Była cicha, ciemna noc. Gwiazdy spoczywały spokojnie na niebie, a ja jak zawsze, gdyż było około czwartej nad ranem spałam jak niemowlę. Pierwszy raz tak dobrze spałam, ale czemu ? Nie trudno było zgadnąć.. siostra wyjechała do tego swojego chłoptasia Dawida daleko do Bieszczad, więc miałam pokój tylko dla siebie, choć tej nocy nie musiałam się nim z nią dzielić. Było spokojnie, chicho i super przyjemnie, ale jak zawsze coś musiało się spieprzyć. Nie dość, że mnie to "coś" obudziło to jeszcze wessało.. wszystko to działo się w ułamku sekundy, zanim się zorientowałam byłam już w jakimś tunelu czasoprzestrzennym. Dokładnie takim jak w filmach! Po kilku sekundach pojawiło się jakieś wejście. Myślałam, że to nowa droga w którą jakieś dziwne powietrze mnie popcha, ale po chwili usłyszałam stamtąd jakieś krzyki. Pierwsze co przyszło mi do głowy to jakiś potwór czy coś takiego ale po minucie zauważyłam, że "istota" zaczyna przybierać kształt ... człowieka? Po kilku sekundach krzyk się nasilił a osoba stała się bardzo wyraźna, nawet chyba ją znałam. I wystarczyła tylko sekunda, żeby mi włosy stanęły dęba...SIOSTRA ?!...wait, wait.. ale jak ona TUTAJ ? Jezus maria...
- Natalia. Co ty tutaj do cholery robisz ?! - zapytałam z uprzejmością
- A ty to co ?! Nie wiem coś ty narobiła, ale ma się to NATYCHMIAST SKOŃCZYĆ ! - odpowiedziała siostra z niespotykaną u niej pokorą.
- Ale to naprawdę nie ja... a skoro nie ja i może na 5% nie ty to kto ?!
I już siostra chciała mi uprzejmie odpowiedzieć, lecz nagle i gwałtownie zaczęłyśmy spadać w dół... szybko, ale to naprawdę szybko. Spadałyśmy tak jeszcze przez ok. 10 minut, trudno się ustala czas w takich warunkach. Nagle pod nami zabłysło jakieś oślepiając światło i natychmiast wleciwszy w ten blask było słychać było nasze grzmotnięcie o podłogę, bardzo czystą podłogę. Żadna z nasz nie wiedziała gdzie jest, ale chociaż wiedziałyśmy, że żyjemy. To się tylko liczyło. Chociaż to.... Całe ciało mnie bolało, ale raczej nie od upadku. Czułam się jakby narząd wewnętrzny zmienił swe położenie. To było niepokojąco dziwne... Gdy się trochę lepiej poczułam postanowiłam wstać lecz nie mogłam ani na sekundę utrzymać równowagi. To mnie jeszcze bardziej zaniepokoiło.
- No nareszcie jesteście, długo na was czekałyśmy.
***
Nie czekając długo, szybko odwróciłam się do mówcy.... ZAMARŁAM ! Mówię serio zamarłam!. Gdyż to co zobaczyłam było za słabe na w nerwy. Nic nie mówiąc po prostu się na nie patrzyłam, jakbym nie miała nic lepszego do roboty. A wy co byście zrobili widząc... Dwie Królewskie Siostry ?! Tak. To je zobaczyłam .. [i co zazdrościcie ? ^^ ] Ale po chwili przypomniałam sobie, że się na nie dalej gapie, od razu przywracając się do porządku. Próbując kilka razy wstać, w końcu mi się udało złapać trochę równowagi by dojść do księżniczek i kleknąć. Obie się lekko uśmiechnęły, a księżniczka słońca - Wielka i Wszechpotężna Księżniczka Celestia swym kopytem dała mi znak bym powstała, udzielając przy tym głosu.
- Bardzo księżniczki przepraszam za nasze... popisowe wejście. - powiedziałam z pochyloną w dół głową. [no a co miałam powiedzieć ? Teraz jak nad tym myślę to się dziwię, że wcale nie przejmowałam się faktem, iż rozmawiam z kucykowymi księżniczkami i, że w takim razie muszę znajdować się w ... Equestrii !.. YAY !!!] Luna postanowiła zabrać głos, lecz na nieszczęście przerwała jej moja siostra..
- AŚKA! Masz mi natychmiast wszystko wyjaśnić.. ale to już ! - powiedziała z uczuciem Natalia.
A ja mogłam tylko spiorunować ją wzrokiem, chcąc przekazać jej wiadomość " Jak mogłaś jej przerwać".. nie wiem czy mnie zrozumiała ale na pewno ucichła. Postanowiłam, że coś muszę zrobić.
- Przepraszam księżniczko Luno - przy okazji klękając - Czy możesz już zabrać głos ? - spytałam nie pewnie, nie do końca wiedząc jak zareaguję księżniczka. Ta na szczęście się uśmiechnęła.
- Dziękuję... Chciałam tylko powiedzieć, że cieszę się, że wreszcie przybyłyście. To dla nas bardzo wiele znaczy... - powiedziała księżniczka księżyca.
Na mojej twarzy zagościł wyraz zdziwienia...
- Jeśli można wiedzieć... z jakich powodów nas tu wezwałyście ?
Luna w właśnie tym momencie lekko zachichotała... co trochę mnie zdziwiło ale po chwili zrobiła coś czego bym nigdy się spodziewała. Księżniczka Księżyca wybuchła głośnym i zaraźliwym śmiechem...
- Luna ? Co ty wyprawiasz ?.. - spytała cicho Celestia zachowując przy tym powagę.
-Prze-przepraszaaamm.... - odpowiedziała cały czas się śmiejąc księżniczka nocy.
Po chwili jednak trochę jej przeszło.. na szczęście.
- Bardzo Cię przepraszam Tia, po prostu nie mogłam się powstrzymać ! - powiedziała już nieco spokojniej - Czy one się jeszcze nie zorientowały kim są ? - spytała swoją siostrę na tyle głośno byśmy to usłyszały..
"Kim jesteśmy, nie rozu..." - pomyślałam rozglądając się, ale wreszcie pojęłam.. bo ty na pewno nie było normalne żebym miała ....kopyta ?!
- Wow... WTF ?! JESTEM KUCYKIEM ??!! - stwierdziłam bez uczuciowo... czy coś podobnego.
Luna nie mogąc się powstrzymać zaczęła się śmiać jeszcze bardziej.. tak silnie, że aż się na tron przewróciła, a Celestia mogła tylko patrzeć i się wstydzić. Trzymała swe kopytko na głowie dając wszystkim do zrozumienia swą irytacje.
- Mogłam się tego spodziewać.. przecież jesteśmy w Equestrii.. - powiedziałam cicho.
Powoli zaczęła się do mnie przybliżać moja siostra.
- Powinnyśmy już uciekać póki są rozdrażnione.. - powiedziała
Teraz to już chciałam ją walnąć jak nigdy wcześniej. Jak ona śmie! Na szczęście się powstrzymałam.
- Wiesz co ?! ... Najlepiej po prostu siedź cicho . - powiedziałam.
Natalia z widocznym grymasem na twarzy, szturchnęła mnie lekko najwidoczniej bez powodu.
Księżniczka Celestia cały czas próbowała uspokoić swoją siostrę, lecz bez widocznych efektów.
Wszyscy nagle odwrócili się w kierunku drzwi. Głośne skrzypienie które od niego pochodziło wszystkim w pobliżu przebiło się przez uchy. Zza nich pojawił się biały uskrzydlony ogier który już po paru sekundach znalazł się obok księżniczki Celestii. Luna wreszcie pozwoliła sobie na odpoczynek, z jej twarzy znikł uśmiech i radość a pojawiła się powaga... "To chyba przez tego ogiera" - pomyślałam.
Pegaz miał na sobie złotą zbroję, więc należał do Gwardii Księżniczki Celestii. Wpadając tu musiał mieć jakąś ważną sprawę do przekazania. Nie zwlekając na wczesną porę, to musi być coś bardzo ważnego.
- Pani. - ogier ukłonił się - przynoszę bardzo ważną wiadomość. To właśnie dziś nastąpi fala .
Księżniczki oniemiały z zdziwienia.. Ale po chwili spoważniały.
- O której godzinie dokładnie ? - spytała Celestia.
- Tak właściwie, to tak .. teraz. - odparł ogier.
Oczy Luny poważnie się rozszerzyły. Celestia też nie ukrywała jeszcze większego zdziwienia.
- Nie mamy zbyt wiele czasu. Luno, ty i kilku gwardzistów polecicie do Trottingam, Appleloosy, Manehatanu i Hoofington. Musisz się spieszyć. Ja polecę do pozostałych. Musimy ich jak najszybciej ostrzec. - i nagle Celestia zwróciła się ku nam - wy natomiast musicie zostać w Canterlocie i pod żadnym pozorem nie możecie używać magii. Zrozumiano? - księżniczka była w tym momencie bardzo poważna.
"Ciekawe co się kroi?" - pomyślałam, ponownie. Pegaz wybiegł z pomieszczenia równie szybko co się w nim znalazł, a wraz z nim księżniczki.
- Wrócimy najszybciej jak to możliwe. - dodała na pożegnanie Luna.
- Będziemy czekać. - powiedziałam.
***
Spędziłyśmy pół dnia czekając na księżniczki, lecz był to dobrze poświęcony czas. Mogłam się dowiedzieć wielu pożytecznych rzeczy, np. odkryłam, że wraz z siostrą jesteśmy alicornami, lub to, że nie takimi zwykłymi. Rozpoznał nas jeden z tutejszych profesorów, przechodzący właśnie do swojej komnaty w zamku. Mówił coś o przepowiedni, o jakiś "Księżniczkach Żywiołów" czy coś takiego... mało zrozumiałyśmy, był dość stary. [Bez obrazy ;)] Było to jednak trochę racji w jego słowach, gdyż nie od tak jest się alicornem,wzrostem podobnym do Luny i Cadence, miałyśmy obydwie grzywy i ogony pełne magii (Marki Celestia i Luna) tyle że j miałam wypełnioną ją .. wodą? a siostra ogniem.. DAFAQ?! Mój znaczek był symbolem wody a Natalii ognia .. Nic do cholery nie rozumiałam.. nie ważne. Pauzujemy.
Siostra o dziwo też coś wyniosła z tego czasu wolnego, gdyż była wreszcie cicho i byłam w stanie opowiedzieć jej o tej krainie tyle ile umiem, a jest tego dużo. A, że trochę mi to opowiadanie zajęło skończyłam akurat na powrót Ich Królewskich Mości.
Z gracją weszły do ogromnej sali tronowej. Tak wielka przestrzeń wypełniła się jedynie echo stukotu ich kopyt. Myślały, że są same.. Aha, pewnie "myślały". Schowanie za tronem miało swoje plusy : słyszałyśmy absolutnie wszystko. W pewnym momencie usłyszałyśmy początek rozmowy księżniczek.
- ...jesteś pewna Tia, że chcesz już dziś im o tym powiedzieć?
- Muszę. Nie można tak tego przed nimi ukrywać. W końcu i tak by się ktoś wygadał. Jestem pewna, że im szybciej tym lepiej...
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Mogą tego tak od razu nie przyjąć do świadomości, a w szczególności Ignis. Boję się, że to wszystko jest dla niej zbyt przytłaczające, a z drugiej strony jest też Aqua, która zna ten świat naprawdę bardzo dobrze. Na niej wielka odpowiedzialność spoczywa.
- Rozumiem twoje obawy, ale czy tak naprawdę mam inne wyjście. Gdy dowiedzą się od kogoś innego, mogą pomyśleć, że im nie ufamy...a tego bym nie zniosła.
Zapadła niezręczna cisza... pierwsza postanowiła są przerwać Celestia.
- A czy niespodzianki są już gotowe ? - powiedziała z o wiele większym entuzjazmem.
- Tak, komnaty są już gotowe na ich przybycie... mam nadzieję, że się im spodobają.. no wiesz . W końcu są księżniczkami jak my.
- No może nie zupełnie jak my Luno... żywioły to potężna magia, a zapanować nad nią trudno. Miejmy nadzieję, że sobie poradzą...
Przestałyśmy już podsłuchiwać, ale nie była to rozmowa jakiej się spodziewałyśmy, o nie.. była znacznie ciekawsza, od wszystkich innych. "Tylko o których kucykach mówiły?" - znów pomyślałam.
Trochę już tam czekałyśmy, ale gdy wreszcie księżniczki wyszły z sali mogłyśmy się niepostrzeżenie wymknąć - jak gdyby nigdy nic..
Operacja się powiodła, nikt się nie domyślił, lecz jednak nie czułam się z tym dobrze. A co gdyby to było tajne.. miałyśmy spore kłopoty gdyby się wydało. Ale nie czas o tym myśleć, mój umysł zatłaczały dziwne myśli... Głowa bolała mnie okropnie, ale no cóż... nie mogę się tym przejmować. Myślenie przejęło cały mój umysł, straciłam poczucie czasu i przestrzeni... wybudziło mnie tylko objęcie skrzydłem.. " Czy siostra już zaczęła nimi poruszać?" - nowa myśli do kompletu. Jak się chwile później okazało była to księżniczka Luna...
- Czy możecie pójść ze mną ? - powiedziała zachowując przy tym idealny spokój, choć to, że coś ją trapiło było widać gołym okiem...
- .. hmm? .. O- oczywiście księżniczko. - odparłam.
Księżniczka nocy poprowadziła nas do dzisiaj często uczęszczanego pomieszczenia - Sali Tronowej. Przez szeroko uchylone drzwi było widać siedzącą na tronie Księżniczkę dnia.
***
- Miło was znowu widzieć. - powiedziała Celestia starając się zachować radosny wyraz twarzy. [Nie zbyt jej to wychodziło..] Luna przyspieszyła trochę by zasiąść na tronie obok jej siostry.
- Mamy dla was bardzo ważną wiadomość. Jeśli pamiętacie to dzięki nadzwyczaj głośnemu śmiechowi Luny, udało mi się uciec przed krępującym cię pytaniem, Joanno. I czas by je na nie odpowiedzieć.
[Doskonale wiedziałam o co chodziło księżniczce, bo jakby inaczej =)]. Księżniczka kontynuowała.
- Przybyłyście tu nie bez powodu, to oczywiste lecz sam powód dość trudny, sam w sobie. - wskazała kopytkiem na książkę. Przed naszymi oczami znajdowała się książka, którą Celestia zostawiła specjalnie dla nas, podniosłam ją kopytami. [Jej tytuł mnie bardzo zaciekawił, z tego co pamiętam było to coś w stylu "Legendy i zapomniane opowieści"] - Otwórzcie a odpowiedź sama przyjdzie. - zrobiłam to co powiedziała. Już na pierwszej stronie pisało dużymi literami "Tajemnicze Księżniczki", postanowiłam spojrzeć na kolejne strony, aż wreszcie coś przykuło mój wzrok, Natalia popatrzyła na mnie z zdumieniem. No cóż, nie codziennie spotyka się własne zdjęcia w takich księgach. Siostra i ja zaintrygowanym wzrokiem zaczęłyśmy czytać coraz ciekawsze zdania. Nie dość, że byłyśmy tam na wizerunku to jeszcze księga mówiła o "Aquie i Ignis, dwóch siostrach przybyłych z innego świata by panować nad żywiołami natury". Wtedy myślałam tylko o jednym : "Ciekawe jak bardzo oczy mi wytrzeszczyło...". Być może dlatego, że tylko to wydawało mi się wystarczająco normalne.
- Jak już pewnie zdążyłyście się domyślić jesteście Starożytnymi Księżniczkami Żywiołów. - odparła Luna wyjątkowo spokojnym i cichym głosem, jakby czekała na naszą reakcje. i rzeczywiście - czekała i nie wiedziała co robić, a Celestia jak gdyby nigdy nic siedziała na tronie przyglądając się nam. Czułam się nie pewnie, lecz to by wyjaśniało.. między innymi to, że jesteśmy alicornami. Tak to wiele wyjaśniło. Ale dalej nie wiem czemu akurat dziś ... może to przez tą "falę".. wtedy nie byłam ani trochę pewna.
- Jednak dalej nie mogę zrozumieć jednej rzeczy, czemu akurat my? Ja ani trochę nie znam tego świata... Czy przybyłam tutaj tylko ze względu na siostrę? - spytała Natalia.
- Całej reszty dowiecie się jutro, gdy odzyskacie siły. - wyjaśniła Celestia i skierowała swój wzrok na mnie. Zrobiło mi się jeszcze bardziej sennie. - Wraz z Luną odprowadzimy was do komnat, oczywiście jeśli nie macie nic przeciwko...
- Ależ oczywiście, że nie księżniczko Celestio. Będzie to dla nas zaszczyt. - odpowiedziawszy lekko się skłoniłam w wyrazie wdzięczności.
I tak wszystkie w czwórkę przechodziłyśmy koło drzwi różnych komnat pilnowanych przez najróżniejszych strażników.Celestia po chwili zatrzymała się jednak wskazując na złote drzwi z obudową w kształcie płomieni, a na środku widniał znaczek Natalii.
- Ignis, to tutaj znajduję się twoja komnata. Luno, zaprowadź Aquę do jej komnaty. - odparła Celestia, na co Luna odpowiedziała lekkim skinięciem. Na chwilę Luna objęła mnie znów swym skrzydłem lecz zaraz je schowała i dała znak, że pora iść.
Szłyśmy długo, lecz wyjątkowo droga się nie dłużyła... była nawet całkiem przyjemna. Być może to dzięki towarzystwu jej ulubionej księżniczki... Zatrzymałyśmy się przed znajomo wyglądającą wieżą. Była cholernie wysoka i miała mnóstwo schodów wijących się wzdłuż budynku
- Jesteśmy na miejscu. Nasz pełny cel znajduję się na samej górze.
Gdy tylko chciałam spojrzeć na jej szczyt, prawie się nie wywaliłam do tyłu. Luna zaczęła się wznosić w powietrzem
- No chodź. Twoje łoże już czeka.
Zaczęłam się wspinać po schodach, co szło mi niestety marnie.. Luna patrzyła się na mnie bezbronnym wzrokiem, całkiem zapominając, że latania nie przyszło mi jeszcze próbować. Więc wykluczając magię i skrzydła została tylko droga n piechotę. Nareszcie po tych dłużących się 15 minutach dotarłam na górę. Luna się lekko uśmiechnęła.
- Zdaję mi się, że już znasz te miejsce - po czym otworzyła wielkie, ciężkie drzwi.
Oczom nie mogłam wierzyć, serio! Nie mogłam się napatrzyć. Chciałam tam tylko stać i patrzeć.
- Aż takiej reakcji się nie spodziewałam. Ale proszę, wejdź już do środka.
Po chwili, gdy już się otrząsnęłam wkroczyłam w najpiękniejszą bibliotekę jaką kiedykolwiek widział świat.
[Tak, to ta biblioteka z 1 odcinka mlp, gdzie mieszkała Twilight ^^ ]
Pełno książek, pięknie zdobionych regałów, a na skraju zauważyłam wielkie, srebrne drzwi z obramowaniem, jakby na kształt fal a na środku widniał mój znaczek. Luna uśmiechnęła się szeroko widząc mój entuzjazm i otworzyła delikatnie drzwi. A po wejściu zaniemiałam.Pokój był PRZEPIĘKNY ! Piękne błękitne ściny i ta jasno granatowa podłoga. Była też jedna rzecz którą od razu zauważyłam.. wielkie, niebieskie, okrągłe łoże z cudownym biało-srebrnym baldachimem... A na łożu TYLE poduszek .. że ja nie mogę. Wszystkie w kształcie muszel i fal, i wszystkie ją kusiły swą miękkością.. przynajmniej na takie wyglądały. Luna widocznie zadowolona z efektu zaczęła chichotać pod nosem.
- Bardzo się cieszę, że komnata się podoba. W takim razie nie przeszkadzam i życzę miłych snów. - odparła z radością Lun
Luna już miała wyjść z pokoju, gdy...
- Księżniczko! - spróbowałam ją zatrzymać.
- Tak ?
- Dziękuję za wszystko.
- Nie ma sprawy.. a teraz lepiej idź już spać. Wiem, że jesteś zmęczona a gdy myślę jak ważny jutro będzie dzień to sennie mi się robi. - powiedziała z radością.
Tak więc bez większych sporów, udałam się prosto do łóżka. Luna zgasiła włosami światło rozświetlające pokój i cicho odeszła. A ja spokojnie oddałam się w objęcia morfeusza.
I tak minął mi pierwszy dzień.. Wkrótce postaram się zamieścić zdjęcia Aquy i Ignis wraz z widokiem znaczka. A teraz dziękuję za wasz poświęcony czas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz