróżniejsze klejnoty.
- Hm.. Pomysł nietypowy, ale na pewno udany.
- Na stówę jej się spodobał.
- Nie wątpię. Jakieś pomysły dla Pinkie?
- Co można wymyślić dla takiej imprezowiczki?..
- No tak.. Impreza! Dla Pinkie Pie urządzimy po prostu przyjęcie!
- No dobra, ale z jakiej okazji? I jakim cudem ściągniemy tutaj kucyki? Nie zdążymy rozdać zaproszeń!
- Spokojnie, wystarczy, że powiemy Pinkie, że chcemy urządzić dzisiaj przyjęcie z... twojego przybycia do Ponyville. Resztę zrobi ona sama, zobaczysz.
- Okaaay. Chyba się uda.
Podeszłam do drzwi i zapukałam dwa razy.
- Na pewno się uda, musi.
Poczekałam chwilę, lecz nikt nie otworzył.
- Może wyjechała? - spytałam.
- Kto wyjechał? - usłyszałam radosny głos.
- No Pinkie, przecież dla niej tu jesteśmy Nata. - odpowiedziałam zdziwiona.
- Ale ja nie jestem Nata głuptasie. Jestem Pinkie.
Odwróciłam się. Za mną siedziała wpatrzona w budynek Pinkie. Wstałam szybko i podniosłam różową klaczkę z ziemi.
- Pinkie! Ale super, że jesteś! Wiesz co? Chciałam urządzić dziś dla siostry przyjęcie, pomogła byś mi?
- Pytanie. Pewnie, że pomogę! Trzeba tylko wszystko przyszykować, pozapraszać kucyki...
Dalszego słowotoku Pinkie już nie słyszałam, siostra znów użyła zaklęcia teleportacyjnego.
<Ale się Pinkie musiała zdziwić! Hahaha!>
Tym razem znalazłyśmy się przed Miejską Biblioteką.
- Siostra, a co z Fluttershy?
- Widziałam ją u Twilight, pewnie jej w czymś pomagała.
- Ehhh, to trzeba teraz coś wymyślić. Coś dla Twilight, Fluttershy no i Rainbow Dash gdyby jeszcze tu była.
Nagle jak na zawołanie z budynku wyszła cała trójka. Schowałyśmy się w krzakach.
- Mówię ci Twi, coś dziwnego się tu dzieje! Najpierw ten pościg, a potem dwa "niezwykłe" przypadki po kolei! Wiesz jak ciężko było się pozbyć tej chmury u Applejack? - spytała RD.
- Albo uspakajać Rarity i Sweetie Belle? - dodała Fluttershy.
- I zrozumieć słowotok Pinkie Pie, gdy chciała nam podarować zaproszenia?
- Dziewczyny, jestem pewna, że to nic złego. Rainbow, z kim się ścigałaś?
- To była Dazz, czyli księżniczka Aqua. Zauważyłam też na początku księżniczkę Steamly.
- Heh..Siostry. Pewnie razem coś kombinują. Rainbow, leć do góry, patroluj niebo. Jeśli je zobaczysz złap je, muszą nam wyjaśnić o co chodzi.
Dash zasalutowała i poleciała wysoko w górę.
- Fluttershy, co dokładnie powiedziała Rarity?
- Niewiele się dowiedziałam. Mówiła coś o klonach, przyszłości i przeszłości, aspirynie i pięknym drzewie z klejnotami.
- Lepsze to niż nic..
- O-o co im chodzi?
- Nie wiem, ale w 100% nie jest to nic złego. Rozmawiałam wcześniej z Dazz, poznałam się na niej. Ona taka nie jest, zapewniam cię.
- Heh... To dobrze. - odparła cicho.
- Chodź Fluttershy, napijemy się herbaty. Musimy sporo przemyśleć.
- Dobrze, dziękuję.
Dwie klacze znikły za drzwiami, a my wciąż tkwiłyśmy pośród zarośli. Wyszłyśmy z nich, gdy tylko sprawdziłam czy nas nie zauważą.
- Mam pomysł. To będzie coś dużego! - powiedziałam podekscytowana.
- Wal, jaki?
- Posyłamy do każdej z nich ...
***
Po omówieniu wszystkiego był czas na zorganizowanie przedstawienia. Siostra odpoczęła nieco, więc jej energia magiczna wróciła do pożądanego poziomu. Ja zakupiłam potrzebne rzeczy a Nata opracowała zaklęcie.
- Czy wszystko gotowe? - spytałam.
- Tak, na szczęście zdążyłam. A ty, wszystko kupiłaś?
- Yhym, sześć paczek serpentyn w różnych kolorach.
- Czyli?
- Niebieski, różowy, fioletowy, czerwony, fioletowy, pomarańczowy.
- Extra. To chodź już, musimy to przygotować. Gdzie zrobimy pokaz?
- Myślałam nad Ratuszem, ale..
- Mi pasuje. No to, otwieraj te paczki.
- No już, chwila..
Serpentyny już unosiły się dzięki magii Natalii. Ja znalazłam miejsce w Ratuszu, musiałyśmy być tam niewidoczne a zarazem potrzebowałyśmy pełnego widoku na "pokaz". Ulokowałyśmy się we dwie na pewnym wsporniku, praktycznie na samej górze. Wszystko dokładnie widziałyśmy. Po chwili siostra zaczęła posyłać serpentyny do sześciu klaczy. Miały one za zadanie przywołać je tu wszystkie. Kolor także miał znaczenie, każdy odcień serpentyn odpowiadał kolorowi Klejnotu Harmonii.
- To musi się udać, po prostu musi! - szepnęła do mnie.
- Jestem pewna, że się uda. Zaufaj mi.
- Myślisz, że zdołasz się rozpędzić tu na tyle by wytworzyć ten dźwięk?
- Miejmy nadzieję, że i to wypali...
Nagle drzwi na dole otworzyły się. Po kolei wchodziły przez nie przedstawicielki Elementów Harmonii.
- Dziewczyny, wy też widziałyście serpentyny? - spytała Twi.
- Tak! - odpowiedziały wszystkie.
- To pewnie sprawka księżniczki Steamly i jej siostry. Tylko po co nas tu wezwały?
Widząc co się dzieje na dole kiwnęłam głową dając znak siostrze, że czas zaczynać zabawę. Róg jej zabłysł i już po chwili ku zdziwieniu zgromadzonych przed ich oczami pojawiła się salwa fajerwerków, które powoli tworzyły pewien obraz. Ja też miałam co robić. Zaczęłam pikować w dół, rozwijałam dużą prędkość. Bardzo chciałam się zsynchronizować z krótką animacją, która miała się za chwilę pojawić. Na szczęście się udało. Natalia wyczarowała intro z pierwszego sezonu MLP:FiM, podczas gdy ja dodałam podkład wraz z głosami w wersji polskiej. Wycięłyśmy tylko sama końcówkę, gdzie pojawia się symbol serialu i "napisy". Krążyłam tam tak, aż muzyka sama zaczęła ucichać. Następnie wraz z siostrą wylądowałyśmy przed klaczami. Każda z nich była.. zachwycona. Patrzyły się to na nas to na nie swymi wielkimi oczami. Czułam się dziwnie, i cóż.. Wybuchłam śmiechem. Szybko dołączyli do mnie pozostali.
- P-po co to robiłyście? - spytała roześmiana Rainbow Dash.
- N-nie wiem! Naprawdę, pojęcia nie mam co w n-nas wstąpiło. - odpowiedziałam.
Zaczęłyśmy się jeszcze głośniej śmiać.
- No to co Nata, czas już iść. - odparłam cicho.
Steamly kiwnęła pyszczkiem. Jej róg zabłysł a jej magia objęła nas. Zniknęłyśmy.
***
Siostra przeteleportowała nas do Canterlotu, do jej komnaty. Otrząsnęłam się lekko i ległam na podłogę. Słońce zaczęła leniwie opadać, aż w końcu skryło się za horyzontem. Zamknęłam oczy. Byłam całkiem zmęczona, więc nawet fakt, iż spać miałam na kanapie mnie zadowalał. Siostra też była zmęczona. Szybko więc wyszłam z jej pokoju gasząc przy okazji światło. Podążyłam w kierunku mojej byłej sypialni. Po drodze zaczepiła mnie nawet jedna z kelnerek, miała dostarczyć jedzenie na odbywającą się wtedy kolację. Widząc, że jestem naprawdę głodna uśmiechnęła się, podarowała mi dwie, świeże kanapki i życzyła dobrej nocy. Nie pamiętam teraz jak wyglądała, byłam bardzo śnięta. Zjadłam szybko obie kanapki i dotarłam wreszcie do upragnionego miejsca. Flier wyglądał na zadowolonego.
<Pewnie jadł niedawno..>
Poskrzekał chwilę, podziobał, aż w końcu poszedł spać. Też tak zrobiłam. Usadowiłam się wygodnie na poduszkach i odpłynęłam w głęboki sen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz