Tylko leszcze zaprzestają pisania xD
Opowieści z Equestrii - Dzień 16
Środa
Tydzień 3
Pobudka : 7:00
Poranek był tego dnia piękniejszy niż zwykle. Obecność Strife od razu wywołała uśmiech na moim pyszczku. Gdy wróciła mi pełna świadomość - dzięki monotonnemu dzwonieniu budzika :c - objęłam pegaza jednym ze skrzydeł. Ogier spał jeszcze najwyraźniej, ale szybko się obudził i przywitał mnie delikatnym całusem w nosek. Zarumieniłam się lekko.
- Dazzly, wybacz, ale mam pracę.. I ty chyba też.. - powiedział cały czas ziewając.
- Tak, m-masz rację..
< Dazzly. Ojej *u*>
Obydwoje powoli wstaliśmy i przyszykowaliśmy się do wyjścia. Kilka minut w łazience, trochę czeszenia grzywy i ogona, oraz dobre, ciepłe śniadanie - jajecznica z grzankami :3- przygotowały mnie do pójścia do pracy.
Dzień był wyjątkowo mało ruchliwy. Chyba z połowę mniejszy niż dnia poprzedniego. Dzięki temu miałam sporo czasu by pomyśleć, odetchnąć. Myślałam nad Strife'm.
<Czy to wszystko nie poszło za szybko? Znamy się niecały tydzień a ja już wyznałam mu miłość? To dość dziwne.. Bardzo dziwne!>
Meh.. Nie pomyślałam jednak za długo, w końcu musiałam się skupiać tak czy siak na pracy...
***
Tego dnia przepracowałam siedem godzin.. Zarobiłam przy tym aż 35 monet. Gdy zebrała się ta kupka pieniędzy zaczęłam się zastanawiać na co je wydać. Miałam równe 150 monet.
<Całe mieszkanie mam opłacone z góry, lodówka jest pełna, póki co.. Może jakieś ubranie? O Luno, po co mi kasa skoro nic z nią na razie nie robię? Oczywiście, powinnam oszczędzać monety na jakieś niespodzianki finansowe, prezenty, jedzenie, ale przecież.. No cokolwiek, no!>
Zażenowana kręciłam się po sypialni, niepokojąc przy tym Flier'a.
- Och, biedaku... Przepraszam, już, już ci daję karmę..
Szybko podleciałam do worka z jedzeniem i nasypałam mu całą miskę karmy. Flier od razu zabrał się za jedzenie. Ja też uświadomiłam sobie, że jestem masakrycznie głodna i zrobiłam sobie dwie, spore kanapki.
Miałam nadzieję, że przez następne kilka minut poczytam trochę, ale głośne pukanie do drzwi musiało mi plany pokrzyżować. Gdy wyszłam zobaczyć kto to moim oczom ukazała się księżniczka Muza.
- Zmęczona? - spytała jak gdyby nigdy nic.
- T-tak.. - odpowiedziałam, po czym ukłoniłam się nisko.
- No to chodź. Zapraszam cię do SPA.
- Ale..
- Och, przestań.. Chodź.
Muza zaśmiała się i szybko poszybowała w stronę Ponyville. Ja - jak na grzeczną klacz przystało - podążyłam za nią.
***
Księżniczka zamówiła nam pakiet "Specjalny", który faktycznie - był taki jak sama nazwa głosiła. Przyznam, że spędziłam tak naprawdę miło czas. Pogadałyśmy, odprężyłyśmy się, czyli miałam to czego potrzebowałam. I jeśli mój tok myślenia był dobry, to właśnie wtedy zostałyśmy przyjaciółkami. Tak, pewnie to było wtedy..
Lecz zanim się rozstałyśmy, spytałam się jej o pewną rzecz...
- Wytłumacz mi, proszę, skąd wiedziałaś gdzie mieszkam?
- Cóż.. Cały Pałac Królewski wie o twoim miejscu zamieszkania. To tak na wypadek, gdybyśmy mieli coś ważnego. Więc widzisz, jestem księżniczką. Powinnam wiedzieć o takich rzeczach.
- Heh, no tak.. I jeszcze raz dziękuję, że zabrałaś mnie tutaj. Nawet nie wiesz jak tego potrzebowałam..
- Naprawdę nie ma za co! Widzisz... Od razu cię polubiłam, tak jakoś i poczułam potrzebę by gdzieś z tobą wyjść..
Na te słowa objęłam księżniczkę obydwoma kopytkami, następnie pożegnałam się i poleciałam z powrotem do siebie..
Gdy nareszcie usiadłam na wygodnej sofie poczułam mocne burczenie w brzuchu.
<Nosz kurde! Przecież jadłam niedawno.. Przydało by się zrobić obiad albo wstąpić gdzieś na szybkiego..>
I właśnie, dokładnie w tym momencie do mojej skrzynki pocztowej został dostarczony list. Wyszłam spokojnie i wzięłam małą, żółtą kopertę. Gdy odczytałam zawartość okazało się, że siostra zaprasza mnie na obiad!
<O tak.. Nie ma to jak doskonałe wyczucie czasu siostrzyczko!>
Szybko przyszykowałam się do wyjścia i momentalnie wyleciałam z mieszkania.
***
Ponownie dotarłam do Canterlotu w ok. dwadzieścia minut. Wiatr na szczęście mi sprzyjał więc obyło się bez żadnych boleści, skurczy czy czegoś podobnego.. Dumnie wkroczyłam na dziedziniec pałacu. Do mojego noska dotarł cudny zapach pieczonego chleba, ziemniaków, podsmażanej, ciepłej marchewki. Ślinka zaczęła mi cieknąć xD. Podążyłam szybko za tymi cudnymi zapachami.
Po minucie galopu znalazłam się w dobrze mi znanej jadalni. W ogóle się nie zmieniła, lecz zauważyłam, że jedno krzesło zniknęło. Doskonale wiedziałam, że to moje miejsce usunięto... Gdy tak przyglądałam się pomieszczeniu nawet nie zauważyłam jak Steamly podążała w moim kierunku, by wreszcie objąć mnie swym cudnym skrzydłem.
- Cześć siostrzyczko. - odparłam przytulając się przy tym do księżniczki.
- Witaj. Cieszę się, że przyszłaś. Chciałabym ci sporo opowiedzieć.
- Heh.. Ja też..
Szybko wybrałam jakieś miejsce i usiadłam na krześle. Steamly usiadła zaraz naprzeciwko mnie.
- Więc.. Opowiadaj. - odparłam, po czym uśmiechnęłam się lekko.
- Wolę, żebyś to ty mi pierwsza opowiedziała. Proszę.
- Umm.. Dobrze. Może nie wiesz, ale.. mam kogoś.
- Uwierz, wiem to bardo dobrze.
- Okay, no to dalej. Jeśli chodzi o mieszkanie, to jest całkiem nieźle. Przyzwyczaiłam się.
- Cieszę się.
- Zaprzyjaźniłam się także z Muzą. Poznałam kilka świetnych kucyków.
- ...
- No dobra.. Teraz ty.
- Cóż. Byłam już na trzech spotkaniach królewskich, w Trootingham, Canterbury i Horns Deep. Mieszkańcy genialni, wszędzie towarzyszyła mi księżniczka Celestia. Dostałam też cynk o pewnej sprawie, bardzo ważnej, ale nie mogę cię w to jeszcze wtajemniczać. David, u niego wszystko w porządku, na szczęście umie już latać.
- To świetnie!
- Więc.. Jesteś głodna, hę?
- Bardzo..
Siostra zaśmiała się cicho i wezwała tupnięciem dwóch kelnerów, którzy wnieśli cztery srebrne tace. Obydwa jednorożce delikatnie opuściły je na stole, po czym spokojnie wyszły z sali. Natalia podała nam obydwu talerze z jedzeniem. Na jednym jakaś zielono-żółta sałatka, na drugiej kremowa zupa, za kija nie wiem z czego. Oba te dania smakowały wyśmienicie, ale nie chciałam sprawiać kłopotów i odpuściłam sobie z dokładką. Po skończeniu odbyłyśmy długą rozmowę, praktycznie o wszystkim. Wygadałam jej się i poczułam jak ogromny ciężar spada z moim ramion. Raz zaśmiałyśmy się, i raz zapłakałyśmy.. Taką spowiedź lubiłam - i wciąż lubię - najbardziej. Niestety Steamly miała masę pracy, musiała się dobrze przygotować, gdyż musiała pojechać z księżniczką Muzą i Celestią do Kryształowego Królestwa. Cieszyłam się z tego powodu. Siostra powinna była jak najszybciej odwiedzić to piękne królestwo, no i oczywiście spędzić więcej czasu z Cadence i ponownie spotkać Shining Armora.. Podziękowała mi za wspólny obiad i poszła się przygotować. Cóż ja miałam zrobić.. Wyszłam z zamku i skorzystałam z faktu, że jestem w Canterlocie. Po mojej głowie jednak wciąż krążyło to zdanie. Coś ważnego, ale jeszcze nie mogłam to tym nic wiedzieć... Tak strasznie chciałam wiedzieć o co chodziło, ale oczywiście.. lepiej nic nie mówić, ale tylko wspominać. I tym bardziej zwiększyć moją niepewność..
Spacerowałam tak jeszcze przez pewien czas. Pogoda była przepiękna, Słońce przyjemnie grzało, a lekki wiatr delikatnie muskał moją grzywę. Czując, że wiatr się wzmaga rozprostowałam skrzydła i wzbiłam się wysoko w powietrze. Usiadłam na niewielkiej chmurce i zawiesiłam wzrok na losowych przechodniach. Wielu z nich się śpieszyło, inni zaś cieszyli się urokami wolnego czasu, na przykład za pomocą spaceru, bądź zrelaksowaniu się w kawiarni bądź cukierni. Właśnie wtedy przypomniałam sobie ten krótki okres, kiedy byłam księżniczką i czemu z tego zrezygnowałam... Nie było to rzeczą która była mi dość błaha, więc starałam się szybko od tego tematu uwolnić. Powróciłam do obserwacji. Idealnie, gdy zwróciłam wzrok na lewo dostrzegłam znanego mi ogiera. Czym prędzej sfrunęłam do niego, by się przywitać.
- Strife! - krzyknęłam widząc, że mnie zauważył. Ogier uśmiechnął się i pogalopował w moją stronę. Zauważyłam, że miał na sobie strój w kolorze ciemnego moro. Uświadomiło mi to, że wraca prosto z pracy do domu. Postanowiłam go odprowadzić. Gdy wreszcie do siebie dotarliśmy, każde z nas uradowało drugiego czułym uściskiem. Za nim jednak zdążyłam coś powiedzieć Strife dał mi dużego całusa. Zarumieniłam się..
- Więc.. Jak w pracy? - zapytałam niepewnie.
- Heh.. Jak zawsze, ciężko. Przygotowujemy się na dużą misję, same nudy. A tobie, jak dzień minął?
- Nie najgorzej, dziękuję.
Uśmiechnęłam się do niego i razem poszliśmy w stronę jego domu.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy na miejsce. Podczas pogawędki ustaliliśmy, że Strife wpadnie do mnie na chwilę w celu poznania mojego pupila. Sama teraz nie wiem, dlaczego i po co... Ale nie protestowałam. Wszedłszy do kawiarni od razu zostałam gorąco przywitana. Mała Cella gdy mnie zobaczyła szybko podbiegła w moją stronę i mocno mnie przytuliła. Matka Strife też błyskawicznie rozpoczęła dyskusję. Na nadmiar wszystkiego poznałam jego ojca i brata.. Wszystkich musiałam zapamiętać. Rodzice to pegaz Golden Blow i jednorożec Charm Eve, a rodzeństwo to jednorożec Cella i pegaz Mind Zap. Piękna, szczęśliwa rodzina...
Znowu zostałam poczęstowana kubkiem gorącej czekolady z piankami - pychaaaaaa ~ <3 Strife musiał się przygotować, więc dzięki napojowi czas mi się nie dłużył. Pięć minut wystarczało na opróżnienie kubka, pożegnanie się ze wszystkimi i wspólne wyjście ze Strifem.
***
Spokojnie pokłusowaliśmy przez jasno oświetlone ulice. Cloudsdale o tej porze może i wyglądało ponuro, ale wciąż panowała cudowna atmosfera. Moje mieszkanie, znajdujące się na krańcach miasta miało całkiem niezłe dojście do centrum. Takim właśnie dojściem dotarliśmy do mojego przytułku. Gdy weszłam do środka zaczęłam szybko szukać Fliera. Znalazł się tam gdzie przypuszczałam.. Kończył właśnie jeść sporą ilość mięsa, żarłok jeden... Delikatnie się z nim przywitałam i zabrałam ze sobą. Strife czekał już w salonie. Gdy jeden spojrzał na drugiego wymienili się ostrymi spojrzeniami. Szybkie zapoznanie się i po sprawie. Pupil usadowił się na moim grzbiecie cały czas nie spuszczając oczu ze Strife'a. Nie polubili się od razu, ale trudno. Trzeba było dać im więcej czasu.
Zanim puściłam Strife'a do domu pocałowałam go na pożegnanie i mocno uściskałam. Wiedziałam, że już za chwilę będę tęsknić.. A on, tak po prostu wyszedł. Smutno mi było, czułam to. Potrzebowałam pocieszenia.. No, powiedzmy. Po umyciu się poszłam - wraz z książką z serii "Nocna Furia" <3 - do łóżka, gdyż grunt mi się lekko chwiał pod kopytami. Położywszy się zaczęłam powoli czytać kolejne strony tomu trzeciego. Z każdą kolejną kartką czułam jednak opadające to ciężkie powieki. W pewnym momencie nie wytrzymałam, odpłynęłam w sen...
Koniec? O nie, nie dzisiaj..... To będzie ważne.. Bardzo ważne!!!
- Witaj moja droga ~ ..
- Umm.. Halo? Kto tu jest? - spytałam cicho.
Wokół mnie roztaczała się gęsta roślinność, nie miałam pojęcia gdzie jestem.. Dopiero po chwili zauważyłam postać księżniczki Luny na nocnym niebie. Podleciała do mnie, chwyciła mnie za kopyto, po czym poszybowała z ogromną prędkością ku górze. W pewnej chwili puściła mnie i spoważniała. Musiałam być czujna.
- Dazz, sprawa jest poważna.. - mówiąc wyświetliła postać dwóch alikornów, mnie i siostry sprzed przemiany. - Jak już doskonale wiesz, twa siostra sprawuje pieczę nad wszystkimi, czterema żywiołami. Wraz z Tią miałyśmy nadzieję, że do tego nie dojdzie ale, cóż.. Te żywioły zanikają. Słuchaj uważnie, tu chodzi o księżniczkę Steamly. Jej głównym żywiołem był Ogień, a pośrednim Ziemia. Podczas gdy ty oddałaś jej są Wodę i Powietrze coś poszło nie tak, coś czego nie mogłyśmy wykryć wcześniej. Ciało twej siostry jest niestabilne, dwa żywioły Wody i Ognia stają się silniejsze niż Powietrze i Ziemia. Widać już tego konsekwencje.. Zanotowano dwa huragany i jedno trzęsienie ziemi po wschodniej stronie Equestrii. Obawiamy się, że sytuacja może się tylko pogarszać, ale jest też inny aspekt.. Magia tej siostry jest naprawdę potężna. Po wielu ustaleniach doszłyśmy do wniosku, że za problemy u księżniczki może odpowiadać osoba trzecia. Z kilku raportów naszych gwardzistów wychodzi na to, że pewna czarna magia zbliża się w stronę Equestrii. Jest to niezidentyfikowana postać, lecz wiadome nam jest, że rusza ku nam bardzo szybko. Im bliżej jest, tym gorzej z twoją siostrą. Nie możemy jej stracić... Zwracamy się do ciebie o pomoc Dazz. Ty będziesz wiedzieć o robić... Ale na razie śpij.
Luna westchnęła głośno i rozpłynęła się w mroku nocy, zostawiając mnie pośrodku dzikich chaszczy... Ale to i tak było bez znaczenia, padłam po chwili na ziemię - jakby mnie kto trafił środkiem nasennym z plota xD
Finally......!!11!!!1!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz